Lewis Hamilton okazał się bezkonkurencyjny w kwalifikacjach do Grand Prix Japonii. Drugi rezultat wywalczył na Suzuce Valtteri Bottas, który straci jednak pięć pozycji na starcie za wymianę skrzyni biegów. Dzięki temu trzeci w czasówce Sebastian Vettel znajdzie się jutro w pierwszej linii.

Po zadyszce w Singapurze i ewidentnej zniżce formy w Malezji ekipa Mercedesa błysnęła w Japonii fenomenalną dyspozycją. Z nowym pakietem aerodynamicznym, który na Sepang nie zrobił furory, Srebrna Strzała okazała się zabójczo szybka, zwłaszcza w rękach Hamiltona. Anglik całkowicie zdominował czasówkę, a w decydującym momencie popisał się najszybszym okrążeniem w dziejach japońskiej ósemki, śrubując rekord na 1.27,319. – To moje pierwsze pole position na Suzuce i musiałem się upewnić, że dzisiaj nie wymknie mi się z rąk – oznajmił trzykrotny mistrz świata po wygraniu 71. czasówki w karierze, trzeciej w Japonii, ale dopiero pierwszej na torze w Prefekturze Mie.

Jeśli wyższe temperatury, spodziewane jutro na Suzuce, nie odbiją się negatywnie na osiągach Srebrnej Strzały, wyjątkowo wrażliwej na okno pracy opon, Hamilton stanie przed szansą na wykonanie kolejnego ważnego kroku w stronę czwartego tytułu. Oczywiście kwestia ogumienia stanowi pewną zagadkę ze względu na ograniczony deszczem czas piątkowych przygotowań, co rozszerza paletę strategicznych rozwiązań, ale wydaje się, że Hamilton wystąpi w roli głównego faworyta.

Wrócił?
Zadowolony po kwalifikacjach był również Valtteri Bottas, którego ostatnie starty mocno niepokoiły zarówno samego Fina, jak i jego szefów. Na Suzuce kierowca Srebrnej Strzały #77 w końcu pokazał się z lepszej strony i bez wątpienia mógł odetchnął z ulgą. Przegrał co prawda z Hamiltonem, ale różnica dzieląca go od Anglika wyniosła tym razem tylko 0,3 sekundy i zapewniła mu drugi rezultat. W związku z karą za wymianę skrzyni biegów Valtteriego czeka start z szóstej pozycji, ale dzięki odwróconej strategii będzie mógł się wykazać, zwłaszcza jeśli temperatury faktycznie podskoczą. – To nie jest łatwy weekend, lecz stopniowo odzyskiwałem wiarę w samochód i jechałem coraz szybciej – podsumował Bottas drugi wynik kwalifikacji.

Ryzyko bez zysku
Po świetnym tempie modelu SF70H w Singapurze i Malezji, ale także obiecujących symptomach w piątek, zespół Ferrari obiecywał sobie po Suzuce zdecydowanie więcej. Kwalifikacje tego nie potwierdziły. Poczekajmy jednak na wyścig, w którym czerwoni powinni odzyskać wigor. Czy na tyle, żeby Vettel nawiązał walkę z Hamiltonem i urwał coś z 34-punktowej straty? Zobaczymy.

Dzisiaj czterokrotny mistrz świata nie miał żadnej odpowiedzi na kosmiczne okrążenia Hamiltona. Strata 0,471 sekundy to jeszcze nie dramat, lecz pewien powód do niepokoju jest, bo w normalnych kwalifikacjach większe straty Seb poniósł ostatnio w Wielkiej Brytanii. Na jego szczęście nie będzie miał przed sobą dwóch Mercedesów, gdyż po karze dla Valtteriego zajmie w niedzielę miejsce w pierwszej linii. – W ostatnim przejeździe trochę bardziej zaryzykowałem, bo ze względu na karę Valtteri nie stanowił zagrożenia, to jednak nie zadziałało – przyznawał czterokrotny mistrz świata. – Odstajemy trochę pod względem osiągów, w wyścigu samochód powinien jednak spisywać się lepiej.

