Wyniki piątkowych treningów na Yas Marina zwiastują zaciętą walkę w sobotę i niedzielę, bo trzy czołowe zespoły prezentują bardzo zbliżone tempo. Jednak kiedy w czasówce zespoły odkręcą pełne tempo jednostek napędowych, Lewis Hamilton może zebrać nieoczekiwanie pozytywne żniwo po swojej wpadce z Interlagos. Świeży silnik w mocniejszej ewolucji to niezaprzeczalny atut – o ile uda się uniknąć błędu i zadbać o tylne opony aż do samego końca kwalifikacyjnego okrążenia. Mistrz świata korzystał już w piątek ze swojej nowej jednostki, ale przy znacznie skręconych możliwościach.

Z drugiej strony Ferrari i Red Bull nie mają już o co walczyć, więc obie ekipy mogą pozwolić sobie na bardziej agresywne wykorzystanie swoich jednostek napędowych. Tyle, że w obu przypadkach statystyki awaryjności wyglądają znacznie mniej korzystnie niż w srebrnych maszynach. O ile piątek zwiastował wyrównaną i zaciętą walkę, o tyle w sobotę może się okazać, że stawką w tym boju będzie co najwyżej druga lokata, za plecami nowego-starego mistrza świata. Obym się mylił, bo zasługujemy na pełne emocji zakończenie fantastycznego sezonu.

Wiele ekip potraktowało weekend w Abu Zabi – zwłaszcza pierwszy piątkowy trening, kiedy warunki znacznie się różnią od tych z kwalifikacji i wyścigu – jako sesję testową przed sezonem 2018. Warto jednak pamiętać, że pozostaje jeszcze kilka spraw do załatwienia. Valtteri Bottas ma teoretyczne szanse na wicemistrzostwo świata (potrzebuje wygranej i co najwyżej dziewiątej lokaty Sebastiana Vettela), a na kolejnych pozycjach Daniela Ricciardo i Kimiego Räikkönena dzieli tylko siedem punktów.

Wśród konstruktorów Toro Rosso utrzymuje szóstą pozycję, ale cztery punkty za nimi czai się Renault, z kolei Haas traci tylko dwa do ekipy z Enstone. Jeśli w czołówce nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, to zmian nie będzie – za trzema czołowymi ekipami status czwartej siły utrzymuje Force India, więc w normalnych warunkach do zgarnięcia pozostają co najwyżej drobne punkty za dwie ostatnie lokaty w punktowanej dziesiątce – a o swoje upominać się będzie też Williams, z żegnającym się z Formułą 1 Felipe Massą.

Skoro już jesteśmy przy Williamsie, to tak się składa, że właśnie w Abu Zabi, nieco ponad siedem lat temu, swój ostatni (jak do tej pory) start w Formule 1 zaliczył Robert Kubica. Właśnie na Yas Marina, po weekendzie, ma wykonać ostatnie kroki na drodze do wspaniałego powrotu do wielkiego ścigania. Jak pisałem już wcześniej, od czysto sportowej strony jedynie jakiś kataklizm podczas testów opon mógłby pozbawić go pozycji stuprocentowego faworyta do fotela na sezon 2018 – tak go widzi zespół, potrzebujący mocnego lidera i kierowcy, który potrafi wspomóc inżynierów w rozwoju samochodu. Znając Roberta, przyjedzie i wykona swoją robotę – na poziomie nieosiągalnym dla wielu czołowych zawodników. Na pewno nie będzie to formalność, nigdy tak nie jest, ale serce i rozum podpowiadają, że może być tylko dobrze. Ale na razie mamy jeszcze ostatni tegoroczny wyścigowy weekend do odhaczenia – kto wie, może ostatni bez Polaka w stawce?


8 KOMENTARZE

  1. Mikołaj bardzo dobrze wie już od dawna, ale nie ma w zwyczaju pompować balona, podobnie jak sam Robert 🙂
    Czekajmy na to, co jest nieuniknione, Robert wraca i to jest fakt! 😀

  2. @Arturro, @Anetta
    Jesteśmy na ostatniej prostej, Mikołaj wcale nie musi wiedzieć więcej od nas aby napisać że Kubica jest pierwszy na liście.
    Po co dawać mu testy skoro planują np. zatrudnić Maldonado.

    Jeśli chodzi o wyłącznie świeżość silnika to nie sądzę aby Hamilton miał przewagę w Q, co innego w wyścigu.
    Coś czuje że padnie dzisiaj 1:35,6

  3. Lowe powiedział, że podczas testów opon we wtorek i środę, będą sprawdzać wpływ kontuzji Roberta na jego jazdę tym autem, więc nic jeszcze nie jest przesądzone. Nie wiedzą na 100%, że Robert da radę. Wszystko wydaje się jeszcze otwarte.

Comments are closed.