Na pożegnanie Malezji Max Verstappen sięgnął po swoje drugie zwycięstwo w Formule 1. 20-latek pokonał pod Kuala Lumpur Lewisa Hamiltona i Daniela Ricciardo. Na czwartej pozycji finiszował startujący z końca stawki Sebastian Vettel, który na okrążeniu zjazdowym zderzył się z Lance’em Strollem.

Pomimo tego, że deszcz pod Kuala Lumpur nie spadł, niedziela na torze Sepang przyniosła sporą dawkę emocji. Nie tylko zresztą w trakcie rywalizacji! Znakomicie spisał się Verstappen, który w końcu osiągnął rezultat na miarę swojego talentu i zapewnił sobie drugi triumf w karierze. Po starcie młody as Red Bulla wygrał pojedynek o drugie miejsce z Valtterim Bottasem, otwierając sobie drzwi do walki o zwycięstwo z Hamiltonem. Do początku czwartego okrążenia Max jechał za liderem mistrzostw świata, mając jednak świadomość, że Anglik nie potrzebuje żadnych kłopotów, w pierwszym zakręcie dobrał mu się do skóry i pomknął po wygraną. – Widziałem, że Lewis zmaga się z trakcją, więc wykorzystałem to. Podjąłem dodatkowe ryzyko, gdyż była to moja jedyna szansa – relacjonował później Verstappen, po raz ostatni widziany na podium niemal pół roku temu, w Chinach.

Mógł zamknąć drzwi
– Mogłem zamknąć drzwi, ale nie chciałem ryzykować – przyznawał przed ceremonią na podium Hamilton, który w związku z przygodami swojego głównego rywala zadowolił się w Malezji drugą lokatą. – Zrobiłeś to, bo walczysz o tytuł – przytomnie dorzucił Verstappen, zgrabnie nawiązując do singapurskiego incydentu z udziałem Vettela.

Zdając sobie sprawę zarówno z tempa Red Bulla, jak również ze swojej sytuacji, Lewis właściwie ocenił priorytety. Innymi słowy wykazał się rozwagą, której w Singapurze zabrakło Sebastianowi. – To był trudny wyścig. Red Bull okazał się szybszy niż my – przyznał Hamilton, mający po rundzie na Sepang 34 punkty przewagi nad Vettelem. Nie tracąc jednak ani na chwilę czujności Anglik dodał, że Mercedes musi w kolejnych wyścigach poszukać szybkości, ponieważ w Malezji Srebrne Strzały (problemy z balansem i oponami) stanowiły dopiero trzecią siłę w stawce. W Singapurze też nie wyglądało to zresztą najlepiej.

Tylko jeden atak
Trzecią pozycję wywalczył w Malezji najlepszy przed rokiem Ricciardo. Na swoje nieszczęście po starcie Australijczyk utknął za Bottasem, co pozbawiło go szans na walkę o coś więcej niż najniższy stopień. Nie ma oczywiście pewności, czy to by wystarczyło do rzucania rękawicy Hamiltonowi i Verstappenowi – i to nie tylko dlatego, że w przeciwieństwie do RB13 Holendra w jego samochodzie nie było nowych części. – Żeby było jasne, Max miał nowe części, ale nie dlatego wygrał. Przez cały weekend spisywał się po prostu świetnie – zaznaczył Dan, któremu starsza wersja „trzynastki” nie przeszkodziła w zatrzymaniu Vettela.

Odrabiający straty Niemiec dysponował w drugiej części wyścigu szybszymi oponami, ale gdy zbliżył się na odległość ataku, jego supermiękka mieszanka swoje najlepsze czasy miała już dawno za sobą. – Pod koniec Seb zbliżał się jak błyskawica. Tak naprawdę wyprowadził jednak tylko jeden poważny atak, potem zdołałem mu odjechać – wyjaśniał Ricciardo, składający ósmą w tym roku wizytę na podium.

Stracona szansa
Wygląda na to, że perspektywa piątego tytułu mistrza świata coraz bardziej oddala się od Vettela. Po piekle w Singapurze, Malezja przyniosła liderowi ekipy Ferrari kolejny koszmar, spotęgowany jeszcze kłopotami Kimiego Räikkönena. Rozczarowanie było tym większe, że włoska stajnia dysponowała na torze Sepang najszybszym samochodem.

Cóż z tego, skoro podczas Q1 w samochodzie Vettela doszło do pęknięcia kolektora doprowadzającego powietrze z turbosprężarki do silnika. W związku z tym Niemiec startował z końca stawki mając nadzieję, że Räikkönen utrudni życie Hamiltonowi.

Jego nadzieje okazały się płonne, ponieważ w samochodzie „Icemana” jeszcze przed startem doszło do awarii turbosprężarki. W tej sytuacji musiał zdać się na siebie i alternatywną strategię (miękkie opony). Do piątej rundy Vettel zyskał dziewięć pozycji, potem utknął za Bottasem, więc szybciej zjechał po supermiękką mieszankę, podcinając Fina. Na szybszych oponach rzucił się w pogoń za Ricciardo, redukując straty nawet po sekundę na okrążeniu. Z każdym kolejnym kółkiem żywotność opon z czerwonym paskiem była jednak coraz mniejsza i tak naprawdę Seb nie był w stanie odebrać Danielowi trzeciej lokaty.