Kłopoty „Icemana”
Jutro Vettel będzie musiał liczyć przede wszystkim na siebie, ponieważ Kimi Räikkönen rozpocznie wyścig dopiero z dziesiątego pola. Złożyło się na to kilka czynników, przede wszystkim konsekwencje porannej kraksy w Degner 2, po której w samochodzie Fina założoną nową skrzynię biegów. Zespół zdążył poskładać maszynę, lecz kraksa kosztowała „Icemana” utratę pewności siebie, co po południu okazało się równie istotne, jak brak czasu potrzebnego do optymalnego przygotowania samochodu.

Koniec końców żadne z jego okrążeń w Q3 nie zbliżyło się do ideału i Fin musiał się zadowolić szóstym czasem, za duetem Red Bulla. Plany na niedzielę są oczywiste – odrobić jak najwięcej pozycji w czym powinna mu pomóc odwrócona strategia (podobnie jak w przypadku Bottasa). Pytanie, ile uda się zyskać w wyścigu, w którym Ferrari nie jest wiodącą siłą?

Celują w podium
Barierą nie do przeskoczenia mogą okazać się przykładowo kierowcy Red Bulla, którzy zakończyli czasówkę na Suzuce z czwartym i piątym wynikiem. Ze względu na karę dla Bottasa zyskają jednak oczywiście po jednej pozycji. Tym razem lepszą receptę na szybkie okrążenie znalazł Daniel Ricciardo, szybszy od Maksa Verstappena o 0,026 sekundy. – Postanowiłem odjąć trochę docisku i mam nadzieję, że pomoże mi to podczas wyścigu. Nie widziałem jeszcze okrążenia Lewisa, ale widziałem jego czas i z pewnością nie bylibyśmy w stanie wykrzesać z naszego auta dodatkowej sekundy. Jeśli stanę jutro na podium, będę zadowolony – zdradził Australijczyk.

Na starcie Dan będzie musiał uważnie spoglądać w lusterka, wypatrując w nich swojego młodszego kolegi. Max był rozczarowany swoim dzisiejszym występem, ale jestem pewien, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. – Nie była to dla mnie idealna czasówka. W dwóch pierwszych częściach szło mi świetnie, ale przed Q3 trochę pozmienialiśmy, co wybiło mnie z rytmu – wyjaśniał zwycięzca z Malezji, który poprzednio przegrał kwalifikacje ze swoim australijskim kolegą trzy miesiące temu, w Austrii.

Norma
Podwaliny pod kolejną udaną niedzielę położyły różowe pantery, które podczas kwalifikacji na Suzuce okazały się najlepsze z całej reszty i pewnie zmierzają po czwartą lokatę w generalce. Esteban Ocon wykręcił dzisiaj siódmy, natomiast Sergio Pérez, który w Q1 przeszkodził Lance’owi Strollowi, lecz nie został ukarany, ósmy czas. Obaj skorzystają na karach fińskiego duetu: bardziej Ocon, który zyska dwie pozycje. – Jestem zachwycony. Bez względu na to, czy jest mokro czy sucho, samochód spisuje się znakomicie. Piąta pozycja oznacza, że staniemy jutro przed wspaniałą szansą na punkty – oznajmił Francuz.

Jego meksykański kolega przyznał się do drobnej wpadki na decydującym kółku w Q3. – W szykanie zgubiłem trochę czasu, co kosztowało mnie pozycję na rzecz Estebana – stwierdził Sergio, podobnie jak jego francuski kolega podkreślając, że celem są w niedzielę punkty. – Spodziewaliśmy się ostrzejszej walki w środku stawki, lecz okazało się, że odjechaliśmy naszym rywalom, a zbliżyliśmy do Red Bulla. Myślę, że możemy się pokusić jutro o punkty.

