Początek prawdziwie europejskiej części sezonu pokazuje, że czasy niepodzielnej dominacji Mercedesa bezpowrotnie odeszły. Efektowne poprawki aerodynamiczne plus druga ewolucja tegorocznej jednostki napędowej nie przyniosły wyraźnej przewagi nad Ferrari. Ba, gdyby nie błędy kierowców Scuderii w decydujących momentach kwalifikacji, to moglibyśmy mieć drugi z rzędu czerwony pierwszy rząd na starcie. Jedynym pocieszeniem dla obrońców tytułu jest większa awaryjność konkurentów z Maranello, chociaż i w garażu Mercedesa nie zabrakło w ten weekend problemów, które przyplątały się do samochodu triumfatora poprzedniej Grand Prix. Jednak mimo straconego w ostatnim treningu czasu i powrotu do starszej specyfikacji jednostki napędowej, zmęczonej już czterema weekendami Grand Prix, Valtteri Bottas wywalczył trzecie pole startowe.

Na czele Lewis Hamilton zbliżył się do osiągnięcia Ayrtona Senny i za dwa tygodnie stanie przed szansą na wyrównanie dorobku legendarnego Brazylijczyka, który 65 razy zdobywał pole position – ale dokonał tej sztuki w 162 weekendach Grand Prix (startów miał 161, raz nie zakwalifikował się do wyścigu – w GP San Marino 1984), a Lewis w najlepszym wypadku wyrówna jego bilans mając na koncie 194 starty. Później na celowniku będzie już tylko Michael Schumacher, posiadacz 68 pole position.

Tym razem o wygraniu czasówki zadecydowało 51 tysięcznych sekundy. Hamilton może dziękować Sebastianowi Vettelowi za popsucie przejazdu przez szykanę w decydującej próbie, z kolei Niemiec może być wdzięczny przede wszystkim mechanikom (swoich i Kimiego, którzy rzucili się z pomocą i pomagali kolegom z drugiej strony garażu) za ekspresową wymianę jednostki napędowej po trzecim treningu, a także kapryśnej technice i właściwemu momentowi, w którym na początku Q1 usłyszał mrożące krew w żyłach polecenie natychmiastowego zatrzymania samochodu.

– Okazało się, że to był problem z oprogramowaniem, ale na początku byłem ślepy i nie wiedziałem, co robić – relacjonował lider mistrzostw świata. – Miałem daleko do garażu, jechałem powoli i chciałem się upewnić, czy dobrze zrozumiałem instrukcję. Chyba ją zrozumiałem, ale to ostatnia rzecz, jaką chciałbyś usłyszeć. Gdybym dostał potwierdzenie, zatrzymałbym się w pierwszym dogodnym miejscu. Tuż przed instrukcją przejechałem obok luki w barierach i dlatego miałem czas, żeby dopytać, przejechać Zakręt 4 i następnie rozejrzeć się za kolejnym miejscem do zatrzymania.

Tak oto dość szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że samochód otrzymał szansę na „samonaprawienie się”. Jest różnica pomiędzy drugim polem startowym i dwudziestym, prawda? Dla losów tytułu może to mieć duże znaczenie, chociaż nie tak istotne, jak wyczerpujący się limit elementów jednostki napędowej przypisanych do samochodu z numerem 5. Pracuje w nim już czwarta, ostatnia turbosprężarka – a do końca mistrzostw jeszcze daleka droga.

W obu pojedynkach – Lewis/Seb i fiński Kimi/Valtteri – różnice były minimalne. Wspomniane 51 tysięcznych w pierwszym rzędzie, 66 tysięcznych w drugim. W obu przypadkach czerwone samochody przegrały i w niedzielę wystartują z parzystej, teoretycznie gorszej strony toru. Zobaczymy, czy wykorzystanie drugiego i ostatniego dnia filmowego na testy m.in. procedury startowej na Mugello przyniosą pozytywne skutki.

Pirelli zapowiada strategię dwóch pit stopów, z jak najszerszym wykorzystaniem miękkiej mieszanki. Wszyscy tak czy inaczej mają po tylko jednym komplecie pośredniej (i twardej, ale ta się nie przyda – i kolejny raz pojawi się pewnie dopiero na Suzuce), więc dwa przejazdy na oponach miękkich i jeden na pośredniej to jedyne możliwe wyjście. Dodatkowo wszyscy poza Fernando Alonso, Felipe Massą i Estebanem Oconem mają w zapasie po jednym świeżutkim komplecie miękkiego ogumienia. Można zatem próbować coś ugrać na strategii, ale kluczowy – jak to na Circuit de Barcelona-Catalunya bywa – będzie start i pierwszy zakręt.

