Robert Kubica o trudnym początku sezonu, problemach Williamsa i swoim podejściu do całej sytuacji – bez zbędnych wstępów zapraszam do lektury jednej z dwóch naszych czwartkowych rozmów na różne tematy. Ta druga do obejrzenia w magazynie ElevenF1.

Spodziewałeś się, że powrót do stawki Formuły 1 będzie się odbywał w tak trudnych warunkach, bez możliwości walki o jakiekolwiek wyniki?
Oczywiście miałem nadzieję, że tak się nie wydarzy, ale istniało takie ryzyko. Uważam jednak, że mimo trudnej sytuacji otrzymałem pozytywne odpowiedzi na ważne dla mnie rzeczy. To jest pozytywne, ale jednocześnie całość jest bardziej skomplikowana i przesłonięta większymi problemami. Są one poza moją kontrolą, nie mogę tu nic poradzić. Tak jak mówię, i moim zdaniem to było ważne, żebym te pierwsze wyścigi przejechał i dowiedział się pewnych rzeczy. Oczywiście dużo lepiej byłoby jeździć lepszym samochodem i nie mieć w głowie ograniczeń – że na przykład nie mogę najeżdżać na tarki albo że wiem, iż samochód nie jest w takiej konfiguracji, jak powinien. Sytuacja jest, jaka jest, a moja rola polega na tym, żeby starać się robić wszystko jak najlepiej przy użyciu tego, co mam do dyspozycji.

Trzeba być gotowym na moment, w którym samochód będzie się lepiej sprawował – jeśli taki nadejdzie.

Skoro uzyskałeś pozytywne odpowiedzi, a od strony osiągów samochodu nic się nie zmienia, to skąd czerpać radość z jazdy w kolejnych wyścigach?
Zawsze można starać się robić coś lepiej. To nie jest tak, że wszystkie rzeczy zrobiłem perfekcyjnie, ale nawet robienie wszystkiego perfekcyjnie tak naprawdę niczego by nie zmieniło w naszej sytuacji, bo mamy ogromne straty do innych zespołów. Uważam, że najważniejszą rzeczą, na której muszę i mogę się skoncentrować, są postępy i robienie coraz lepszej roboty z wyścigu na wyścig. Trzeba być gotowym na moment, w którym samochód będzie się lepiej sprawował – jeśli taki nadejdzie.

Nie obawiasz się o pozycję, o wizerunek w padoku? Przed sezonem mówiłeś, że celem był nie tylko sam powrót, ale pozostanie w stawce na dłużej…
Sądzę, że w tym momencie jest zbyt wcześnie, żeby o tym rozmawiać. Poza tym jestem skoncentrowany na swojej robocie. Nie myślę o takich rzeczach, chociaż sytuacja nie jest łatwa i oczywiście nie pomaga, ale fakt jest też taki, że pewnie minie jeszcze sporo czasu, zanim podstawowe elementy znajdą się w naszym zespole na swoich miejscach.

Pewne problemy wisiały w powietrzu i trzeba było zareagować wcześniej, ale tak się nie stało. O wielu rzeczach i tak nie rozmawiamy, bo ludzie o nich nie wiedzą – pewne kwestie zostają u nas, pod naszym dachem.

