Wprowadzenie od sezonu 2018 systemu halo mocno dzieli środowisko Formuły 1. Decyzja jednak zapadła i przyszłoroczne samochody zostaną wyposażone w dodatkową osłonę, mającą poprawić ochronę głowy kierowców.

W czwartek na Hungaroringu odbyła się konferencja prasowa z udziałem Charliego Whitinga i Laurenta Mekiesa, podczas której pokazano prezentację uzasadniającą, dlaczego to właśnie halo zostało wybrane jako obligatoryjny system ochrony głowy. Mekies szczegółowo przedstawił korzyści jakie niesie za sobą używanie „pałąka” w sytuacji kontaktu z innym samochodem, elementem otoczenia (bariery, murki), jak również latającymi obiektami, które mogą znaleźć się na torze, wpływ rozwiązania na widoczność oraz kwestię wyciągania kierowcy z kokpitu.

W trackie prac przeanalizowano dwadzieścia jeden faktycznych zdarzeń na torach (w tym takie, które miały tragiczne skutki). Zdaniem FIA w dziewiętnastu z nich halo mogłoby pozytywnie wpłynąć na zwiększenie bezpieczeństwa kierowcy. W dwóch wypadkach (wypadek Jules’a Bianchiego podczas GP Japonii oraz kolizja Vitantonio Liuzziego i Michaela Schumachera podczas GP Abu Zabi 2010) uznano, że system zachowałby się neutralnie. Negatywnego wpływu nie stwierdzono w żadnym z badanych przypadków.

Wygląd się zmieni
W trakcie przeprowadzonych testów zderzeniowych wykazano, że halo wytrzymuje obciążenia piętnaście razy większe od ciężaru samochodu (przezroczyste osłony aeroscreen i shield poległy w tych testach). Mekies zapewnił również, że w ostatecznej wersji system będzie wyglądał nieco inaczej niż obecnie – odchudzony zostanie centralny wspornik. Pod uwagę wzięto zastrzeżenia Romaina Grosjeana, pełniącego obowiązki dyrektora GPDA, który zwracał uwagę na to, że nie sprawdzano, jak system wpłynie na widoczność świateł i flag sygnalizacyjnych. Ponadto zespoły będą mogły dodawać do halo (dostarczanego wszystkim ekipom przez jedną firmę) własne osłony aerodynamiczne na poziomych pałąkach po bokach kokpitu.

Zdaniem FIA halo może wprawdzie nieco wydłużyć czas ewakuacji kierowcy z kokpitu, ale nie powinno to stanowić problemu. W razie konieczności pałąk można rozciąć (w narzędzia będzie wyposażony samochód medyczny) – w zależności od punktu jego łączenia w czasie od 2 do 5 sekund. Na potwierdzenie tego, że kierowca ma więcej miejsca na wydostanie się z przewróconego samochodu pokazano dosyć chałupniczo przeprowadzony eksperyment.

Jest w DNA
Czy wątpliwości co do zastosowania halo zniknęły? Zdecydowanie nie i rozwiązanie nadal mocno dzieli kierowców (kibiców i dziennikarzy również). Nic dziwnego, że temat wałkowano w trakcie czwartkowej konferencji prasowej. – Nie powinno być żadnych wątpliwości, co do tego, czy wprowadzić system, czy też nie – stwierdził Sebastian Vettel, pytany w czwartek o patent. – Myślę, że gdyby zaproponowano go Justinowi Wilsonowi, skorzystałby z niego. Nie możemy cofnąć czasu, ale istnieje rozwiązanie, które może nam pomóc w pewnych scenariuszach i bagatelizowanie go stanowiłoby ignorancję i głupotę – podkreślił as Ferrari.

W podobnym tonie wypowiadał się Fernando Alonso. – Jestem za. W trackie swojej kariery straciłem kilku kolegów. Justin Wilson czy Jules Bianchi ponieśli śmierć w wypadkach, w których halo mogło ich ocalić. W kwestii estetyki trudno wszystkich zadowolić i myślę, że to się nigdy nie wydarzy – podkreślił Hiszpan. – Myślę, że jeśli system ocali choćby jedno życie, to warto go zastosować. Pół wieku temu w F1 nie było pasów bezpieczeństwa, to może teraz też znajdzie się ktoś, kto powie że one nie znajdują się w DNA Formuły 1. To jednak nie jest prawda. Jeśli istnieje rozwiązanie mogące poprawić bezpieczeństwo, skorzystajmy z niego, a potem zadbajmy o estetykę – argumentował dwukrotny mistrz świata.

Zwolennikiem wprowadzenia systemu ochrony głowy jest także Kimi Räikkönen. – Myślę, że cała gadanina o tym, że jadąc z halo nie masz dobrej widoczności, to nonsens. Ludzie, którzy to piszą, nigdy w życiu nie prowadzili samochodu Formuły 1 – zauważył „Iceman”, uderzając w krytyków systemu.

