Od razu zaznaczam: tytuł ma znaczenie czysto statystyczne. Dokładnie dziesięć lat po odniesieniu swojego pierwszego zwycięstwa w Formule 1, 10 czerwca, Lewis Hamilton zrównał się w statystykach wszech czasów ze swoim idolem z dzieciństwa. Ayrton Senna także przez dziesięć lat swojej kariery 65 razy rozpoczynał wyścig z pole position (chociaż były to czasy, kiedy było znacznie mniej Grand Prix w sezonie). Z przodu jest już tylko osamotniony rekordzista, Michael Schumacher – przy jego nazwisku widnieje liczba 68, więc i ta bariera może paść w tym sezonie. Do tego jutro Lewis po raz 110. w karierze ruszy z pierwszego rzędu i tutaj już od dawna jest samotnym wiceliderem w tej klasyfikacji. Przed nim również jest Schumacher (116), zatem Hamilton jest coraz bliżej objęcia prowadzenia w dwóch istotnych kategoriach statystycznych. Przewodzi już w jednej, ale akurat ta mocno straciła na znaczeniu od sezonu 2010: chodzi o liczbę zdobytych punktów w karierze i tu za sprawą różnych systemów (zwłaszcza po ostatniej rewolucji) porównania absolutnie nie mają sensu.

Wracając do Montrealu, na staroświeckim torze imienia Gilles’a Villeneuve’a wicelider mistrzostw przejechał najlepsze okrążenie w historii tej pętli i zawstydził faworyzowanego po treningach Sebastiana Vettela. Trzy dziesiąte sekundy budzą szacunek, ale jeszcze większe wrażenie robi ponad siedem dziesiątych sekundy straty trzeciego w czasówce Valtteriego Bottasa. Kanada to terytorium Hamiltona, nie ma co do tego wątpliwości.

Oczywiście wyścig jest jutro i Vettel już ostrzy sobie zęby na powtórkę zeszłorocznego startu – licząc przy tym na lepsze rozegranie pozostałych 69 okrążeń. W sobotę narzekał na ostatnią próbę, która nie przyniosła poprawy czasu. Kierowca Ferrari znów był zbyt chciwy w samej końcówce, ale ostatecznie przyznał, że rywal był tym razem po prostu szybszy. Błąd w decydującej fazie popełnił także Kimi Räikkönen, tracąc czas w drugim zakręcie. Fin liczy na szalony wyścig, cóż innego mu pozostaje po zamknięciu czołowej czwórki.

Strategiczne pole do popisu znów będzie niewielkie (Pirelli zapowiada jeden postój), więc spore znaczenie będzie miał dojazd do pierwszego zakrętu i pilnowanie pozycji. Warto mieć w grze obu kierowców, o czym przekonał się Mercedes w walce z Red Bullem na ulicach Monako i Ferrari w walce z Mercedesem podczas Grand Prix Hiszpanii.

Nie tylko w czołówce stawki niebagatelne znaczenie będzie miała charakterystyka toru: ostro w kość dostaną hamulce, a kierowcy będą musieli uważać na wyrastające bardzo blisko toru bariery. W kwalifikacjach lżejsze lub mocniejsze pocałunki z betonem zaliczyli m.in. Räikkönen, Daniił Kwiat czy Stoffel Vandoorne, który przyznawał potem, że nawet nie poczuł, iż otarł się o ścianę. Belg nie wyszedł z Q1, w której końcówkę walki przerwały żółte flagi po kraksie Pascala Wehrleina, za to Fernando Alonso przebił się aż na P12, przedzielając kierowców Toro Rosso i tracąc do Kwiata zaledwie trzy tysięczne sekundy. Ciekawą rzecz usłyszałem w piątek od Yusuke Hasegawy: próbując wydobyć od szefa projektu Hondy jakiekolwiek konkrety na temat ich aktualnej sytuacji, spytałem w końcu, czy w przyszłym roku będą nadal współpracować z McLarenem. – Mam nadzieję – odparł Hasegawa-san, chociaż do wyboru miał przecież szereg odpowiedzi w stylu „oczywiście, przecież mamy kontrakt”.

Honda zyskała trochę pozytywnego rozdźwięku po kwalifikacjach w Kanadzie, ale wspomniana dwunasta pozycja Alonso nie miała z tym nic wspólnego. Chodzi rzecz jasna o napis „Honda” na replice kasku, który Hamilton dostał po zdobyciu 65. pole position. Oryginał czeka na niego w Monako, nie został zabrany do Kanady ze względów logistycznych i ubezpieczeniowych. To piękny gest rodziny Ayrtona Senny: trzykrotny mistrz świata jeździł w takim kasku dokładnie 30 lat temu, żółtym Lotusem Honda w barwach Camela, którym wygrał dwa wyścigi (pierwszy triumf z sześciu w Monako oraz zwycięstwo w Detroit – na obu ulicznych torach pomogło aktywne zawieszenie), zdobył jedno pole position (San Marino) i w klasyfikacji mistrzostw świata zajął trzecie miejsce, wówczas najlepsze w karierze. Rok później, po przejściu do McLarena Hondy, był już mistrzem… Hamilton powiedział, że ten upominek od rodziny wielkiego Brazylijczyka jest dla niego bardziej wyjątkowy niż zdobywane na torach trofea…