Czy na podstawie wielu doświadczeń – nie tylko z Formuły 1, ale też na przykład z rajdów, z różnymi trudnymi sytuacjami w różnych ekipach – jesteś w stanie przewidzieć, czy i kiedy te problemy zespołu zostaną rozwiązane?
To jest trudne pytanie i nie jestem osobą, która powinna na takie odpowiadać, ale uważam, że bardzo ważne jest realistyczne podejście do sytuacji. Mówiłem o tym zresztą przed startem sezonu. Pewne problemy tak naprawdę wisiały w powietrzu i niestety można powiedzieć, że trzeba było zareagować wcześniej, ale tak się nie stało. Formuła 1 jest sportem ekstremalnie dynamicznym i szybkim, ale też trudnym. Każdy zespół pracuje nad poprawą swoich osiągów i też ma swoje problemy, bo nie jest tak, że tylko my je mamy. Chodzi w tym jednak o to, żeby je jak najszybciej rozwiązywać i jak najszybciej dostrzegać. Poszukując czy też nawet ich nie widząc, nie da się ich rozwiązać. Ja przed sezonem mówiłem, że najważniejszy będzie bezproblemowy początek. Dlaczego tak mówiłem? Wystarczy dodać dwa do dwóch i mamy odpowiedź. Nie mieliśmy takiego początku, a gdyby od testów w Barcelonie wszystko przebiegało normalnie, to według mnie dzisiaj bylibyśmy w innej sytuacji i rozmawialibyśmy o innych rzeczach. Zresztą o wielu rzeczach i tak nie rozmawiamy, bo ludzie o nich nie wiedzą – pewne kwestie zostają u nas, pod naszym dachem.

Czujesz frustrację i zdenerwowanie, dodatkową motywację, czy może rezygnację w tej trudnej sytuacji?
Rezygnacji nie ma, ale pewne rzeczy nie ułatwiają pracy. Nie chodzi tylko o prędkość samochodu, bo dużo energii poświęcamy na rzeczy, które tak naprawdę powinny dziać się automatycznie. Tracąc czas na poszukiwanie rozwiązań lub robienie rzeczy, które powinny być robione bez poświęcania im żadnej uwagi, tracisz jednocześnie czas do innych – a czas w Formule 1 to nie tylko pieniądz, ale także osiągi i wynik na ekranie z czasami.

Uważam, że szczególnie początek tego roku był mi potrzebny, żeby pokazać, że nie mam problemów z przejechaniem całego dystansu wyścigu, że różne czarne scenariusze dotyczące moich ograniczeń nie mają podstaw.

Zmodyfikowałeś swoje cele, swoje oczekiwania na ten sezon?
Nie, ja robię swoje. Wiem już, jak teraz wygląda Formuła 1 z punktu widzenia kierowcy. Testy to jedno, ale przejechanie wyścigowego weekendu to już zupełnie coś innego, szczególnie w mojej sytuacji. Dlatego tak ważne były pozytywne odpowiedzi na te moje pytania.

Gdybyś wiedział, jak będzie wyglądała sytuacja, to podjąłbyś jesienią zeszłego roku taką samą decyzję? Miałeś inne możliwości…
Gdyby babcia miała wąsy, to nie byłaby babcią. Nie ma co gdybać. Mam inne podejście do tego sezonu. Oczywiście miałem nadzieję, że będziemy w stanie pracować z myślą o poprawianiu osiągów, a nie o rozwiązywaniu problemów, bo tak naprawdę to był jedyny realistyczny cel na początku tego roku. To się nie udało i sytuacja jest bardziej skomplikowana niż myślałem czy miałem nadzieję – ale to nie jest tak, że zaczynałem rok z nadzieją, że będziemy walczyć o punkty. Uważam, że szczególnie początek tego roku był mi potrzebny, żeby pokazać, że nie mam problemów z przejechaniem całego dystansu wyścigu, że różne czarne scenariusze dotyczące moich ograniczeń nie mają podstaw. Niestety, kierowca w Formule 1 jest zależny od sprzętu i prędkości samochodu. Ta prędkość jest niestety zbyt słaba, żeby chociaż być w walce, mieć w zasięgu jakieś zespoły.

3 KOMENTARZE

  1. Myślę że w pozytywnej odpowiedzi na pytanie nr 3 może pomóc nie tylko czas, ale również powrót i działania naprawcze w Pana Głowy.
    Ten Gość ma podobnie jak RK88 benzynę we krwi i nic nie szkodzi, że ze starszego zbiornika.
    Super wywiad

  2. Też mam nadzieję, że obecnosć Pana Głowy wpłynie zbawiennie na atmosferę w Williamsie. Myślę że w drugiej połowie sezonu będziemy mieli małe okazje do świętowanka.

Pozostaw odpowiedź StefanP Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here