Valtteri Bottas sprzątnął wczoraj sprzed nosa Sebastiana Vettela pole position, ale dzisiaj Fin będzie musiał się nagimnastykować, żeby przykryć taktyczną przewagę Scuderii Ferrari i odnieść zwycięstwo na torze Interlagos. Jego angielski kolega po zaskakującej wpadce w Q1 wystartuje z alei serwisowej i do spółki z ruszającym z P14 Danielem Ricciardo będzie miał świetną okazję, żeby zapewnić brazylijskiej publiczności pierwszorzędną fiestę.

Zdarza się nawet najlepszym! Tym razem padło na świeżo upieczonego czterokrotnego mistrza świata, Lewisa Hamiltona. Na początku pierwszej części sesji kwalifikacyjnej Srebrna Strzała z #44 wjechała w szybki prawy zakręt o nazwie Ferradura. Dobijająca do asfaltu podłoga sypnęła snopem iskier, a tył samochodu wymknął się Anglikowi spod kontroli i Mercedes wylądował w barierach. – Zostałem zaskoczony – przyznał Lewis. – Samochód podbijało na nierównościach. Na powtórkach można dostrzec, jak podłoga dobija do asfaltu. Takie sytuacje zdarzają się, gdy auto i opony są zimne.

Pełna odpowiedzialność
– Wcale nie jechałem szybciej niż wcześniej. Nic takiego, choć to mój błąd i biorę za niego pełną odpowiedzialność – dodał Hamilton, którego czeka start z alei serwisowej. W samochodzie ubiegłorocznego zwycięzcy wyścigu na Interlagos założono bowiem nowy silnik, turbosprężarkę i MGU-H o innych specyfikacjach niż te z kwalifikacji, łamiąc tym samym przepisy parku zamkniętego. Mistrz świata dostał także świeżą skrzynię biegów. To powinno mu pomóc w odrabianiu strat i zrobieniu swego rodzaju konkurencji Maksowi Verstappenowi. – Zrobię wszystko, co w mojej mocy – obiecał. Trzymamy za słowo!

Podobnie wygląda zadanie Daniela Ricciardo, który w związku z ponadprogramową wymianą MGU-H w jego RB13 wystartuje z czternastej pozycji. Biorąc poprawkę na oczekującą go karę, Australijczyk pojechał w Q2 na miękkiej mieszance i skorzysta z odwróconej strategii, licząc na ocalenie jak największej przewagi w generalce nad Kimim Räikkönenem.

A propos „Icemana”, startujący z trzeciej pozycji Fin musi szczególnie wiele uwagi włożyć dzisiaj w start i pierwsze kilkaset metrów, ponieważ ta faza wyścigu nie stanowi ostatnio najmocniejszej broni w jego arsenale. A zważywszy jeszcze na to, że na czwartym miejscu ustawi się Verstappen, Kimi musi się mieć na baczności. Z punktu widzenia Ferrari początek wyścigu może mieć kluczowe znaczenie, ponieważ ewentualne przedzielenie Kimiego i Sebastiana skomplikuje plany włoskiej stajni, przemierzającej się do walki z Bottasem.

Są efekty
Fiński kierowca Mercedesa spisał się wczoraj doskonale, do końca utrzymując nerwy na wodzy. Na ostatnim kółku poprawił o 0,038 sekundy czas Vettela z pierwszego przejazdu. Trzecie pole position w F1, pierwsze od lipcowego weekendu w Austrii, sprawiło Valtteriemu mnóstwo frajdy, bo jego reakcja była nadzwyczaj entuzjastyczna. – Jestem podekscytowany. Wszyscy wiedzą, że mam za sobą wiele nieudanych wyścigów, ale starałem się wyciągać z nich wnioski, kolejno rozwiązując moje problemy. Praca z inżynierami, ale także nad sobą, przyniosła poprawę w ostatnich trzech startach. Tutaj jest zdecydowane lepiej, ciężka praca zawsze się opłaca – podkreślał Bottas.

Dzisiaj celem Valtteriego będzie trzecie zwycięstwo w karierze. Powalczy głównie dla siebie, próbując zmniejszyć 15-punktowy deficyt do widniejącego na drugiej pozycji w generalce Vettela. Kluczową sprawą będzie dla niego dobry start. Utrzymanie za plecami Niemca to jedno, ale równie ważne będzie to, czy pozostaną za nim oba samochody Ferrari. W tej drugiej sytuacji Bottas i Mercedes będą bowiem musieli pomyśleć o tym, jak zrównoważyć strategiczną przewagę włoskiej stajni. Czy znajdą receptę, zobaczymy. Priorytetem jest utrzymanie pierwszej pozycji po starcie (w tym wypadku nie do pierwszego, lecz do czwartego zakrętu).

Vettel przegrał pojedynek o pole position, ponieważ „spękał” w pierwszym zakręcie decydującego okrążenia w Q3. – Trochę za szybko wcisnąłem hamulce, w ostatnim zakręcie zyskałem wprawdzie trochę czasu w stosunku do pierwszego kółka, ale to nie wystarczyło do zdobycia pierwszej pozycji – tłumaczył czterokrotny mistrz świata. Szczęśliwie dla siebie już dziś będzie miał okazję, żeby wziąć odwet na Bottasie.

Pół sekundy
Czy Max Verstappen włączy się do walki o zwycięstwo? No cóż, biorąc pod uwagę deficyt mocy jednostek napędowych Renault (Holender zdradził, że odczyty GPS pokazują, iż na prostych Red Bull traci do Mercedesa i Ferrari pół sekundy) w grę wchodzą raczej niższe stopnie podium, choć po ostatnich wyścigach dla wszystkich jest chyba jasne, że 20-latka nie można lekceważyć. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę to, co działo się z faworytami w Singapurze czy Meksyku. – W wyścigu będziemy bliżej, nie jestem jednak pewien, czy znajdziemy się wystarczająco blisko [żeby powalczyć o wygraną] – zauważył Max, pytany o swoje nadzieje związane ze startem w Brazylii.

Tak czy siak, wiele wskazuje na to, że jeśli chodzi o batalię o zwycięstwo Verstappen może odegrać rolę języczka u wagi. Jeśli bowiem znajdzie się po starcie przed Räikkönenem (a może i wyżej), poważnie skomplikuje życie ekipy Ferrari.

Na koniec słówko o Fernando Alonso. To było kolejne fan-tas-tycz-ne okrążenie w wykonaniu dwukrotnego mistrza świata! Siódmy czas kwalifikacji, przed Nico Hülkenbergiem, Carlosem Sainzem i Felipe Massą, szósta pozycja startowa. Nie wiem jak wy, ale ja nie mogę się już doczekać kolejnego sezonu. I słowa nie powiem na temat Hondy! A nawiązując do zwierzeń Verstappena, chciałbym wiedzieć, co pokazują odczyty GPS w przypadku Alonso.

3 KOMENTARZE

  1. Zauważyłem, że Robert może mieć trudności z goleniem. Może powinien mieć osobistego fryzjera. Ktoś z jego otoczenia powinien wziąć na siebie to zadanie, by chłop wyglądał przyzwoicie. Na niektórych zdjęciach jest widoczne zaniedbanie w tej kwestii. Ja go rozumiem, bo sam przy braku czasu też się zapuszczam. Niemniej lepiej o sprawy wyglądu dbać, bo to ma wpływ na wizerunek. Mam nadzieję, że będąc etatowym kierowcą wszystko to ulegnie uporządkowaniu i poprawie. Pozdr

Comments are closed.