Wystarczy spojrzeć na statystyki: od 1991 roku w 26 edycjach Grand Prix Hiszpanii na tym torze tylko trzy razy triumfował kierowca ruszający spoza pierwszego rzędu. W 1996 roku w pamiętnym deszczowym wyścigu Schumacher odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w barwach Ferrari po starcie z trzeciego pola, w 2013 roku Alonso po rakietowym starcie z piątego pola przebił się na trzecie miejsce i popędził po swoją ostatnią jak dotąd wygraną w Formule 1, a przed rokiem Max Verstappen po pierwszy triumf wyruszył z czwartego pola – ale posiadacze dwóch pierwszych pól startowych dojechali zaledwie do czwartego zakrętu.

Za pierwszą czwórką swój własny wyścig rozegrają między sobą właśnie Verstappen i znacznie wolniejszy od niego w czasówce Daniel Ricciardo, tłumaczący cztery dziesiąte sekundy straty problemami w szykanie – tam, gdzie szansę na pole position pogrzebał Vettel.

Utrudniająca wyprzedzanie charakterystyka katalońskiego toru to z kolei świetna wiadomość dla absolutnej rewelacji kwalifikacji: Alonso przegrał tylko z czołowymi trzema ekipami, wspinając się na szczyty możliwości. Cudem wydawał się być sam awans do Q2, ale niesiony dopingiem rodaków Hiszpan nie zamierzał na tym poprzestawać. Kolejnym imponującym okrążeniem zapewnił sobie awans do Q3 z dziesiątym czasem, o włos unikając żółtych flag po kłopotach Romaina Grosjeana w ostatnim sektorze, a w decydującej rozgrywce w pojedynczej próbie pokonał duet Force India i Massę. Felipe, Fernando is faster than you.

W taki oto sposób zespołowi partnerzy Lance’a Strolla i Stoffela Vandoorne’a, którzy odpadli już w Q1, dotarli aż do Q3 i wcale nie byli tam najwolniejsi. Razem z Kanadyjczykiem i Belgiem wcześnie swój udział w czasówce zakończyli także kierowcy trzech innych ekip, więc po raz kolejny w tym sezonie najsłabsza piątka to reprezentanci różnych ekip. Koszmarny występ zaliczył Daniił Kwiat, skarżący się od początku weekendu na problematyczny balans samochodu. Niewiele lepiej spisał się Jolyon Palmer, ale kompromitacji Anglikowi oszczędził słabszy niż w paru poprzednich Grand Prix występ jego zespołowego partnera. Nico Hülkenberg ustawi swoje czułe na podmuchy wiatru Renault dopiero na trzynastym polu, ledwie cztery miejsca przed Anglikiem. Słowa uznania należą się za to duetowi Saubera: dysponujący teoretycznie najsłabszą jednostką napędową Pascal Wehrlein i Marcus Ericsson zostawili za sobą kwartet rywali.

W całej stawce weekend pod Barceloną stoi pod znakiem różnych problemów oraz wyzwań związanych z idealnym dostrojeniem samochodu oraz złożeniem idealnego okrążenia. Nie udało się to nikomu z czołówki, stuprocentowo zadowoleni ze swoich wysiłków mogą być chyba tylko Verstappen, Alonso i Wehrlein. Świetnie się ogląda taką Formułę 1: nie tylko o sukcesie lub porażce decydują setne czy tysięczne części sekundy oraz najdrobniejsze detale, ale też od pierwszego do ostatniego rzędu toczy się zażarta walka z udziałem wielu kierowców i zespołów. Obawiam się co prawda, że ze względu na charakterystykę toru niedzielny wyścig będzie widowiskiem raczej dla koneserów, ale kwalifikacje przyniosły wyborny poziom emocji i nawet niedzielna procesja nie zatrze pozytywnych wrażeń z tego weekendu.

Ustawienie na starcie: 1. Hamilton; 2. Vettel; 3. Bottas; 4. Räikkönen; 5. Verstappen; 6. Ricciardo; 7. Alonso; 8. Pérez; 9. Massa; 10. Ocon; 11. Magnussen; 12. Sainz; 13. Hülkenberg; 14. Grosjean; 15. Wehrlein; 16. Ericsson; 17. Palmer; 18. Stroll; 19. Vandoorne; 20. Kwiat.

9 KOMENTARZE

  1. Prezent, tego wyrażenia można użyć jeśli np. ktoś się pomylili i zaleje za mało paliwa na ostatni wyjazd w kwali albo pomylą opony czy tego typu podobne rzeczy i przez to Seb nie mógłby brać udziału w walce. Przy popełnieniu błędu przez kierowcę, o czym sam wspomniał przez radio, to nie można nazwać tego prezentem. To jest walka i trzeba pojechać zarówno szybko jak i bezbłędnie. Zdobywca P1 też na drugim przejeździe jechał 0,2 lepiej od samego siebie i przez cały weekend nadrabiał w trzecim sektorze, w decydującej fazie nie poprawił jednak rezultatu. Nie było więc tutaj żadnych prezentów tylko walka kto popełni mniej błędów i pojedzie przy tym szybciej. Nie popełniać błędów to także część sztuki wyścigowej 😉 Jaki w tym prezent? Faktem jest, że tylko Max i Fernando pojechali naprawdę czyste okrążenia, wyciskające z ich bolidów wszystko. Czołowka bez błędów pewnie mogła pokusić się o wysokie 1:18.xxx

