Koniec europejskiej części sezonu Formuły 1 przyniósł supremację Mercedesa, zamieszanie wokół przyszłości McLarena, Hondy i Fernando Alonso oraz kolejną porcję komentarzy dyżurnego krytykanta F1. Na te i inne sprawy zerkamy „przymrużonym okiem”.

Jeżeli ktoś miał jakiekolwiek złudzenia, która jednostka napędowa dzierży w F1 miano numeru jeden, to Monza brutalnie go z nich odarła. Lewis Hamilton i Valtteri Bottas zdemolowali swoją konkurencję o czym najlepiej świadczył 36-sekundowy rozziew dzielący Sebastiana Vettela od zwycięzcy w wyścigu trwającym godzinę i 15 minut. Zaryzykuję stwierdzenie, że przewaga Srebrnych Strzał na Autodromo Nazionale była na tyle duża, że Lewis i Valtteri sięgnęliby po dublet startując nawet z końca stawki… Chyba, że po drodze trafiliby na Maksa Verstappena, a taka szansa przecież istniała.

***
Supremacja fabrycznej ekipy to jedno, ale nie sposób pominąć tego, że w najlepszej dziewiątce zmieścili się wszyscy klienci firmy spod znaku trójramiennej gwiazdy. Moc niemieckiej hybrydy zdziałała na Monzy kilka cudów, wyrywając z przeciętności ekipę Williamsa i Lance’a Strolla, który w sobotę zszokował wszystkich występem w mokrych kwalifikacjach.

***
Z kolei lider Williamsa błyszczał jeszcze przed czasówką, podgrywając w alei serwisowej z synem Felipinho i kilkoma mechanikami w piłkę nożną. Esteban Ocon i Daniel Ricciardo, w oczekiwaniu na kwalifikacje, próbowali z kolei swych sił w roli operatorów kamer telewizyjnych. Jestem tylko ciekaw, czy łapali ostrość. Nie jest to bowiem takie proste. Nasz kolega Zbigniew wie o tym najlepiej, zwłaszcza kiedy przychodzi stanąć oko w oko z trzykrotnym mistrzem świata. Ręka drży, oko gubi ostrość, włosy stają dęba, w gardle susza. Jednym słowem nerwówka.

***
Pozostając jeszcze przy panach z Williamsa, przypomnijmy że Stroll został we Włoszech najmłodszym kierowcą w dziejach F1, który startował z pierwszej linii. Dzięki Lewis, że jesteś, bo strach pomyśleć z jakimi statystykami musielibyśmy sobie bez Ciebie radzić.

***
A propos Lewisa, pamiętacie kiedy poprzednio Anglik był samodzielnym liderem mistrzostw świata? Tak, tak, przed rokiem po wyścigu na Monzy. Miejmy nadzieję, że Hamilton nie jest przesądny, bo wiadomo, jak wtedy się to skończyło.

***
Przesądów nie musi się obawiać Bottas, który na Autodromo Nazionale został idealnym numerem dwa, finiszując za Hamiltonem i odbierając Sebastianowi Vettelowi punkty. Nowy kontrakt coraz bliżej? Najprawdopodobniej, ale tylko na rok. Coś mi mówi, że Jos Verstappen nie spotkał się z Toto Wolffem, żeby pogadać o pogodzie.

***
Warto pamiętać, że w grze o tytuły języczkiem u wagi mogą okazać się kierowcy Red Bulla. We Włoszech, ze względu na strategiczną wymianę jednostek napędowych, nie mieli ku temu okazji, ale w kolejnych wyścigach jak najbardziej. Oczyma wyobraźni już sobie to wyobrażam, jak Daniel i Max przyprawiają głównych pretendentów do korony o potężny ból głowy. Przy okazji, ciekawe dlaczego Christian Horner postawił w tej batalii na Vettela…

