Zamiast dwóch równych skoków, znanych z ulubionej dyscypliny Michała Gąsiorowskiego, cztery równe okrążenia: to podstawa do kwalifikacji przed wyścigiem Indianapolis 500. Średnia prędkość z czterech następujących po sobie mierzonych okrążeń decyduje o kolejności w czasówce, ale oczywiście nie jest to jedyna nowość, z jaką od strony proceduralnej musi zmierzyć się Fernando Alonso – autor piątego rezultatu podczas wczorajszego ostatniego treningu przed kwalifikacjami, czyli „Szybkiego Piątku” (czwartego rezultatu, jeśli uwzględnimy tylko symulacje czasówki, a więc okrążenia bez korzystania ze strugi aerodynamicznej za innym samochodem).

W takim razie po kolei: walka o pola startowe odbywa się tydzień przed wyścigiem, czyli właśnie w ten weekend. W USA nie słyszeli jeszcze o parku zamkniętym, więc ustawienia na kwalifikacje i wyścig są oczywiście różne. Mało tego, w przyszłym tygodniu odbywają się jeszcze treningi, podczas których zespoły pracują właśnie nad ustawieniami wyścigowymi.

Skoro treningi trwają prawie dwa tygodnie, to nic nie stoi na przeszkodzie, by kwalifikacje trwały dwa dni. Dzisiaj, czyli w sobotę, chodzi o podzielenie stawki 33 kierowców na dwie grupy: „Szybką Dziewiątkę”, która w niedzielę będzie walczyć o pola startowe od pierwszego do dziewiątego (w Indy 500 rząd na starcie to trzy samochody, więc czołówka obejmuje trzy pierwsze rzędy), oraz pozostałych – ci obsadzą pola od 10. do ostatniego, czyli 33.

Każdy kierowca wyjeżdża na tor samotnie i jako jedyny na torze wykonuje przejazd kwalifikacyjny, składający się z siedmiu okrążeń. Mierzone jest trzecie, czwarte, piąte i szóste, a rezultatem kwalifikacji jest średnia prędkość (oczywiście w milach na godzinę) z tych czterech kółek. Kolejność pierwszego wyjazdu jest ustalana w drodze losowania, kierowcy mogą kwalifikować samochód podstawowy oraz rezerwowy (oznaczony numerem startowym i literą T). I tak np. Zak Brown, losujący przejazdy dla Alonso, wylosował przejazd numer 8 dla jego samochodu rezerwowego i przejazd numer 33, a więc w połowie stawki, dla samochodu wyścigowego.

Jeśli czas na to pozwala, kierowcy mogą po wykonaniu automatycznie przysługującej jednej próby pokusić się o podjęcie kolejnych. Tutaj do głosu dochodzi strategia i gotowość do podjęcia ryzyka skonfrontowana z pewnością siebie kierowcy oraz zespołu. Samochody oczekujące na wyjazd w alei serwisowej są podzielone na dwie kolejki: ekspresową i zwykłą. W tej pierwszej stoją kierowcy, którzy nie wykonali jeszcze należnej im próby kwalifikacyjnej oraz ci, którzy z podjęciem drugiej lub kolejnej próby nie chcą niepotrzebnie zwlekać. Kruczek jest taki, że każdy kolejny wyjazd na tor z kolejki ekspresowej powoduje automatycznie skasowanie wcześniejszego wyniku – ryzyko jest spore i trzeba naprawdę liczyć na poprawę. Wyjazd z kolejki zwykłej nie skutkuje skasowaniem wcześniejszego rezultatu, ale za to można w niej czekać w nieskończoność, bo pierwszeństwo zawsze mają samochody z kolejki ekspresowej.

Pierwsza dziewiątka sobotnich kwalifikacji walczy w niedzielę o obsadę pierwszych trzech rzędów na starcie, a pozostałe dwa tuziny kierowców mogą pomarzyć najwyżej o dziesiątym polu – nawet gdyby w niedzielę wszyscy byli szybsi niż zawodnicy „Szybkiej Dziewiątki”. Oczywiście wszystkie rezultaty z soboty są kasowane i zabawa zaczyna się od nowa. Dozwolona będzie tylko jedna próba złożona z czterech pomiarowych okrążeń pod rząd, a kierowcy będą wyjeżdżali na tor w kolejności odwrotnej do sobotnich wyników: pierwsza grupa (pozycje 10-33) od 20:45 do 22:45 czasu polskiego, a najlepsza dziewiątka od 23:00 od 23:45 czasu polskiego. Z kolei sobotnie zmagania trwają prawie sześć godzin: od 17:00 do 23:50 czasu polskiego.

Fragmenty kwalifikacji będą pokazywane na YouTube, całość na ESPN (dostęp płatny). Do tego zmagania można śledzić na LiveTiming IndyCar.

7 KOMENTARZE

  1. a jeśli tak jak dziś będą przerwy na deszcz to jak się liczy czas kwalifikacji? samej jazdy 5:50 czy istnieje jakiś limit calości, bo tam chyba nie ma oświetlenia?

  2. Indy 500 czy F1 i tak Alonso doczekał się wymiany silnika Hondy.
    Piękna szpilka wbita przez Fernando na konferencji:
    – Czy w trakcie wymiany silnika czułeś zdenerwowanie…
    – Jestem przyzwyczajony.
    – …rozmawiając z członkami ekipy…
    – Jestem przyzwyczajony.
    – ..wydawało się że…
    – Jestem przyzwyczajony do wymiany silnika przed kwalifikacjami i wyścigiem. (śmiech na sali)
    Mam nadzieję, że nie będzie to amerykańska ustawka całej ekipy pod Alonso, tylko czysta walka na torze.

  3. Fajnie obserwuję się, do czego doszły tamtejsze zespoły w ramach przystosowywania się do owalów. Na przykład taki banał, te samochody same chcą skręcać zgodnie z kierunkiem toru, więc na prostych trzeba z nimi walczyć, żeby nie zjechały na trawkę. Albo że w czasie okrążeń pomiarowych przed Indy 500 nie wolno dotykać hamulców. Bo jak się dotknie, to klocki zaczynają wystawać z zacisków, co zwiększa opór aero. Niezły jest też ten ich folklor – cegły na torze, gęby na pucharze i góra kasy dla wygrywającego…

  4. Sam pomysł nie jest głupi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie warunki panujące na torze. Często może się zdarzyć, że w jednym dniu może być deszczowy dzień natomiast w drugim zupełnie inaczej, a wiadome, że w warunkach deszczowych jazda jest zupełnie inna – zarówno na torze jak i normalnie na drodze 😉

  5. Na tej stronie ESPN jest jakaś opcja wykupienia dostępu do Indy ?
    Nie mogę jej znaleźć, a chciałbym zawczasu mieć dostęp do streama.

Comments are closed.