Polskie wydanie autobiografii Marka Webbera, od dawna polecanej na łamach Sokolim Okiem jako pozycja obowiązkowa, jest już w sprzedaży. Kod zniżkowy (szczegóły na dole tekstu) jest ważny do 21 października, więc jeśli ktoś jeszcze się nie zdecydował…

Opowieść Marka, który kilka dni temu ogłosił zakończenie wyścigowej kariery po sezonie 2016, pozwala zajrzeć za kulisy Formuły 1 i przekonać się, że to naprawdę bezkompromisowe środowisko. Na pewno pomoże docenić postać Australijczyka, który właściwie bez żadnych powiązań i kontaktów zdołał wydeptać sobie ścieżkę nie tylko do F1, ale też na najwyższy stopień podium. Przeciwności, z którymi przyszło mu się mierzyć po drodze i już na samym szczycie, na pewno szeroko otworzą oczy wielu kibicom.

Wiadomo, że autobiografia zawsze przedstawia wydarzenia oczami jednej osoby i warto byłoby poznać zdanie Christiana Hornera, Sebastiana Vettela czy szefów ekipy Williams, ale uważni obserwatorzy świata F1 na pewno domyślali się większości rzeczy, o których Mark szczerze i otwarcie pisze. Pewne wydarzeń nie da się obronić. Nawet zewnętrzni obserwatorzy brali je za pewnik, ale rzecz jasna nabiera to zupełnie innego wymiaru, gdy o kontrowersyjnych wydarzeniach pokroju Multi-21, Turcji 2010 czy Silverstone 2010 i 2011 opowiada sam zainteresowany. Zresztą brak komentarzy i prób nawiązania dyskusji ze strony innych bohaterów tych sytuacji też jest wymowny.

Wiem, że dla większości z Was wspomniane wyżej epizody z kariery Marka będą najmocniejszym magnesem, ale historia spisana na grubo ponad 300 stronach na tym się nie kończy. Webber przywołuje interesujące szczegóły praktycznie z każdego etapu swojego życia i kariery, nie szczędząc czasami pikantnych szczegółów i dużej dozy autoironii – jak w przypadku wielu incydentów z rozbitymi Mercedesami…

Autobiografia Marka z pewnością należy do grona najważniejszych pozycji wśród ponad trzech setek motorsportowych książek, obciążających moje półki. Wspomniane wyżej kontrowersyjne sytuacje z jego kariery, których opisy spotkają się na pewno z Waszym uznaniem, to niewątpliwie największy rarytas dla każdego kibica, ale na mnie wrażenie zrobił przede wszystkim opis wszystkiego, co Mark musiał przeżyć, żeby przebić się do świata Grand Prix. Jak powiedziałem mu tuż po przeczytaniu oryginalnego wydania: książka dobitnie pokazuje, czym różnią się prawdziwi faceci i kierowcy od chłopców chowanych pod złotym parasolem potężnych sponsorów, rodziców czy programów juniorskich. Mark ze śmiechem dopowiedział coś o jedwabnym papierze toaletowym…

Zapraszam Was do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami po lekturze i mam nadzieję, że dzięki wydawnictwu SQN biblioteczka profesjonalnie przygotowanych książek o Formule 1 w języku polskim będzie coraz obszerniejsza.

Autobiografia Marka Webbera dostępna jest już w sprzedaży „stacjonarnej” w księgarniach (np. w sieci Empik), kupić ją można także przez internet – pod linkiem www.labotiga.pl/149-mark-webber do 21 października działa rabat 25%, wystarczy wpisać kod SOKOLIMWEBBER (nie działa na pakiety). Publikacja dostępna jest także w formie elektronicznej, w formatach EPUB i MOBI. Miłej lektury i dajcie znać, czy się podobało 🙂

12 KOMENTARZE

  1. Książka zakupiłem po poprzednim artykule, jest naprawdę niesamowita i można mieć jedynie żal, że jest tak krótka. Z drugiej strony, gdyby Mark opisywał wszystko od deski do deski, to można spokojnie byłoby zrobić z tego cykl encyklopedii, a to jest tylko historia Webbera.

    Polecam, książkę mogą czytać wszyscy i nie być znudzeni, ale dla pasjonatów F1 to pozycja obowiązkowa.

  2. Książka przeczytana – gdyby nie to, że obowiązki rodzicielskie wzywały przeczytałbym pewnie na raz 🙂

    Ale dwa momenty wydały mi sie dziwne
    1) Smutek jak ogarnął Marka jak go kolega Multi 21 wyprzedzał. Raczej jestem skłonny wierzyć w to że był mega wku…. tzn zły.
    2) Niby miał super układy z głównym szefem Red Bulla D.Mateschtiz’em, ale ten pozwalał szaleć Hemlutowi Marko w zespole wyścigowym. Można dosłownie odnieść wrażenie że Mark był naiwny.