***
Na podobną rolę nie może liczyć Fernando Alonso, który z wypiekami na twarzy czeka na silniki Renault w swoim McLarenie. Wygląda na to, że wkrótce jego marzenia staną się faktem. Jeśli wierzyć sobotnim doniesieniom, złożył się już pierwszy element decydującej o wszystkim układanki, przewidujący transfer Carlosa Sainza do fabrycznej ekipy Renault. Chodzi o przyszły sezon, ale mówi się, że zmiana barw może nastąpić już w Malezji. Teraz trzeba poczekać na umowę Toro Rosso z Hondą, wspartą jakimś zastrzykiem finansowym oraz Nobuharu Matsushitą w pakiecie, a także kontraktem McLarena z Renault.

***
Zastanawiam się, jak McLaren poradzi sobie z gigantyczną dziurą budżetową, powstałą wskutek rozwodu z Hondą. No i czy w grę wchodzą również alimenty? To po pierwsze i drugie. Po trzecie jestem ciekaw, czy stajnia z Woking reklamująca ostatnio głównie siebie i Hondę zdoła pozyskać jakiego sponsora z prawdziwego zdarzenia. Jeśli nie, to powiedzenie, że król jest nagi, może nabrać całkiem nowego znaczenia.

***
Co do owych milionów, które Honda wnosi do budżetu McLarena, Scuderii Toro Rosso (o ile Red Bull nie pozbędzie się juniorskiej stajni) też pewnie coś skapnie, aczkolwiek w grę wchodzi zapewne liczba z jednym zerem mniej. Zagadkę stanowi to, co będzie na początku. Miejmy nadzieję, że nie biblijny chaos, który w McLarenie przyjął formę permanentną.

***
Swoją drogą Fernando Alonso jest bezdyskusyjnym mistrzem nietrafionych decyzji. Nie chcę już wyliczać, ile razy Hiszpan trafiał kulą w płot przy wyborze nowego pracodawcy, bo jak wiadomo często przypomina to wróżenie z fusów albo wynika z konieczności. Można by było pomyśleć „biedny Fernando”, gdyby nie fakt, że bicampeon z Oviedo coś tam ostatnio wspominał o karmie. Strach się bać, cóż takiego nawywijał w poprzednich wcieleniach…

***
Prawo karmy szczególnie intensywnie daje w tym sezonie o sobie znać także Verstappenowi. Jak nie awaria, to incydent na torze. Na Monzy miała miejsce nawet mała kumulacja, ale młody Holender i tak miał szczęście – w końcu z trzech starć tylko jedno zakończyło się nadprogramową wizytą w alei serwisowej. W tym wypadku może być już chyba tylko lepiej.

***
Po drugiej stronie garażu Red Bulla mamy za to dziecko szczęścia. Już nie takie małe, ale jednak. Czy można się temu jednak w ogóle dziwić, skoro Dan przez cały czas emanuje pozytywną energią?

***
Trzeba przyznać, że Australijczyk uczynił ze swojego zniewalającego uśmiechu znak firmowy. Podobnie jak kiedyś Emerson Fittipaldi z bokobrodów, Harald Ertl z brody i wąsów czy Nigel Mansell z tych ostatnich [oraz z brwi – przyp. M.S.]. Nie ma wątpliwości, że tej klawiatury nie sposób pomylić z jakąkolwiek inną i za jakiś czas, gdy będziemy wspominać wspaniałą karierę Ricciardo nie obejdzie się bez komentarzy w stylu: „a pamiętasz ten uśmiech”?

***
Robert Kubica komentował wyścig na Monzy dla włoskiej stacji telewizyjnej. Koledzy komentatorzy byli zachwyceni. Co do nas, wolelibyśmy komentować popisy Roberta za kierownicą samochodu F1. W związku z tym zaciskamy kciuki i tak trzymamy. Potem zaciskamy znowu, ale już w innej intencji.