Ustawienie na starcie: 1. Hamilton; 2. Vettel; 3. Bottas; 4. Räikkönen; 5. Verstappen; 6. Ricciardo; 7. Massa; 8. Pérez; 9. Ocon; 10. Hülkenberg; 11. Kwiat; 12. Alonso; 13. Sainz; 14. Grosjean; 15. Palmer; 16. Vandoorne; 17. Stroll; 18. Magnussen; 19. Ericsson; 20. Wehrlein.

23 KOMENTARZE

  1. Niezła odpowiedź Lewisa na te niby trafione odpowiedzi kierowców Indy, którzy oburzeni słowami Brytyjczyka o niezbyt utalentowanej stawce amerykańskiej serii, wygadywali jakieś głupoty. Oczywiście, że stawka F1 jest najbardziej utalentowana i najmocniejsza na świecie a tamci z tym jeżdżeniem w kółko niech się schowają 😛 Ultramiekka w końcu działa w W08 jak powinna, jeśli nie bedzie już niedorzecznych problemów jak w Rosji i Monako, walka o tytuł otwiera się na nowo.

      • …mało tego to pół świata chce być jak oni:-]
        brawo lułis a miny w ferrari bezcenne (z całym szacunkiem dla ferrari)
        czekam na dobry wyścig jutro

        pozdrawiam

    • Kolego moze ty pojezdzisz w kółko i pokażesz im wszystkimi jak to sie robi….powodzenia trzymam kciuki

    • to chyba Lewisowi pojechali jesli nie obejrzales wsystkiego …:)
      „kim on jest , w zesżłym roku rywalizował z jednym bolidem i przegrał ” 😉

    • im bardziej chodziło o to, że w Indy każdy ma szansę na zwycięstwo. natomiast Lewis przez ostanie lata ścigał się tylko z Rosbergiem. Teraz w stawce z kolei mamy cztery samochody na podobnym poziomie natomiast znowu tylko dwóch kierowców jeżdżących w miarę równo. co do jeżdżenia w kółko to mnie to też zawsze śmieszyło, ale oprócz f1 uwielbiam też żużel, a wcześniej nigdy o nim nie pomyślałem, że przecież tam też jeździ się w kółko, a jest to jednak fascynujące.

  2. Panie Mikołaju !
    Hamilton zawstydził Vettela.
    Botasa i innych kierowców już nie zawstydził?

      • Nie tylko zobaczycie jak Robert wróci… to będzie samouwielbienie i zacznie się krytyka wszystkiego i wszystkich.I nagle nie będzie kierowców nr 2 , zacznie spiskować etc…
        Wczoraj obejrzałem studio … masakra. Mizeria , z dodatkiem śmietany po upływie terminu ważności.

    • Vettel to juz trzecie Q3 z rzędu, w trzech wyścigach, zawsze ma nieudane. Błędy w Hiszpanii i Monako i znów tutaj, bo za bardzo chciał. Co to za argument, trzeba znać granicę płynności, okrążenie musi zostać przejechane płynnie i na granicy a nie przełamywanie tych granic i walka z autem, co skutkuje paradoksalnie gorszym czasem. Nie ma co starać się jechać szybciej niż ten bolid potrafi.

  3. Czyli jednak była ściema z kaskiem… ustawka jak nic… a może po wpadce w Monaco nikt nie był pewny P1 HAM’a… dużo jeszcze musi się zmienić w mentalności całego cyrku…

    • Uwielbiam takie akcje! Po treningach wszystkim się wydawało, że Ferrari dominuje, Vettel zmiecie wszystkich… Przychodzi Q3 i LH rozstawia Ferrari po kątach i wszyscy tifosi w płacz 😀

    • Pewnie jak Senna jeździł to tez byli tacy którzy mówili, że on to nigdy nie będzie taki jak Fangio czy Jim Clark. Za 20 lat jakiś młody będzie dominował i tez zapewne będą komentarze, że on to nigdy nie dorówna epoce Ham, Vet i Alo. I tak można paplać w nieskończoność.
      Zresztą gdyby nie tragiczna śmierć Senny to nie byłby taka legendą. To jest tak jak z artystami. Dopiero po śmierci zostają doceniani.

  4. @Mikołaj Sokół
    W internecie narasta już wiele mitów nt zasad odnawiania licencji F1 przez Roberta. Czy mógłbyś zrobić artykuł z wyjaśnieniem tej kwestii?

Comments are closed.