Specjalista od PR
Na cenne zdobycze liczy także walczący o przetrwanie w Formule 1 Felipe Massa, który po czasówce rozpływał się w zachwytach nad sobą. – Okrążenie w Q1 było dobre, w drugiej części wspaniałe, a w Q3 idealne, więc jestem zachwycony – oznajmił autor dziewiątego czasu, jak widać wyjątkowo biegły w działaniach PR. Za sprawą kary Räikkönena na starcie Brazylijczyk zostanie przesunięty o jedną lokatę w górę i zapowiada, że w wyścigu da z siebie wszystko, żeby powiększyć konto ekipy z Grove. Będziemy się niewątpliwie przyglądać jego poczynaniom, zwłaszcza że Williams musi zbierać punkty potrzebne do obrony piątej pozycji w klasyfikacji mistrzostw świata (Lance Stroll po nieudanej czasówce startuje siedem lokat niżej).

Na ich szczęście rywalom z Toro Rosso i Renault czasówka na Suzuce kompletnie się nie powiodła. Zmagający się z nadsterownością Nico Hülkenberg poległ nawet w starciu z kierowcami McLarena i to stanowiło dla francuskiej ekipy niemiłą niespodziankę. Na jego szczęście jutro będzie miał przed sobą tylko Stoffela Vandoorne’a, ponieważ Fernando Alonso po wymianie kompletu podzespołów jednostki napędowej zamknie stawkę.

Pożegnania
Kończący przygodę z zespołem Renault Jolyon Palmer (w Austin jego miejsce zajmie już Carlos Sainz) uzyskał czternasty rezultat, lecz z uwagi na wymianę podzespołów jednostki napędowej swój pożegnalny występ rozpocznie z trzeciej pozycji od końca.

Tuż za nim znajdzie się jego zastępca w ekipie z Enstone. Mając świadomość oczekujących go kar, Sainz nie forsował dzisiaj nadmiernie tempa i w Q2 skorzystał z jedynie używanego kompletu supermiękkich opon, oszczędzając świeży zestaw na wyścig.

Embed from Getty Images

Ciekawe, jak spisze się jutro Pierre Gasly? Na razie, mimo znajomości Suzuki, 21-letni Francuz rozczarowuje. Tak należy bowiem odczytywać jego brak awansu do Q2. Jutro okazja do rehabilitacji, bowiem kiepską postawę zrekompensowały Gasly’emu kłopoty rywali, dzięki którym na starcie zajmie P14.

Kraksa
Kończymy ekipą Haasa (wybaczcie brak Saubera), której ostatnie występy nie rzucają na kolana. Dwa punkty z Singapuru cieszą, ale warto pamiętać o tym, że po starcie z gry wypadło wtedy aż czterech kierowców. Poza tym w ostatnich trzech wyścigach tylko stajnia z Hinwil wypadała gorzej.

Na Suzuce sprawy nie wyglądają lepiej, a kraksa Romaina Grosjeana w Q1 z pewnością nie poprawiła panujących w zespole nastrojów. Pozycje startowe Francuza (P13) i Kevina Magnussena (P12) nie wyglądają źle, stanowią jednak efekt kar, które spadły na kilku rywali, a co z tym idzie nie oddają faktycznej dyspozycji Haasa. O punkty może być jutro bardzo trudno.

Ustawienie na starcie po karach: 1. Hamilton; 2. Vettel; 3. Ricciardo; 4. Verstappen; 5. Ocon; 6. Bottas (+5); 7. Pérez; 8. Massa; 9. Vandoorne; 10. Räikkönen (+5); 11. Hülkenberg; 12. Magnussen; 13. Grosjean; 14. Gasly; 15. Stroll; 16. Ericsson; 17. Wehrlein; 18. Palmer (+20); 19. Sainz (+20); 20. Alonso (+35).