Po co?
W gronie przeciwników systemu znajduje się z kolei Max Verstappen. – Nie podoba mi się to, aczkolwiek szanuję decyzję FIA – przyznał holenderski as Red Bulla, dodając iż halo definitywnie nie rozwiązuje problemu ochrony głowy. – Linki, które zabezpieczają koła przed oderwaniem się od samochodu są dosyć mocne. Sęk w tym, że system nie chroni kierowcy przed drobniejszymi elementami, więc naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego powinniśmy z tym jeździć.

– Osobiście uważam, że obligatoryjne wprowadzenie halo to smutny dzień dla F1 i nadal jestem temu przeciwny – stwierdził Romain Grosjean, pytany o opinię w sprawie decyzji FIA. – Jako członek i dyrektor GPDA, jako kierowca, muszę pochwalić FIA za przeprowadzone badania, bo wykazały one, że w wielu sytuacjach rozwiązanie sprawdza się. Ale jest też kilka problemów, przykładowo widoczność świateł na starcie – nikt tego nie sprawdził. Albo widoczności flag, czy tego typu rzeczy. Uważam, że trzeba się temu przyjrzeć bardziej szczegółowo – stwierdził Francuz.

Jak g…
W znacznie ostrzejszym tonie wypowiedział się o systemie ochrony głowy Kevin Magnussen. – Samochód z halo wygląda okropnie, a auta F1 nie powinny być brzydkie. Ferrari jest bardziej ekscytujące niż Mazda, bo jest tworzone z pasją. Jeśli coś wygląda jak g…, to jest to g…! – skonkludował nie przebierając w słowach kierowca Haasa.

Jak widać, zdania są podzielone i niektórzy być może nigdy nie zaakceptują halo. Pamiętam jednak, że w przypadku systemu HANS było podobnie, a dzisiaj dla nikogo nie stanowi to problemu. A co Wy sądzicie na temat wybranego przez FIA systemu ochrony głowy? Piszcie w komentarzach.

10 KOMENTARZE

  1. Malkontenci zawsze będą biadolić.
    Jeżeli to jest wartość dodatnia do systemów bezpieczeństwa, to znaczy że nie jest ujemna, więc warto.
    Nikt nie powienien się łudzić że F1 będzie wyglądać zawsze tak samo.

    • Wczoraj w studio eleven i podczas kwalifikacji powiedziano w końcu prawdę o tej sprawie. FIA wprowadza halo bo musi, bo obiecało i tyle. Wszelkie inne względy, w tym inżynierskie są na drugim planie. Myślę, że kierowcy/zespoły powinni/powinny zażądać od FIA pisemnego potwierdzenia, że halo jest w pełni bezpieczne i samo w sobie nie stwarza zagrożenia. Ciekawe jaka byłaby reakcja. No i powinien się pod tym podpisać knkretny człowiek, który jest za całą sprawę odpowiedzialny.

  2. Estetyka tego pomysłu nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Interesuje mnie czysto inżynierski punkt widzenia. Gdy pojawiają się nieprawdziwe argumenty „za” mnie zawsze zapala się czerwona lampka. Ani Bianciemu ani Masie halo by nie pomogło… na dodatek drobne przedmioty które obecnie ewentualnie przelatywały by obok głowy kierowcy moą się odbić od pałąka i rykoszetem trafić w kierowcę. Centralnie umieszczony słupek jeszcze rozszerzający się ku górze musi ograniczać widoczność… i te nie do końca przeprowadzone testy… Mam nadzieję, że halo nie zrobi nikomu krzywdy… i jestem prawie pewien że za rok, dwa halo zniknie… może zastąpi go inny pomysł… pożyjemy, zobaczymy.

  3. Jeśli ktoś boi się o swoje bezpieczeństwo w F1, zawsze może się wycofać. Nikt nie zmusza do startu…

  4. F1 to sport ekstremalny 🙂 dlatego Hallo! Panowie z FIA, może tak jak mówi Romek warto się temu szczegółowo przyjrzeć.

  5. „drobne przedmioty które obecnie ewentualnie przelatywały by obok głowy kierowcy moą się odbić od pałąka i rykoszetem trafić w kierowcę”
    Też o tym pomyślałem i aż dziwne, że nikt z ekspertów FIA jeszcze tego nie zauważył.

  6. Dla mnie Halo jest ok ale w wersji motorówka :). Tylko nie wiem jak to zachowuje się gdy się pobrudzi w czasie jazdy. Aureola jakoś do mnie nie przemawia, bo nie chroni od drobnych części jak okoliczności Massy.

    • Niekoniecznie Massie Halo by nie pomogło. Na nagraniach z kokpitu widać, że obiekt uderza Felipe raczej w górną część kasku, więc być może poprzeczny pałąk mógłby stanąć na drodze tego obiektu. Inna sprawa, że te małe obiekty mogą zrykoszetować od dolnej części poprzecznego pałąka i tak zmienić kierunek, że wpadną do środka kokpitu, gdzie ciało kierowcy nie jest tak mocno chronione jak głowa.

Comments are closed.