    • Ekwador15, jak czytam Twoje wynurzenia na temat słowa prezent to zbiera mi się na wymioty. Ty jak się czegoś nie przyczepisz to jesteś chory, a na dodatek nie masz racji. Usiłujesz narzucać swoją interpretację zawężając znaczenie słowa prezent. Wyobraź sobie, ze inni ludzie maja szersze horyzonty interpretacyjne niż Ty. W pełni zgadzam się z Mikołajem, to był prezent.
      Skąd wiesz, ze Max i Fernando wycisnęli z bolidów wszystko? To, ze pojechali czyste kolka nie oznacza jeszcze, ze wycisnęli maksimum. Widziałeś telemetrię? Może w zakręcie nr 9 Max za dużo odjął, albo ułamek sekundy za późno otworzył skrzydło? A Fernando za wcześniej hamował przed 5 zakrętem? Nie jesteś wyrocznią, zrozum to w końcu zamiast czepiać się słówek.

      • Fajnie, to co sobota ktoś komuś prezenty daje, bo ktoś w zakręcie nr 9 odjął za dużo. Mógł odjąc mniej, ale czemu tego nie zrobił? Hmmmm… dziwne. Powinno być tak, że jak ktoś uzna nie przejechał czysto, to zgłasza się do FIA i dostaje jeszcze jeden dodatkowy komplet opon i ekstra 10 minut po kwalifikacjach – federacja walczy w ten sposób z wypaczeniem wyników kwalifikacji, aby były czyste, bez prezentów. Ty masz takie zdanie, ja mam inne. Dla mnie prezent to jest wtedy, gdy kierowca zdobędzie P1 ale zostanie zdyskwalifikowany, bo np nalali za mało paliwa i nie ma wystarczającej próbki do kontroli.

        • Wiesz jakie wnioski można wyczytać z Twojej odpowiedzi? Do Ciebie kompletnie nie dociera sedno sprawy. Tłumaczę Ci, ze czepiasz się słówek niepotrzebnie zawężając znaczenie wyrazu prezent, a Ty dalej swoje. Bo dla Ciebie prezent to znaczy tylko to, a tamtego już nie. Toz to jakiś bełkot. Nie czujesz, ze poruszasz się w oparach absurdu? W takiej sytuacji dyskusja traci sens.
          Jeśli tak bardzo Ci zależy to proszę bardzo – masz rację 😉 Jestes boski i dziwię się, ze jeszcze nie zastąpiłes w Eleven Mikołaja, który używa niewłaściwych określeń. Może napisz do nich, żeby Cię zaangażowali. Szkoda, żeby ktoś tak wybitnie ogarnięty marnował się w domu.

          • W tym problem. Moim celem nie było krytykowanie artykułu Mikołaja. Nie napisałem, ze przez to artykuł jest do kitu. Mikołaj jedyny dziennikarz w PL kompetentny do F1 prezentujący zachodni poziom.

  2. Podsumowanie Q dla „koneserów” jak zawsze dobre, ale ja jestem zadowolony, że mając ponoć telewizje „Premium”(ELEVEN) wracamy do starego formatu relacji i Q są bez reklam. A jutro czekam na komentarz taki jak dzisiaj, reakcje… DOBRE!!! i od Monako tłumacza FIN. 🙂

  3. Ferrari jest wolniejsze od Mercedesa w 3 sektorze bo mają ustawiony bardziej bolid pod sektor 2 i 1. To co zyskają w dwóch pierwszych to stracą w 3. Vettel nie popełnił żadnego rażącego błędu. Lekko przytarł oponę i tyle . Hamilton w Soczi też był wolny w trzecim sektorze.

  4. Dziadowska część za nami (Soczi, Shanghai, Bahrajn, tutaj Melbourne jest akurat w porządku). Zapowiada się dobry sezon i walka pomiędzy Lewisem, a Sebastianem o każdy punkt. Ja osobiście kibicuję Lewisowi i liczę, że te swoje statystyki i rekordy w tym sezonie wyśrubuje oraz 4ty tytuł padnie jego łupem, ale będzie cholernie ciężko, ale o to przecież chodzi. Mam nadzieję, że Fernando w przyszłym roku otrzyma szansę startowania w samochodzie, w którym będzie mógł walczyć o tytuł, bo w pełni na to zasługuje i tutaj chyba każdy się ze mną zgodzi, 7 miejsce w sobotę to jakiś kosmos. Sobie myślę, że wpadnę tutaj dzisiaj napisze kilka słów i poproszę Mikołaja o statystyki odnośnie ilości wymian poszczególnych podzespołów, a tutaj proszę 😉 Byłaby w ogóle możliwość uaktualniania ich przez cały sezon zawsze na bieżąco? Oraz rozpiska kar za przekroczenie dla każdego elementu? Pozdrowienia.

Comments are closed.