25 KOMENTARZE

  1. Nie podoba mi się, zarówno w artykułach ale tez na antenie takie podkopywanie Felipe massy z powodu, że zajmuje fotel, który może ale wcale nie musi dostac Robert Kubica. Sadzę, że nie na takie wsparcie i nie taki styl wspierania chodzi Robertowi. To, że sie pod Massą pali siedzenie to jedno. To, ze Robert ma sznse na jego miejsce to drugie ale to, że przy kazdej okazji redakcja na antenie w studio i na torze oraz nawet w artykule próbuje dosrywać Felipe to już niemal nie tylko fajne nie jest ale staje sie irytujące. Ciagle mówice lub piszecie o kierowcy, który niemal zdobył tytuł mistrzowski, jeździł kilka ładnych lat w Ferrari i bywał w nim lepszy od Alonso. Nagle pomrocznosc jasna. na pewno jest gorszy od Roberta, na pewno Robert bardziej zasługuje na pewno to, na pewno tamto. Nic nie wiecie na pewno wiec odpuscicie. Massa to nie Palmer. Palmera można było dojechac na wiele sposobów ale…w sumie facet sam siebie dojechał wykonując w malezji dwa spiny na odcinku 1,5km. Massa to jednak inny klaiber. Mniej w sumie martwiłbym sie DiResta niż Massą. Z 2 powodów. 1. Di Resta już jeździł w F1 i niczego sensownego nie pokazał. 2. Massa siedzi w fotelu Williamsa i ma znacznie lepszy ogląd sytuacji na której zmiany moze relatywnie szybko reagować i dostosowywać sie do aktualnej zmiany wiatru. Robert musi to miejsce wywalczyć. Ma duze sznase i sporo chyba mocniejsze zaplecze. Po raz, ze na pewno bedzie skory do ustepstw w kwestii honorarium, bo on chce wrócić a nie tylko zarabiać. No i stoi za nim Rosberg – człowiek mercedesa. Nawet Toto Wolf może mieć w tej kwestii coś do podszepnięcia, choć…mając na uwadze, ze w zespole szefem jest Lowe..może lepiej, zeby Toto się nie wtrącał 🙂 Tak czy inaczej powiązania Roberta z mercedesem są silniejsze niż Massy. Na koniec…sponsor tytularny. Kazdy sie martwii o wsparcie sponsorów. Miejmy na uwadze ogromną popularność Roberta we Włoszech. Praktycznie na zblizonym poziomie jak w Polsce. A Martini to ciągle włoska marka. Też moga coś zdziałać. Ale to jest wyłącznie gdybanie. I tak można sobie gdybać…ale bez umniejszania osiagnięc takich keirowców jak Massa…Proszę.

    • Nie ogladam i nie slucham naszych relacji antenowych bo tu gdzie mieszkam nie sa one dostepne. Aczkolwiek jesli chodzi o Masse i jego osiagniecia to musze sie troche niezgodzic. Dla mnie to kierowca bez ikry, niesystematyczny, ktory mial szczescie (moze dzieki dobremu menadzerowi) byc w dobrym zespole (czyt. Ferrari) w ktorym to wygral kilka wyscigow, o ile sie nie myle to wszystkie (oprocz jego Brazylii w 2008) w idealnych warunkach atmosferyczych. W 2008 mistrzostwo przegral przede wszystkim dlatego ze w dwoch pierwszych wyscigach nie wytrzymal presji Raikonnena i wyladowal w zwirze. W Monako nie wytrzymal presji Kubicy i zaliczyl piruet (juz nie pamietam w ktorym to wyscigu sie 3 razy obrucil na mokrym). W tamtym roku przeszedl na emeryture i wrocil jak pies kiedy zespol zostal bez drugiego kierowcy. Stracilem szacunek zarowno dla niego jak i takich jak Raikonnen, ktorzy jezdza nijako – dla pieniedzy???

      • Rozumiem, ze uważasz sie za co najmniej tak dobrego jak Oni? Czy po prostu nie sznujesz ludzi pracujących inaczej niż w wolontariacie, czyli generalnie szanujesz jedynie głupców, którzy nawet płaca za to, żeby pracować?