***
Polak swoim fachowym okiem dostrzegł po wyścigu, że „Sebastian był zadziwiająco spokojny po porażce w świątyni Ferrari, więc zapewne wie coś więcej” – odnośnie perspektywicznych szans włoskiej stajni, rzecz jasna.

***
Najwyraźniej Robert mierzy swoją miarką – bo wnioskując z sygnałów, które sam wysyłał, to on też coś wie, ale nie powie. Przynajmniej na razie. To nic, poczekamy.

***
Na koniec Jacques Villeneuve. Z cyklu codziennie jakiś – z akcentem na jakiś – komentarz, Kanadyjczyk pozwolił sobie na kilka słów na temat Robert Kubicy. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Serio! Mam wrażenie, że jeśli mowa o wstydzie, Gilles – gdyby żył – mógłby w tej sytuacji coś o tym powiedzieć. Najwyraźniej Jacques nie zna przysłowia, że mowa jest srebrem, ale milczenie złotem.

15 KOMENTARZE

  1. Gilles mial wielkie jaja, Jacques ma tylko wielka gebe.

    Czy w McLarenie ktos dokladnie policzyl ile kosztowac ich beda uslugi Alonso w 2018? Jego ogromna gaza + utrata darmowych silnikow i ogromnej kasy od Hondy + oplata za najdrozsze silniki w F1? I po co? Silnik Renault da im srodek stawki a w absolutnie najlepszym wypadku walke z RB o 3 miejsce. I co potem? Czekanie na zmiany regulacji i cud ze Renault nagle bedzie konkurencyjne? Gdyby dostawali silnik Mercedesa, to moze mialoby to sens.

    Po co Renault Sainz? Jesli nie Kubica to mogliby sciagnac Ocona. Sainz jest ledwo ledwo szybszy od Kwiatuszka (7:6 w kwalifikacjach). A ze w wyscigach sie mniej od Kwiatuszka rozbija? A kto sie nie rozbija od niego mniej? Ocon przyprawia o nerwice Pereza, ktory dwa razy sklupal tylek Hulkowi.

  2. Red Bull może odebrać punkty, ale bardziej Mercedesowi, bo w Singapurze numerem jeden pewnie będzie Ferrari, a za nimi Byki. Dopiero trzecie mogą być srebrne strzały, ale poczekajmy. Nie zapominajmy, że w 2016 W07 Hybrid poradziło sobie bardzo dobrze i Nico wygrał ten wyścig. Ciekawe jak będzie z W08 EQ Power+ Moim zdaniem GP Singapuru nie będzie jednak przełomowe, o czym przekonywał nas Robert Kubica, bo nie zapominajmy, że tory typu Suzuka czy COTA mogą znów sprzyjać bardziej Mercedesowi. Nawet jesli Ferrari dowiezie dublet w Mieście Lwa, to jeszcze nic to nie będzie znaczyło.

    Co do Toro Rosso i Hondy, to Matsushita nie ma zebranych punktów, by dostać superlicencję do Formuły 1. Jak sobie z tym poradzą? On nawet nie ma szans na TOP3 w klasyfikacji generalnej.

  3. Odnośnie Roberta, bardzo flustrujący jest fakt, który już we WRC był bardzo wyraźny. Otóż chodzi o zachwyty nad umiejętnościami i talentem Robetra. Wszyscy, na czele z postaciami bardzo wpływowymi w WRC jak i F1, w wypowiedziech niemal wznoszą jego talent i oddanie pod niebiosa (za wyjątkiem nielicznych, typu Kanadyjczyk „wilnew”) A nie przekłada sie to od kilkj lat na konkretne propozcje oraz kontrakty.

