Kuba Giermaziak zmieniał się za kierownicą Ferrari 458 Italia z Michaelem Avenattim i Abdulazizem Al Faisalem.

Kuba Giermaziak ma za sobą pierwszy w życiu start w najsłynniejszym wyścigu długodystansowym świata, czyli 24h Le Mans. Kariera urzędującego wicemistrza Porsche Supercup nieuchronnie rozwija się właśnie w kierunku takich zawodów: Kuba wyrobił sobie już pewną markę w tym środowisku, zwłaszcza w USA. Przed powrotem do rywalizacji w Porsche opowiada nam o magii Le Mans, planach na przyszłość i rozróżnianiu prototypów LMP-1 po… światłach.

Masz za sobą pierwszy start w 24h Le Mans. Jak wrażenia, czy uległeś magii tego wyścigu?
Niesamowite przeżycie, nie ukrywam. Zarówno organizacyjnie, jak i strony czysto wyścigowej jest to wydarzenie na niesamowitym poziomie. Zresztą powtarzam się, bo w zasadzie od samego początku to mówię, że niesamowicie mnie to Le Mans zaskoczyło – także pod względem toru. Myślałem, że jest troszkę łatwiejszy. Nie wydaje się aż tak trudny, kiedy trenuje się go na symulatorze, a kiedy już się przyjedzie na samo miejsce, to jest dużo trudniej. Jeździłem już w wyścigach 24-godzinnych i bardzo lubię ten kierunek, ale pod względem czystej jazdy, przejrzystości zasad, poziomu rywalizacji, samochodu i tak dalej, to wszystko jest o krok wyżej od tego, z czym miałem do czynienia do tej pory.

Kierowcy, z którymi walczyłeś w Porsche Supercup – Earl Bamber, Nick Tandy, René Rast – startują już w najszybszej kategorii, w prototypach LMP-1. Czy to jest kierunek, w którym chcesz podążać?
Myślę, że realnie jest to kierunek, w którym nawet muszę podążyć. Jednak w tej chwili o tym jeszcze nie myślę, bo moim celem jest to, żeby w najbliższym czasie stanąć na podium w Le Mans. Na razie wiadomo, że nie ma szansy na przesiadkę do LMP-1, od razu do zespołu fabrycznego. Myślę, że zajmie to nawet kilka lat, zanim będzie możliwe. Chciałbym pojechać za rok znowu w klasie GT, choć pewności jeszcze nie ma. Wszystko zależy od tego, jakie propozycje dostaniemy.
Na ten rok GT wydawało nam się lepsze, ponieważ auta są mniej awaryjnie niż LMP-2 i łatwiej było osiągnąć cel, czyli dojechać do mety. Myślę, że jeśli chodzi o przyszły rok, to będziemy celowali zarówno w LMP-2 jak i w GT, choć bliżej nam do GT – a co to będzie za auto, to jeszcze zobaczymy. Nie ukrywam, że zależałoby mi na tym, żeby pojechać cały sezon w WEC, a wiadomo, że to sztuka kompromisu: jaki to będzie zespół, jaki to będzie samochód i tak dalej.

24h Le Mans już za nami, trwa sezon Porsche Supercup, a czy w tym sezonie planujesz jeszcze starty w jakiejś innej kategorii?
Mam nadzieję, że uda nam się pojechać jeszcze raz w WEC, chociaż jeszcze nie wiem, który to wyścig mógłby być. Oprócz tego bardzo chciałbym jak najlepiej pojechać w Supercup i to jest tak naprawdę cel numer jeden na ten rok. Prawdopodobnie będzie też Petit Le Mans w październiku, ale jest jeszcze dużo czasu do tego. Cały czas moja marka jest dosyć silna i mam kilka propozycji startów w tych wyścigach.

