Dyrektor sportowy zespołu Renault Alan Permane, pracujący od prawie trzech dekad na różnych stanowiskach w ekipie z Enstone, w jej różnych wcieleniach – od Benettona przez poprzednią inkarnację Renault oraz Lotusa po aktualne wcielenie fabrycznej ekipy francuskiego koncernu – w rozmowie ze stacją Eleven tuż po Grand Prix Kanady opowiedział o zorganizowanych tydzień temu testach Roberta Kubicy na torze Ricardo Tormo pod Walencją. Komentarz jest chyba zbędny, zapraszam do lektury.

Wyjątkowy dzień dla pewnego polskiego kierowcy i jego kibiców w zeszłym tygodniu w Walencji, test w waszym samochodzie, z waszym zespołem. Skąd pomysł, jak do tego doszło?
Wzięło się to od mojego pomysłu, żeby po prostu posadzić Roberta w samochodzie.

To był twój pomysł?
Coś w tym stylu. Zaczęło się właściwie od niczego więcej ponad to: dzień dla niego, dzień od nas, powitanie z powrotem w Enstone. To oczywiste, że mamy niedokończone sprawy między sobą, przerwane tak szybko i to oczywiście szkoda. Naprawdę zaczynał pokazywać, oczywiście już wcześniej pokazał ogromny potencjał, ale wtedy robiło się coraz lepiej i lepiej. To taka mała współpraca, żeby dać mu dzień w samochodzie.

To miły prezent, bo nieczęsto dajecie kierowcy dzień w samochodzie Formuły 1, prawda?
Nie, ale można śmiało powiedzieć, że Robert jest wyjątkowym kierowcą. Był częścią naszej rodziny w Enstone i powitanie go z powrotem, zorganizowanie takiego dnia było bardzo miłe.

Dlaczego trzymaliście to w takiej tajemnicy?
Bo szczerze mówiąc nie chcieliśmy stworzyć dużego zamieszania w mediach. Wiedzieliśmy, że kiedy to wypłynie, to wszyscy będą zainteresowani. Wszyscy kochają Roberta, wszyscy czują smutek po tym, co się wydarzyło. Wiedzieliśmy, że tak będzie i szczerze mówiąc on spokojnie do tego podszedł, nie miał problemu z tym, żeby to ogłosić. Ja nie chciałem tworzyć dużej presji na niego i po prostu chciałem, żeby to był dzień dla niego, bez żadnych oczekiwań, żadnej presji, żeby po prostu sobie pojeździł.

Oczywiście byłeś na miejscu, w Walencji, Robert oczywiście miał frajdę z tego dnia, ale na pewno tobie też to się podobało. Jak się spisał, byłeś zaskoczony tym, co zobaczyłeś w Walencji? Sto piętnaście okrążeń to dość dużo.
Tak, przejechał dużo okrążeń. Ja nigdy nie wątpiłem w jego tempo, w ogóle. Nie wiedziałem i myślę, że on też nie wiedział, czy fizycznie będzie w stanie jeździć i przede wszystkim czy będzie w stanie jeździć dużo. Jeździł różnymi samochodami, jeździł w symulatorach, jeździł samochodem GP3 wcześniej w tym roku, w ramach przygotowań do tego dnia, ale tak naprawdę nie wiedzieliśmy, jakie będą jego ograniczenia. Szczerze mówiąc, poszło bardzo dobrze. Był szybki, wykonał długie przejazdy, krótkie przejazdy, kwalifikacje, symulację wyścigu. Wszystko poszło bardzo dobrze.

Powiedział potem, że teraz wie, że może popracować nad prawdziwym powrotem. Czy po tym, co widziałeś, sądzisz, że jest to sensowny cel dla niego?
Myślę, że wie lepiej ode mnie, ale z tego co widziałem, ze statystyk, z danych, to szybkość jest na miejscu. To jest pewne. Moją jedyną obawą było to, czy może jeździć, bo jeśli może, to ja nie miałem wątpliwości, że nadal jest szybki – i jest szybki. Mogę tylko powiedzieć, że w tamten wtorek w Walencji wykonał fantastyczną robotę. Jest wiele innych torów i tylko on wie, czy ma fizyczne ograniczenia na innych obiektach. Jeśli to wszystko ma iść dalej, to taki będzie kolejny krok.

Ale w Walencji nie było problemów z przestrzenią w kokpicie, z kierownicą i tego typu rzeczami, czy musieliście coś zmodyfikować?
Wykonaliśmy bardzo drobną modyfikację kierownicy w zakresie zmiany biegów, obie łopatki umieściliśmy z jednej strony. Dla nas to nic takiego, drobna zmiana w oprogramowaniu i nie miało to żadnego wpływu.

A sam samochód, to pięcioletnia maszyna. Czy współczesne auta różnią się w sposób, który mógłby przeszkodzić w powrocie?
Nie, nie sądzę, bo różnica pomiędzy Formułą 1 i powiedzmy Formułą 2 czy GP3 polega na tym, że mamy wspomaganie. Możemy regulować siłę pracy układu kierowniczego, a w tych samochodach nie pracuje on ciężej niż w tamtym. Mimo tego, że tamten samochód ma pięć lat, to wciąż jest bardzo szybką maszyną. To było dobre auto za swoich czasów, jest też znacznie lżejsze niż obecne. Oczywiście nie ma układów hybrydowych i ma silnik V8, ale nie jest wolny.