    • Co wy z tym Paddy Lowe? Ze niby opuścił w jakiejś wielkiej kłótni Mercedesa, taki przekaż idzie też w Eleven. Gorzej było na linii Ross Brawn Paddy Lowe, kiedy zmieniała sie warta w Mercu. Patrząc obkietywnie to Williams też zachowuje sie nie fair, jak Bottas poszedl z tego zespołu to pewnie błagali Brazylijczyka aby pojechał w sezonie 2017 a teraz szukają na jego miejsce. I ostatnia sprawa, Williams to dobre miejsce, ale nie oszukujmy się, Mercedes, Ferrari, Red Bull i McLaren powinni być przed nimi w 2018 roku. Williams bedzie bił się z Force India o wejście do Q3 i zdobycie małych punktów. Nie znamy jeszcze formy Renault. Może się okazać, że Williams będzie tylko przed Sauberem, Williamsem i toro Rosso, tak to rokuje teraz.

      • Co wy z tym Paddy Lowe? Ze niby opuścił w jakiejś wielkiej kłótni Mercedesa, taki przekaż idzie też w Eleven. Gorzej było na linii Ross Brawn-Toto Wolff, kiedy zmieniała sie warta w Mercu. Patrząc obiektywnie to Williams też zachowuje sie nie fair, jak Bottas poszedł z tego zespołu to pewnie błagali Brazylijczyka aby pojechał w sezonie 2017 a teraz szukają na jego miejsce. I ostatnia sprawa, Williams to dobre miejsce, ale nie oszukujmy się, Mercedes, Ferrari, Red Bull i McLaren powinni być przed nimi w 2018 roku. Williams bedzie bił się z Force India o wejście do Q3 i zdobycie małych punktów. Nie znamy jeszcze formy Renault. Może się okazać, że Williams będzie tylko przed Sauberem, Haasem i Toro Rosso, tak to rokuje teraz.

        • Od czegos trzeba zaczac, gdzies sie trzeba wykazac. W ostatnich latach tylko Hamilton trafil odrazu do najlepszego bolidu w 2007 roku, jak sie okazalo zasluzenie.

        • O jakim nie fair ty piszesz? Massa był dla nich najlepszą opcją w zeszłym sezonie kiedy musieli szybko zorganizować sobie kierowcę na ten rok. Nie sądzę żeby mu obiecywali coś więcej niż ten sezon. A nawet jeśli obiecywali to biorąc pod uwagę jego osiągi, mają prawo mu powiedzieć cześć z zupełnie czystym sumieniem.

    • Kilka słów kluczy o Massie w twoim poście – „niemal”, „jeździł” „bywał lepszy”. Massa to jest taka wyższa-średnia półka. Potrafi szybko pojechać ale też potrafi odwalić głupie numery i zepsuć wyścig sobie i rywalom na zasadzie zes..m się a nie dam się wyprzedzić. Nie przepadam za nim od dawna więc nie twierdzę, że jestem jakoś bardzo obiektywny.
      Natomiast, jeśli chodzi o ostatnie komentarze na jego temat związane z fotelem dla Kubicy to Masa sam się wystawia i trudno się nie zaśmiać, jak się słyszy jego wypowiedzi o tym jaki to jest cudowny i jak życzy sobie, żeby zespół mu jak najszybciej potwierdził miejsce bo jak ktoś się zna na wyścigach to wie, że to on właśnie jest najlepszą opcją dla Williamsa.

