Wyścig o Grand Prix Hiszpanii tradycyjnie inauguruje europejską część sezonu. Często mawia się, że jest to „nowy początek”: wszyscy liczący się gracze przywożą poważne poprawki. Liderzy liczą na utrzymanie przewagi, a grupa pościgowa celuje w zmniejszenie strat. Panuje też przekonanie, że ten, kto dobrze sobie poradzi na Circuit de Catalunya – torze premiującym przede wszystkim doskonałą aerodynamikę – ten będzie w czołówce na każdym obiekcie. Warto jednak pamiętać, że ten sezon dość znacznie różni się od poprzednich.

Zespoły nie rozwijają doskonale sobie znanych konstrukcji, tylko cały czas walczą z nową sytuacją. Dlatego tempo poszczególnych ekip może się zmieniać jeszcze przez długie miesiące i nie można w ciemno stawiać ani na to, że zobaczymy w Hiszpanii nowy układ sił, ani na utrzymanie takiego układu, jaki zaobserwujemy w Barcelonie. Sytuację ubarwiają jeszcze dodatkowe testy w trakcie sezonu (dwa dni po GP Hiszpanii i dwa dni po GP Wielkiej Brytanii), które mogą pomóc w rozwijaniu samochodów.

W czwartek na Circuit de Catalunya dało się wyczuć, że pewny siebie jest tylko jeden zespół – oczywiście Mercedes. Nico Rosberg zdecydowanie obiecał nam, że powalczy o zwycięstwo. – Potrzebuję tylko bezproblemowego weekendu i chcę powiększyć prowadzenie w mistrzostwach – mówił lider punktacji, który w trzech ostatnich wyścigach musiał uznać wyższość Lewisa Hamiltona i utrzymuje się na czele tabeli tylko dzięki defektowi zespołowego kolegi w GP Australii.

Ich szef Toto Wolff słusznie zauważył, że ten wyścig będzie dobrym sprawdzianem tego, jak dobry jest Mercedes W05. Teoretycznie tor powinien najbardziej odpowiadać Red Bullowi, ale nie możemy zapominać o płynącej z jednostek napędowych przewadze „Srebrnych Strzał”. Nie chodzi tu nawet o czystą moc, która na Circuit de Catalunya zdecydowanie gra drugie skrzypce na tle aerodynamiki. Istotne jest także odzyskiwanie energii i jej wykorzystywanie – a tutaj klienci Renault nadal mogą kuleć.

Fernando Alonso, który – podobnie jak Ferrari – po raz ostatni zwyciężył dokładnie przed rokiem, właśnie na domowym torze, z jednej strony potwierdza, że krótsza prosta katalońskiego toru ułatwi zadanie jego ekipie, a z drugiej zdecydowanie nie chce zapowiadać walki o podium. – Gdybym dziś powiedział, że powalczymy o podium, to po prostu bym skłamał – mówił podczas czwartkowej konferencji prasowej. – Oczywiście damy z siebie wszystko i w sporcie wszystko może się zdarzyć, ale nie można dawać fałszywej nadziei.

Sporo zamieszania towarzyszy zmianie nadwozia przez Sebastiana Vettela. Mistrz świata będzie korzystał z samochodu, który był już w użyciu w czasie zimowych testów. Red Bull postanowił nieco przyspieszyć planowaną na później wymianę, ale zespół traktuje to raczej jako sprawdzian, czy z używanym dotychczas egzemplarzem wszystko było w porządku. Zespoły budują po kilka samochodów rocznie i takie wymiany nie należą do rzadkości.

Pierwsze odpowiedzi na pytania dotyczące formy po trzytygodniowej przerwie poznamy podczas piątkowych treningów, ale nie da się ukryć, że właściwie wszyscy kierowcy bardzo trzeźwo oceniają sytuację. Powtarzają, że oczywiście poprawki w samochodach są, ale ponieważ nikt nie stoi w miejscu, to ogólny układ sił może się nie zmienić.

Wszyscy przywożą poprawki, ale nie da się ot tak odrobić jednej sekundy i to zakładając, że Mercedes stałby w miejscu. Będzie ciężko i musimy się liczyć z tym, że może dopiero w drugiej połowie sezonu będzie można im zagrozić – przewiduje Jenson Button. – Jesteśmy kilometry za Mercedesem, ale przynajmniej toczymy dobrą walkę z pięcioma innymi ekipami.

To prawda, walka na dalszych pozycjach jest naprawdę ciekawa. W czterech pierwszych wyścigach na podium, poza Mercedesem, stawali kierowcy McLarena, Red Bulla, Force India oraz Ferrari, a w tym gronie powinien znaleźć się także Williams.

Zobaczymy, jak będzie tym razem. Powiem Wam jeszcze jedno: jeśli Grand Prix Hiszpanii będzie emocjonująca, to będzie ostateczny dowód na to, że nowa Formuła 1 się sprawdza. Wyścigi na Circuit de Catalunya rzadko trzymały w napięciu, więc to będzie dobry test na atrakcyjność i skuteczność zmian. Tylko pamiętajcie, że emocje nie kończą się tylko na walce o zwycięstwo…