Wspomniałeś o niedokończonych sprawach pomiędzy zespołem z Enstone i Robertem. Czy myślisz, że spróbujecie dokończyć te sprawy, czy to jeszcze za wcześnie na komentarz?
Myślę, że jest za wcześnie na komentarz. Cały czas jesteśmy w kontakcie, rozmawialiśmy nawet dzisiaj o tym wyścigu i o wszystkim, co moglibyśmy robić w przyszłości. W tej chwili mogę powiedzieć tylko tyle, że nic więcej nie zostało zaplanowane na ten moment, ale nie powiedziałbym, że nie zrobimy czegoś znowu w przyszłości.

Możesz zdradzić więcej szczegółów na temat współpracy z Robertem w poprzednich miesiącach czy latach? Jak to wyglądało?
Rozmawialiśmy o tym teście od kilku miesięcy. Pojawił się w Enstone w okolicach początku tego sezonu, potem byliśmy w kontakcie, ja i Robert, przez poprzednie trzy czy cztery miesiące, rozmawiając o tym dniu i skupiając się na przygotowaniach.

Był w tym czasie w symulatorze w Enstone?
Nie w Enstone. Wiem, że jeździł w innych symulatorach i może to jest coś, o czym pomyślimy na przyszłość. To może być kolejny krok, jazda w symulatorze.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJak Senna
Następny artykułKról Kanady

20 KOMENTARZE

  1. Jakosc tego wywiadu bije na glowe wszystkie te informacje od wszechwiedzacych dziennikarzy,ktore sie pojawily po tescie…Gratuluje swietna robota!

  2. Permene mówiąc o symulatorze, może miał na myśli te inne tory, np Monaco. Wydaje mi się że jeśli Robert udowodni, że potrafi skręcić w Hairpin to droga do testów na Hungaro stanie się bardziej prawdopodobna (choć mam cichą nadzieję, że Robert już tam dawał radę, bo nie chce mi się wierzyć, że np na Dallarze nie próbował 🙂 )

  3. Po testach w Walencji, Permane czasem nie mówił o jednorazowej jeździe na życzenie Roberta? xD „malutka” zmiana frontu jeżeli można to tak nazwać, jednak musimy poczekać cierpliwie, na to co się wydarzy, tak jak czekaliśmy te ostatnie 6 lat. Jednak jednego jestem pewien RK przekazuję nam minimalna ilość informacji i napewno szykuje bombę 😀

  4. Miałem dreszcze, kiedy to czytałem i łezka się w oku zakręciła na myśl o powrocie Roberta do F1, to byłoby spełnienie marzeń dla Roberta, ale i dla mnie, a jeszcze niedawno wydawało się to zupełnie nieprawdopodobne.

  5. @makuj84 ogromnie dziękuję, że spostrzegasz też to co i ja widzę, ale nikt z „kółka różańcowego” nie da powiedzieć słowa krytyki na innych dziennikarzy, bo Cię zjedzą, a tu chodzi tylko o zwrócenie uwagi, by przyczynić się do czyjegoś rozwoju. Dziękuję Panie Mikołaju, dziękuję Eleven za rzetelność!

  6. Chciałem zwrócić uwagę że delikatnie zmieniła się narracja, Permane w końcu otwarcie przyznał że ten dzień był planowany od długich miesięcy i nie wątpliwie zrobili go głównie z myślą o Robercie, a nie jak przebąkiwali wcześniej, że Robert został zaproszony przy okazji testu Sirotkina (lol) … jak na moje, to Sirotkina rzucili tutaj w charakterze mięsa armatniego, do porównania, czy Robert go przemieli czy nie … Inną sprawą jest że Permane jak i duża część zespołu która Roberta zna zza starych czasów może bardzo chcieć jego powrotu, natomiast w Renault dużo się pozmieniało, nowy szef itd, niekoniecznie wszyscy muszą mieć taką samą wizję rozwoju, zatrudnienie jednorękiego bandyty, outsidera sprzed 6lat, już w sile wieku niekoniecznie może być postrzegane jako krok na przód; do Robsona teraz należy ruch, musi wszystkim wątpiącym pokazać moc w realnych warunkach bojowych – czekamy na Hungaroring ;))))

    • Robert jest rok starszy od Hamiltona, który jest w w najlepszym momencie swojej kariery, także nie mowilbym tutaj, że jest w sile wieku. Fakt, że na tle debiutantów jest starszy, ale nie ma co przesadzać.

  7. Dziekuje panie Mikolaju za super wywiad mysle ze krok po kroku Robert dojdzie do celu jaki sobie dal a kto nie kupi koszule RK I’m back.:-)

  8. Kubica zrobi wszystko, co w jego mocy by dobić się na powrót do F1. Nie spieszy się, metodycznie działa z techniką małych kroków. Jest cierpliwy. To cecha mistrzów sportu. Jeśli się dostanie do F1 rzucam papierosy. Nie ma lepszej motywacji.

  9. Jak zwykle miło się czyta artykuły Mikołaja. Bardzo wierzyłem i dalej wierzę 😉 Teraz jest już na prawdę blisko, powiedziałbym nawet to już finisz. Tym bardziej ciesze się z Wami i Robertem. Tylko On wie jak ciężko trzeba było pracować przez te długie lata. Myślę jednak, że było warto bo rzeczywiście ma niedokończone sprawy w F1. Alan ma ogromny wpływ na zespół i jest jednym z najbardziej doświadczonych pracowników. Szefostwo na pewno będzie brało pod uwagę jego zdanie a jak widać opinia na temat testów KUB jest jednoznaczna. Robert jest w końcu dostępny 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here