Jak wypada porównanie pucharowego Porsche z Ferrari 458 Italia?
Nie ukrywam, że Ferrari jest samochodem zdecydowanie bardziej zaawansowanym, lepszym do jazdy, szybszym no i pod niewieloma względami – jeśli w ogóle w jakimś punkcie – jest słabsze od Porsche. Ferrari jest w dużo większym stopniu autem wyścigowym, jest dużo bardziej nastawione na wytrzymałość, jedziemy też kilka sekund szybciej na okrążeniu. Są to auta na wyższym poziomie i ściganie się właśnie Ferrari daje dużą przyjemność.

Mówisz, że Ferrari jest szybsze od Porsche, ale wciąż auta GT to najwolniejsza kategoria w Le Mans. Jak się czujesz, kiedy ciśniesz na maksa, a obok Ciebie co chwila śmigają prototypy, robiąc tylko „ziuuuu”, „ziuuuu”?
Nie jest tak ciężko, bo to nie pierwszy raz, kiedy jadę w wyścigu 24-godzinnym i nie jestem najszybszą kategorią, tak było też w 24h Daytona. Trzeba się do tego przyzwyczaić, bo jasne jest, że te prototypy tam są i całą sztuką też jest to, żeby nie dopuścić do żadnego kontaktu z nimi, bo jednak przy takiej różnicy prędkości bardzo łatwo o złą ocenę odległości. Wydaje nam się, że jeszcze są daleko, a tak naprawdę to siedzą już nam na ogonie. Trzeba sobie z tym radzić i przyznam szczerze, że nigdy nie miałem z tym problemów.

Trudniej jest za dnia, czy w nocy?
W nocy jest trochę ciężej. Za dnia jest dużo łatwiej, bo widzimy cały samochód, a w nocy tylko światła. Nawet już nauczyłem się rozróżniać, które światła to jest Toyota – czyli trochę wolniej, które to Audi – czyli trochę szybciej w zakrętach, które to Porsche – czyli wolniej w zakrętach, a szybciej na prostej i tak dalej.

W Porsche Supercup masz za sobą dziewiąte miejsce w Monako, w klasyfikacji sezonu spadłeś na czwartą lokatę. Sądzisz, że w Austrii – gdzie rok temu słuchaliśmy Mazurka Dąbrowskiego – wszystko wróci na właściwe tory?
Mam nadzieję, że nie będzie to trudne. Cały czas pracujemy nad autem i ta szybkość jest. Zresztą pokazaliśmy w Le Mans, że pod względem jazdy samochodem nadal niczego nie zapomniałem. Jeśli chodzi o auto, to mamy jakieś tam małe problemy. Pracujemy nad tym razem z zespołem, ale nie ukrywam, że jest ciężko. Mamy trochę problemów z hamulcami, nie wiemy co to jest i mam nadzieję, że to się uda rozwiązać. Testów nie ma za dużo, więc pracujemy między jednym i drugim weekendem wyścigowym. Jestem pewny, że w końcu nam się to uda.
Na szczęście po słabych kwalifikacjach w Barcelonie i Monte Carlo ta zdobycz punktowa wcale nie jest taka tragiczna i jest niewiele mniejsza, niż była w zeszłym roku na tym samym etapie sezonu. Nie odstajemy aż tak daleko od czołówki. Jednak na pewno to nie był nasz cel, żeby jeździć gdzieś tam w okolicach miejsca siódmego, ósmego, dziewiątego i dobrze byłoby w końcu wrócić na podium i zakwalifikować się w końcu w pierwszym rzędzie. Moglibyśmy też udowodnić sobie, że wiemy, co robimy i że podążamy w dobrym kierunku.

Na czym dokładnie polegają problemy z hamulcami?
Nieprzewidywalne hamowanie. Przyznam szczerze, że przez ostatnie cztery lata obróciłem się z własnej, nieprzymuszonej woli może raz, a w Monako na treningu obróciłem się dwa razy i to wszystko wydarzyło się na hamowaniu. To pokazuje, że mamy jakiś problem. Wymieniamy cały system hamulcowy i mam nadzieję, że będzie lepiej.