Najgorzej skrywane sekrety ostatnich dni wreszcie zostały oficjalnie potwierdzone: w skomplikowanej roszadzie silnikowej ekipy McLaren i Toro Rosso wymieniły się dostawcami jednostek napędowych, a Carlos Sainz w ramach „wypożyczenia” spod skrzydeł Red Bulla trafi na sezon 2018 do zespołu Renault, w miejsce Jolyona Palmera. W całej układance brakuje jeszcze decyzji Fernando Alonso o pozostaniu w McLarenie. Hiszpan na początku weekendu w Singapurze podkreślał, że najpierw czeka na decyzje odnośnie przyszłości ekipy, a później sam postanowi, co dalej. Skoro znika Honda, to nic nie stoi na przeszkodzie, by dwukrotny mistrz świata pozostał w Woking.

Umowa Renault z McLarenem opiewa na trzy sezony, czyli do końca obowiązywania aktualnych regulacji silnikowych. Długości kontraktu Hondy z Toro Rosso nie ujawniono (w oficjalnym komunikacie pojawiła się standardowa formułka „wieloletnia umowa”), ale logiczne jest założenie, że również potrwa trzy lata, do 2020 roku. Dla ekipy z Faenzy to już trzeci dostawca w trakcie trzech lat, z kolei McLaren nigdy dotąd nie współpracował z Renault, a jedynego epizodu z francuskim partnerem silnikowym nie wspomina zbyt miło (Peugeot w sezonie 1994).

Od strony personalnej kartą przetargową w całej roszadzie było dla Renault pozyskanie Carlosa Sainza: jedynego poważnego kandydata Roberta Kubicy do wyścigowego fotela na sezon 2018. Udało się to osiągnąć, oficjalnie nazywając co najmniej roczny transfer wypożyczeniem z Red Bulla. Przy okazji wyszło na jaw, że Renault próbowało licytować jeszcze wyżej, walcząc o… Daniela Ricciardo. Tu odrobinę przesadzili, ale powiodło się przynajmniej przejęcie Sainza. Zależało na tym wielu stronom, także tym z najwyższego szczebla Formuły 1: skoro alternatywą była całkowita utrata Hondy…

Ostatnie ruchy na rynku transferowym wykazują jednoznaczny trend podpisywania rocznych umów, co może zwiastować jeszcze większy ruch po sezonie 2018. Na pewno zależało na tym Red Bullowi, w trosce o wypełnienie luki po ewentualnym odejściu któregoś z ich obecnych kierowców.

Właśnie wokół RBR będzie toczył się kolejny odcinek silnikowej sagi. Renault nosi się z poważnym zamiarem rozwiązania aktualnej współpracy po sezonie 2018 i oczywistym scenariuszem byłoby wówczas dołączenie do juniorskiej ekipy Red Bulla, czyli do obozu Hondy. Francuski producent z pewnością nie będzie rozpaczał, w świetle licznych sporów na linii zespół-dostawca silników. W kontekście Red Bulla wymieniano już firmę Porsche, która nosi się (wreszcie) z zamiarem powrotu do Formuły po sezonie 2020, ale w piątek atmosferę podsycił Christian Horner. Szef RBR zapowiedział wkrótce kolejne oficjalne obwieszczenie i zasugerował związek z firmą motoryzacyjną, którą nie jest ani Honda, ani Porsche. Aston Martin?

5 KOMENTARZE

  1. Co do nowych silnikowych dostawców, to wszystko będzie się materializowało w nowej formule silnikowej, z nowymi przepisami. Oprócz Hondy nikt nowy nie wpakuje się w te skomplikowane eko-turbo-hybrydo-pierdziawki. Za duży koszt (opracowania i wyprodukowania nowych jednostek) w krótkim czasie (skoro za chwilę będą nowe przepisy) i za duże ryzyko (przykład Hondy działa na wyobraźnię wielu CEO’sów).
    Ciekawie jest, ale już na pierwszy rzut oka widać, że jest zbyt mało graczy w tej grze. Spokojnie zmieściłoby się i Porsche i Aston i Cosworth i Toyota i jeszcze paru inny dostawców silnikowych.
    Czekajmy, F1 w końcu zaczyna skręcać w dobra stronę.

  2. Swoją drogą pieknie to wyglad(ć może):
    1. Ferrari
    2. Mercedes
    3. Renault
    4. RedBull-Aston Martin
    5. ToroRosso-Porsche
    6. Williams-Cosworth
    7. ForceOne-Toyota
    8. Sauber-BMW
    Po dwa miejsca dla naprawdę dobrych kierowców, zamiast PayDriverów to kupa talentu.

    • Toyota i BMW? Skad Ty ich wziales. W tym roku bylo dementowanie z Bawarii, że F1 im w ogóle nie pasuje. Nie wiem co określa ta kolejność, ale do porządku: 1 Mercedes, 2 Ferrari 😉

  3. Niech będzie Honda zamiast Toyoty i BMW (choć nigdy nie mów nigdy), to i tak jest 14 miejsc dla szybkich kierowców.
    Co do kolejności to oczywiście, że określa ona kolejność i oczywiście podałem w poprawnym porządku. Twoją poprawkę przemilczę miłosiernie.

Comments are closed.