Na rozgrzanym do czerwoności Hungaroringu ekipa Ferrari wróciła do znakomitej formy. Sebastian Vettel z najlepszym czasem w dziejach obecnej konfiguracji węgierskiego toru (1.16,276) sięgnął po pole position, natomiast Kimi Räikkönen, po błędzie w szykanie, sięgnął po drugą lokatę. Temperatury asfaltu sięgające chwilami 57 stopni Celsjusza i kręta charakterystyka pętli w Dolinie Trzech Źródeł (plus kłopoty rywali) okazały się sprzymierzeńcem włoskich aut (wyposażonych w poprawki profili przedniego skrzydła, skrzydełka na obudowie silnika i deflektorów po bokach nadwozia) znacznie zwinniejszych na tego rodzaju obiektach niż Mercedesy. – Na torach takich jak Hungaroring, czy Monako Ferrari radzi sobie lepiej od nas, chociaż i tak zbliżyliśmy się do nich – podkreślał po czasówce Toto Wolff.

Ponieważ wyprzedzanie na Hungaroringu jest w zasadzie niewykonalne, Vettel i Räikkönen staną dzisiaj przed szansą na zainkasowanie dubletu i odwet za Silverstone. Warunkiem jest oczywiście dobry start i pilnowanie strategii. Kimi dodatkowo będzie miał zapewne zabezpieczać tyły, stanowiąc bezpieczny bufor dla lidera Scuderii.

Jeśli chodzi o ten drugi aspekt, to liczba wizyt w alei serwisowej będzie uzależniona od degradacji tylnych opon – nie licząc zestawu startowego, kierowcy Ferrari mają do dyspozycji dwa komplety świeżych miękkich opon i trzy używane supermiękkie. W przypadku Hamiltona i Bottasa są to odpowiednio jeden nowy komplet ogumienia z żółtym i cztery używane z czerwonym paskiem. Verstappen i Ricciardo mają z kolei po jednym świeżym komplecie miękkich opon oraz jednym nowym i trzema używanymi z supermiękkiej mieszanki.

Bez złudzeń
Lewis Hamilton nie był zadowolony z czwartej pozycji w czasówce i trudno dziwić się jego frustracji. Po ostatnich sukcesach ekipa Mercedesa poczuła się znacznie pewniej, tymczasem na torze pod Budapesztem Srebrne Strzały zostały wybite z rytmu za sprawą opon i balansu. Dwie przygody Anglika w Zakręcie 4, jak również kłopoty z wibracjami najlepiej świadczyły o tym, że sprawy nie idą w dobrym kierunku. – Ferrari było dla nas dzisiaj za szybkie, nie mieliśmy szans na pole position. Jadąc w pewnym limicie samochód spisuje się dobrze, ale gdy widzisz czasy Ferrari, myślisz sobie, że trzeba przycisnąć, a kiedy pędzisz na maksa auto balansuje na krawędzi – wyjaśniał trzykrotny mistrz świata, nie robiąc sobie większych złudzeń. – Myślę, że Ferrari jutro z łatwością zgarnie zwycięstwo.

Valtteri Bottas ryzykował trochę mniej niż jego angielski kolega i wywalczył trzecią lokatę. Dzisiaj może odegrać istotną rolę, zwłaszcza jeśli po starcie uda mu się przedzielić kierowców Ferrari. O tego będzie zależał nie tylko jego dzień. – Trzecie miejsce nie jest złe i mam nadzieję, że zdołamy coś ugrać strategicznie – oznajmił Fin.

Tryb ataku
Piątkowe nadzieje Red Bulla w sobotę nieco straciły na sile. Świetnie spisujący się w piątek Daniel Ricciardo (w kontekście poprawek wspominał wręcz o wersji B) w sobotnim treningu został zastopowany przez drobne problemy z hydrauliką, po których nie odzyskał już impetu z początku weekendu. Pomimo tego zwycięzca sprzed trzech lat nie traci rezonu. – Nie będzie łatwo wyprzedzić chłopaków z przodu, ale coś wymyślę. Będę musiał pokusić się o kilka sprytnych manewrów. Nie wiem, czy po wyścigu będę miał zbyt wielu przyjaciół, ale to nie szkodzi – zaznaczył Australijczyk z szerokim uśmiechem na twarzy.

Ciekawe, co pokaże Max Verstappen. 19-latek startuje z piątego pola i jeśli zrobi to, z czego słynie, czyli znajdzie lukę, w którą można wjechać, to ruszający przed nim Hamilton znajdzie się w opałach. – Czwarte miejsce w kwalifikacjach było w moim zasięgu. Przed decydującym przejazdem w Q3 zmieniłem jednak ustawienia przedniego skrzydła i samochód stał się odrobinę zbyt podsterowny – zaznaczył Max. – Wyprzedzanie tutaj jest bardzo trudne, ale być może na starcie lub z podcięciem, jakieś szanse się pojawią – dodał.

Najlepiej w sezonie
Warto z pewnością obserwować dzisiaj McLarena. Przy odrobinie szczęścia dla Fernando Alonso i Stoffela Vandoorne’a to może być najlepszy tegoroczny wyścig. O ile, rzecz jasna, nie zawiedzie ich słynący z awaryjności sprzęt Hondy. Zobaczymy. Tak czy siak, kolejna szansa dopiero w Singapurze.

Ciekawy przypadek
Z nie mniejszą uwagą czekam na występ Paula di Resty, który z marszu wskoczył do samochodu i w czasówce okazał się wolniejszy od Lance’a Strolla jedynie o 0,7 sekundy. Całkiem nieźle, jak na kogoś, kto ostatnio startował w F1 kilka lat temu, nigdy wcześniej nie miał do czynienia z aktualnym Williamsem i skorzystał z ustawień przygotowanych przez innego kierowcę. Jeśli w wyścigu nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, to nie zdziwiłbym się, gdyby di Resta finiszował wyżej od Strolla.

Warto dodać, że pod dużym wrażeniem wczorajszego występu di Resty był Toto Wolff. Szef Mercedesa stwierdził wręcz, że pod pewnymi warunkami (chodzi o sytuację Pascala Wehrleina) mógłby on przejąć obowiązki trzeciego kierowcy stajni z Brackley. Ciekawe, prawda?

Pod kątem Kubicy
Warto także rzucić okiem na ekipę Renault. Z powodu wymiany skrzyni biegów Nico Hülkenberg startuje co prawda dopiero w dwunastej pozycji (Jolyon Palmer z dziesiątej), ale francuska stajnia spisuje się pod Budapesztem naprawdę solidnie i z pewnością są duże szanse na awans. Wnioski z tego weekendu mogą być interesujące pod kątem testu Roberta Kubicy, który w środę przejmie stery R.S.17.

1 KOMENTARZ

Comments are closed.