  2. No, Massa właśnie uciułał punkcik na Suzuce. Objechali go kierowcy Hassa, a był ósmy. A Stroll jechał w ogonie ale nie dojechał do mety, bo przebił koło. Uważam, że czas Massy się kończy. Powinni się zdecydować na Kubicę, ponieważ on śmiało jest szybszy od połowy tej stawki co teraz jedzie w F1. Nie dochodzi nic o tym, kto zastąpi tego Sainza w tym Toże Roże. Moim zdaniem Renault zrobiło błąd biorąc tego dzieciaka, ale to ich sprawa. Gorzej wyszedł na tym Kubica, bo przy okazji podważyli opinie o nim – a podparli się też w tym paplaniem Prosta, co nie powinno mieć miejsca. Takie informacje docierały, więc tak to oceniam. Moim zdaniem Wiliams weźmie Kubicę. I pytanie co dalej, bo to będzie przypuszczalnie zespół środka stawki. Dlatego Robert powinien uzbroić się w pokorę i robić co tylko będzie możliwe, aby pokazać się najlepszym zespołom. Będzie możliwość wejść na miejsce Raikkonena do Ferrari. Nie wiem, czy przy Vettelu to będzie możliwe i czy ten zespół jest w stanie być mocny na tytuł, bo z tym są problemy od lat. Może być tak, że będzie jakiś zespół inny w którym będzie miejsce i on zacznie wygrywać. Zmierzam do tego, żeby Kubica miał szansę i zdobył tytuł mistrzowski. Jeden wystarczy, bo przy Verstappenie może to nie być łatwe. Może trzeba liczyć na taką powtórkę jak Braun i Button, ale nawet jak nie, no to ja ucieszę się z kilku zwycięstw i miejsc na podium. Oczywiście to dywagacje, a przyszłość pokaże jak będzie. Na dziś F1 bywa za nudnawa. Najciekawiej bywa przed początkiem sezonu, kiedy nie wiadomo jak to wszystko się ułoży. Wygląda na to, że Red bull może znów zapanować. Zdaje się, że Newey sprawił, że są w stanie aerodynamiką wyciągnąć więcej, niż reszta.

    • NIech najpierw dostanie pewne miejsce w zespole F1. Rozwarzanie i duskusja o tytule to jak podróż na ksiezyc piechotą…Przynajmniej na tą chwile.

      • Czasem decydują względy poza sportowe, ale akurat Wiliams tym różni się od Renault, że nie decydują w sposób korporacyjny. No, chyba:) A tamci przy okazji podważyli i zachwiali opinię o Kubicy. Jeszcze wciągnęli do tego Prosta. Po ostatnich wyczynach Sainza jr czuć trochę tę ich zdolność racjonalnego wyboru. Ale ich odpowiedzi nastaną w przyszłym roku. Z tym lądowaniem na księżycu to był fotomontaż Kubricka, podobno:) Nasz Kubricka wjedzie na księżyc truck-iem:)

  3. Do Massy stracilem szacunek gdy po przejsciu do Williamsa w Malezji odmowil wykonania team order i puszczenia szybszego Bottasa. Wiem ze to sytuacja dosc powszechna, ale akurat Massa po latach plakania, zalenia sie i gardlowania jakie to niesprawiedliwe wyznaczyc w druzynie kierowca numer 1, i jak to marzy tylko o rownym traktowaniu, gdy tylko poczul sie silny to nagle uznal ze on jest teraz numerem jeden a Bottas i druzyna musza sie dla niego poswiecic.

    To bylo w kontekscie jego wczesniejszych placzliwych lamentow po prostu obrzydliwe.

    Jesli chodzi o kibicow i dziennikarzy to brazylijscy uwazaja ze najlepsza opcja jest Massa, polscy ze Kubica, brytyjscy ze Di Resta (poza tymi co cenia swoja reputacje).

    Ale Kubica i Di Resta robia swoje po cichu a Massa im publicznie dogryza i w swoim stylu placze jaki ten Williams niewdzieczny i jak go niesprawiedliwe jeszcze nie potwierdzil na 2018.

  4. Trochę zamieszania wokół powrotu Kubicy wprowadziło to, że on nie bardzo mógł powrócić w tym sezonie, bo byłoby to za kosztowne. Dopiero teraz mówi się przy okazji wolnego miejsca w Toro Roso na wyścig w USA, że Kubica korzysta z ubezpieczenia i za start w wyścigu musiałby sporo zwrócić ubezpieczycielowi. Ciekawe, czy tak jest rzeczywiście. W każdym razie opcja występu w TR odpada, przynajmniej do czasu decyzji Wiliamsa. Ale moim zdaniem, to Wiliams już zdecydował i chodzi teraz w tych testach o to, aby analitycznie zacząć współpracę. A Paul di Resta pozostanie kierowcą rezerwowym. Tak więc, czekam spokojnie na potwierdzenie kontraktu. W okolicach GP ogłoszą, bo tak muszą, by Massa znów mógł się pożegnać i popłakać:)

Comments are closed.