    Oprócz tych dwóch rzeczy które w tym wszystkim mi nie pasowały – super książka, po jej lekturze można inaczej spojrzeć na ten sport. W moim wypadku – stracił częśc uroku, mocno toksyczne środowisko.

  3. Panie mikołaju,

    Napisał Pan, że Pańska półka ugina się od tego typu książek. Jakie inne autobiografie (lub książki o motosporcie) poleciłby Pan?

  4. „Na pewno pomoże docenić postać Australijczyka, który właściwie bez żadnych powiązań i kontaktów zdołał wydeptać sobie ścieżkę nie tylko do F1, ale też na najwyższy stopień podium.”

    Nie wątpię, że droga do F1 była trudna, ale już droga do zwycięstw to w jego przypadku bardziej kwestia szczęścia, znalezienia się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Wątpię, żeby Webber podpisując umowę z Red Bullem jeszcze w 2006 roku liczył na zwycięstwa a już tym bardziej na walkę o mistrzostwo. Tym bardziej, że dotychczasowe wyniki tego zespołu niczego takiego nie zwiastowały. Nawet w 2008 RBR skończył sezon za STR. Wszystko zmieniło się dopiero w sezonie 2009 wraz ze zmianą przepisów.

    BTW. Nadchodząca książka Rossa Brawna też zapowiada się ciekawie. Przed chwilą czytałem news, który przytacza krótki cytat o jego relacjach z czasów Mercedesa.

  5. Książka promowana jest (czasem dość nachalnie) na wszystkich portalach związanych z F1. W każdym z wpisów pojawia się temat „multi 21”, który powinien być dla Webbera tematem dość wstydliwym, niewygodnym, gdyż to własnie wtedy Webber miał (kosztem Vettela) wygrać wyścig nie dzięki umiejętnościom, a poleceniom zespołowym. Vettel pokazał klasę, w walce na torze wyprzedził Marka, a z książki dowiadujemy się, że to Mark jest poszkodowany, tak jakby to on musiał Sebastiana przepuścić. „Byłem lepszy, ale oni kazali mi zwolnić i przepuścić Vettela”? Nie, nic z tych rzeczy. Mark Webber nie był w stanie obronić pozycji, Vettel po prostu go wyprzedził. I tak naprawdę o polecenie „multi 21” żal mógłby mieć tylko Vettel.
    Tak jak pisze Mikołaj Sokół – dobrze byłoby poznać zdanie innych stron, ale już po tym fragmencie widać, że książka nie jest obiektywna. Być może tylko w części, być może niestety w całości.

    • Jak autobiografia ma być obiektywna? Z resztą Mikołaj o tym napisał w tekście.

      Nie widzę powodu, dla którego Mark Webber powinien się wstydzić. Team orders były, są i będą, czy Ci się to podoba, czy też nie. w przypadku „multi 21” nakaz został przez Vettela zignorowany, więc niewątpliwie Webber miał prawo czuć rozgoryczenie.

  6. Skorzystam z tematu i poproszę o inne tytuły książek związanych z F1. Mikołaju i użytkownicy proszę polećcie mi kilka tytułów, najlepiej w pl. Dziękuję.

  7. Niedawno skończyłem czytać książkę i nie zawiodła ona moich oczekiwań. Tym bardziej jestem Ciekaw „jakim cudem” Robert Kubica dostał się do F1. Można się również domyślać, że kilkuletni plan BMW Sauber i pieniędzy tam inwestowanych nie zakładał walki o mistrzostwo w 2008 roku z tym kierowcą. Trzymam kciuki za przyszły sezon Roberta.
    Tak na marginesie, Webber nie zachował by się tak jak „miszcz” Vettel wczoraj w GP Mexico.

  8. Na mnie książka nie zrobiła wielkiego wrażenia ale przyjąłem ją pozytywnie, podobała mi się. Kto jeszcze nie nabył może teraz w empiku zakupić książkę za cene 29,99, ja kupiłem ją kilka dni temu.
    Przyłączam się do prośby kolegów wyżej o podpowiedzenie kilku tytułów które warto przeczytać.
    pozdrawiam wszystkich kibiców zwłaszcza,że osobiście nie znam żadnego:D

  9. Żadna rewelacja, ale z braku innych książek w języku polskim o F1, każdą warto się zainteresować. Interesujące słowa o relacjach na linii Webber – Vettel – Helmut Marko – RBR. Ale bez zbędnych ochów i achów. Trochę wzruszających momentów i ostateczny wniosek. Nie tylko mądry Polak po szkodzie. Australijczyk również.

Comments are closed.