  4. Wszystko to była obłuda :), Sainz w Renault a Kubica w budce komentatorskiej.

    Fajnie, że jeszcze dzięki Robertowi S. ta strona żyje :). Lecz ona nie powinna już się nazywać Sokolim Okiem tylko Smoczym Okiem :))

  5. W kontekście mariażu McL z Renault, przygarnięciu Sainza w „dealu” wypowiedzi Cyrila tonujące entuzjazm w sprawie RK nagle nabierają zupełnie innego wymiaru. Tym bardziej należy się szacunek Cyrilowi, jak i zespołowi Renault. Oni wiedzieli, że szansa na negocjowane zapewne od dłuższego czasu porozumienie jest duże. RK była jakimś tam zabezpieczeniem, gdy negocjacje nie powiodą się.

    Martwi mnie, ze przyszłość RK się trochę skomplikowała.

    Williams, jeśli będzie zatrudniał RK z pewnością postawi warunek, by umowa nie mogła być rozwiązana przez Roberta po sezonie 2018. A to po tym sezonie będzie roszada miejsc w czołowych teamach. Zablokuje to możliwość przejścia do lepszego teamu, jeśli Robert się sprawdzi. Williams raczej pozostanie w środku stawki, nie ten budżet, niestety.

    Z kolei nie chwycenie kontraktu w Williamsie i skupienie się na złapanie kontraktu w 2019? Ryzykowne… Nie ma dobrego rozwiązania… No chyba, ze miejsce w McL obok Alonso? 😀

    • Najważniejsze to wyłapać kontrakt na przyszły rok np w williamsie. A potem to nie ma kontraktu którego w F1 nie można złamać

  6. Nie znamy wszystkich szczegolow relacji miedzy McLaren’em a Honda ale uwazam ze McLaren popelni wielki blad zamieniajac silniki na Renault. Straca status jedynego klienta i to bedzie koniec marzen o mistrzostwie. Czuje ze robia to tylko zeby przytrzymac Alonso ale nie wiem czy gra jest warta swieczki.
    Jestem przekonany ze Honda wkoncu dorowna osiagami i sprawnoscia innym.
    Co do ToroRoso i Honda, jesli dojdzie do skutku to jest w moim przekonaniu idealne zagranie/rozwiazanie dla RedBull. (Straca Sainz’a ale i tak nie maja dla niego miejsca w glownej ekipie). Z drugiej strony, pozwola Hondzie poprawic sie w drugorzednym teamie, nie ryzykujac straty Verstappena czy Riccardo, i jesli Honda sie sprawdzi, wpakuja te silniki do RedBull’a i beda jedynymi klientami.

  7. Czarny pijar rozsiewany przez CA i Jv wokół Kubicy jest dla mnie najlepszym dowodem, że jest on gotowy do pełnoprawnego powrotu do ścigania. Gdyby tak nie było obaj Panowie nic by nie mówili…

  8. Zastanawiam się czy Renault nie będzie robił teraz Robertowi czarnego PR jak wyżej napisano (CA i JV). Bo jak będą wyglądali ze „swoim” Sainz’em, jak RK w innym teamie (np Williamsie) będzie kopał im tyłki. Jak wtedy wytłumaczą swoim kibicom odpuszczenie Roberta?

  9. Zastanawiam sié tylko dlaczego pan Prost mówi takie rzeczy na temat Sainca skore ten już podpisał kontrakt Reno???
    Nie ma to dal mnie zupełnie sensu :-]

  10. Ciekawy jestem, a jakoś nikt nie zwraca uwagi na ten fakt w kontekście ewentualnego wejścia Kubicy do teamu Williamsa, jaką rolę mógłby w tym wszystkim odegrać, podobno będący pod wielkim wrażeniem talentu Roberta i będący z nim w świetnych stosunkach, Toto Wolff. Od dawna deklaruje chęć pomocy w tym, aby Robert wrócił. A Williams mercedesem napędzany. Czyż nie daje to pewnej nadziei? 🙂

  11. Robi się coraz ciekawiej. Mam na myśli informacje o rozstaniu po 2018 roku Red Bulla i Renault. Może do tego czasu Honda przygotuje konkurencyjny silnik. W McLarenie mogą wtedy pożałować.

Comments are closed.