Niecodzienny, ugruntowany wieloletnią tradycją harmonogram wyścigowego weekendu w Monako to w tym roku szczególnie dobra wiadomość dla Mercedesa. Mistrzowie świata kompletnie pogubili się w drugim czwartkowym treningu, ale mają cały dzień na kombinowanie z ustawieniami i wytężoną pracę w symulatorze w Brackley. Nie tylko Sebastian Vettel przecierał oczy ze zdumienia, określając popołudniową formę duetu „Srebrnych Strzał” mianem „przedziwnej”. Daniel Ricciardo, ostrzący sobie zęby na walkę trzech ekip o pole position, przebąkiwał coś o powtórce z Singapuru 2015 – oczywiście z zastrzeżeniem, że czwartkowe kłopoty Mercedesa na pewno da się rozwiązać.

Zwłaszcza, że w porannej sesji wcale nie było tak źle. Ba, Lewis Hamilton uzyskał najlepszy czas w historii ulicznej pętli w księstwie Grimaldich. Co z tego, skoro po południu on i Valtteri Bottas nie zdołali nawet poprawić czasów z pierwszego treningu, a rywale odjechali – nie tylko Vettel czy Ricciardo, ale też duet Toro Rosso czy Sergio Pérez, a kierowców Mercedesa przedzielił… Kevin Magnussen.

Cóż, uroki Monako to nie tylko luksusowe jachty, supersamochody na ulicach czy tak zwani celebryci, pragnący ogrzać się w blasku wydarzenia, którego nazwy i celu pewnie nawet nie znają (a te trzy grupy lokalnych „atrakcji” są mi równie obojętne i właściwie całkowicie zbędne). To także absolutnie wyjątkowa charakterystyka toru, stanowiąca wyzwanie nie tylko dla kierowców, ale też dla inżynierów. Skoro nawet Mercedes kompletnie pogubił się z ustawieniami w czwartkowe popołudnie, to kłopoty mogą spotkać każdego. A nikomu nie życzę jazdy po Monako samochodem, który nie jest ustawiony choćby w przybliżeniu zgodnie z preferencjami zawodnika.

Warto przygotować jak najlepszą formę na sobotnie popołudnie, bo nawet ultramiękkie opony Pirelli są zdaniem włoskiego producenta na tyle wytrzymałe, że można pomyśleć o przejechaniu całego dystansu na jednym komplecie. Zerowy poziom degradacji i minimalne siły działające na ogumienie wiążą się z kolei z trudnościami z dogrzaniem gum do odpowiedniej temperatury pracy, z czym Mercedes zmaga się właściwie od początku sezonu. Włosi żartują, że na Monako przydałyby się specjalne mieszanki, ale oczywiście trzeba stosować to, co jest w aktualnej gamie – a za sprawą jej charakterystyki i różnicy około 0,7 sekundy między ultramiękką i supermiękką mieszanką czołówka może pokusić się o skorzystanie w Q2 z „czerwonych” opon – jak przed rokiem Ricciardo – bo wówczas w przypadku neutralizacji na początku wyścigu (dość prawdopodobny scenariusz) można od razu zmienić je na ultramiękkie i pojechać na nich do mety.

Skoro o neutralizacjach mowa, jednym z kandydatów do wywołania takowej jest bez wątpienia Lance Stroll. Kanadyjczyk spowodował jedyną czerwoną flagę w czwartek, nazywając potem kraksę w Massenet „małym wypadkiem”. Raczył też stwierdzić, że jest wkurzony na fakt, że nie wychodzą mu te same zakręty, z którymi ma kłopoty na PlayStation: czyli Portier i Anthony Noghes. Nie wiem, czy bardziej podziwiać odwzorowanie rzeczywistości w grze komputerowej, czy załamywać ręce nad kierowcą, który niewątpliwie jest szybki i potrafi jeździć samochodem, ale niestety jego dogłębne przygotowanie do debiutu, obejmujące obszerny program testów dwuletnim autem Formuły 1, nie przyniosło jak dotąd większych korzyści.

O punkty dla Williamsa w klasyfikacji konstruktorów walczy zatem w pojedynkę Felipe Massa. Brazylijski weteran jako jedyny kierowca oprócz duetów Ferrari i Mercedesa w każdym z pięciu rozegranych do tej pory wyścigów dostawał się w kwalifikacjach do Q3, ale Monako od kilku lat to tradycyjnie najsłabszy weekend dla Williamsa. Dość powiedzieć, że Bottas w czterech startach na ulicach księstwa nie zdobył jeszcze ani jednego punktu i może pochwalić się co najwyżej dwunastym miejscem sprzed roku. Zerowy dorobek z Monako ma także Max Verstappen, który dwa lata temu zaliczył tu jeden z największych wypadków w swojej karierze, a dwanaście miesięcy temu obijał się o bariery niemal podczas każdej sesji i także nie dostąpił zaszczytu dojechania do mety. Ciekawe, czy te serie dobiegną końca w ten weekend – i czy zakończy się sięgające początku XXI wieku oczekiwanie Ferrari na triumf w Grand Prix Monako. Od zwycięstwa Michaela Schumachera w 2001 roku Scuderia bezskutecznie czeka na dziewiąte zwycięstwo w księstwie. Do rekordu McLarena, który zresztą debiutował w Formule 1 właśnie tutaj, w 1966 roku, trochę jeszcze brakuje – ta ekipa wygrywała tu aż 15 razy, rzecz jasna w dużej mierze za sprawą Ayrtona Senny.

A skoro o rekordziście Monako mowa, to z okazji tego weekendu – i 30. rocznicy jego pierwszego triumfu na tym torze, jeszcze w barwach Lotusa – w sobotę około godziny 18:00 opublikujemy na SokolimOkiem składający się z 10 pytań quiz. Dwie osoby, które najszybciej prześlą e-mailem poprawne odpowiedzi, otrzymają po jednym egzemplarzu książki „Wieczny Ayrton Senna” autorstwa Richarda Williamsa, która niedawno ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa SQN. Już teraz zapraszam do zabawy!

2 KOMENTARZE

  1. No podobno Mercedes ma wrócić do ustawień w porannej sesji i już ma być lepiej. Bardzo dziwne, że w drugiej sesji nie poprawili czasów z pierwszej skoro tor staje się coraz szybszy. Błądzą chłopaki z ustawieniami. Po co to tak gruntownie zmieniać skoro w FP1 jedziesz i czujesz się dobrze i osiągasz najlepsze czasy? Z komentarzy kierowców Red Bulla i Ferrari wynika, że oni niewiele tutaj zmieniają w ustawieniach, tylko detale, skoro wyjeżdza i od razu czuje się w aucie dobrze.

    • Kwestia portu (podobno tak się to fachowo nazywa) na którym się giercuje w F1 2016. Ferrari używa wersji pc’towej i widać wyniki. Przy okazji mała kryptoreklama. Polecam Assetto Corsa, na którym szkolę swojego syna. Wychodzi na to, że nie umiem jeździć, bo na Spa w BMW 1M syn leje mnie o 4 sekundy.

Comments are closed.