Niewiarygodne
Misję minimalizowania strat można by było uznać za udaną, gdyby nie kuriozalny incydent na okrążeniu zjazdowym, podczas którego Vettel… zderzył się ze Strollem (sędziowie nie dopatrzyli się winy żadnego z kierowców). Tył Ferrari po kontakcie z Williamsem przypominał ruinę, co zapowiada ciąg dalszy kłopotów Niemca. Niewiarygodne… Tym razem czujności wystarczyło na 56 okrążeń. – Zbierałem po zewnętrznej gumę. Myślę, że Lance nie spojrzał w lusterka, a chciał zrobić to samo. Tyle tylko, że ja się tam już znajdowałem. To było zupełnie niepotrzebne – ocenił czterokrotny mistrz świata.

Patrząc na zdewastowaną Ginę trudno było oprzeć się wrażeniu, że ucierpieć mogła skrzynia biegów. Jej ewentualna wymiana będzie oznaczać cofnięcie o pięć pól startowych na Suzuce. Pytanie, czy na tym się skończy, bo zagadkę stanowi to, co z nową jednostką napędową, założoną w samochodzie Seba po kłopotach z czasówce? Już teraz nie jest dobrze, a może być jeszcze gorzej. Jest faktem, że do końca rywalizacji pozostaje pięć wyścigów, a czerwone samochody wyglądają na bardzo szybkie, ale 34 punkty straty i perspektywa kar w Japonii nie nastrajają optymistycznie. Sebastian nie złoży oczywiście broni, co w niczym nie zmienia faktu, że w Malezji przeszła mu koło nosa kolejna po Singapurze świetna okazja do ogrania Hamiltona.

Brak ikry
W przypadku Bottasa sytuacja też nie wygląda dobrze, choć powody są zupełnie inne. W drugiej części sezonu Finowi zdecydowanie brakuje ikry, co jest o tyle niepokojące, że w kolejnych wyścigach Lewis może potrzebować jego pomocy. Valtteri jechał co prawda z nowszą wersją pakietu aerodynamicznego, który – co tu kryć – nie spełnił pokładanych w nim nadziei, ale to nie tłumaczy wszystkiego.

Owszem, przydał się również w dwóch momentach – najpierw zatrzymując Ricciardo, który mógł Lewisowi zagrozić, a potem skutecznie przeszkadzając Vettelowi. Biorąc jednak pod uwagę to, że Niemiec startował 15 pozycji za nim, a finiszował 18 sekund przed nim, Bottas nie ma żadnych powodów do dumy. Na jego szczęście w walce zabrakło dzisiaj Kimiego, bo o piątym miejscu nie byłoby nawet mowy.

Weekend Stoffela
Zdecydowanie lepsze wrażenie zostawili po sobie Sergio Pérez i Stoffel Vandoorne. Pierwszy z nich, dręczony wirusem, zajął szóste miejsce, powiększając w ten sposób swój dorobek do 76 punktów i odskakując na 19 oczek od Estebana Ocona. Francuz zajął dzisiaj dziesiąte miejsce i narzekał, że wyścig zrujnował mu Carlos Sainz.

Dla Vandoorne’a weekend na torze Sepang okazał się jeszcze bardziej udany niż ten w Singapurze. Przede wszystkim dlatego, że w Malezji to on grał w McLarenie pierwsze skrzypce, pokonując Fernando Alonso zarówno w czasówce, jak i w wyścigu. Siódme miejsca w sobotę i niedzielę z pewnością pozytywnie wpłyną na pewność siebie Belga. Piąta pozycja po starcie była oczywiście nie do utrzymania, ale spośród rywali dysponujących silnikami Mercedesa Vandoorne dał się ograć tylko Pérezowi. Sprawę pokpili natomiast kierowcy Williamsa, który podczas operacji przepuszczania Strolla przez Felipe Massę zostawili wewnętrzną pierwszego zakrętu wyjeżdżającemu z alei serwisowej Stoffelowi. – Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ był to mój najlepszy występ w F1. Musiałem naciskać na każdym okrążeniu, dbając o opony i doprowadzając samochód w jednym kawałku do mety – podkreślał Belg po wywalczeniu siódmej pozycji, która umożliwiła mu awans na 14. miejsce w generalce, przed jego hiszpańskiego kolegę.

Punktowaną dziesiątkę w Malezji uzupełnili kierowcy Williamsa. Sześć oczek za P8 Strolla i P9 Massy (P9) pozwala ekipie z Grove zwiększyć swój stan posiadania do 65 punktów i odskoczyć od rywali z Toro Rosso (mimo wszystko solidny debiut Pierre’a Gasly’ego, który zastąpił Daniiła Kwiata) i Renault, którzy z Sepang wyjechali z niczym.

Wyniki GP Malezji: 1. Verstappen; 2. Hamilton; 3. Ricciardo; 4. Vettel; 5. Bottas; 6. Pérez; 7. Vandoorne; 8. Stroll; 9. Massa; 10. Ocon; 11. Alonso; 12. Magnussen; 13. Grosjean; 14. Gasly; 15. Palmer; 16. Hülkenberg; 17. Wehrlein; 18. Ericsson.

Klasyfikacja kierowców: 1. Hamilton (281); 2. Vettel (247); 3. Bottas (222); 4. Ricciardo (177); 5. Räikkönen (138); 6. Verstappen (93); 7. Pérez (76); 8. Ocon (57); 9. Sainz (48); 10. Hülkenberg (34); 11. Massa (33); 12. Stroll (32); 13. Grosjean (26); 14. Vandoorne (14); 15. Magnussen (11); 16. Alonso (10); 17. Palmer (8); 18. Wehrlein (5); 19. Kwiat (4); 20. Ericsson (0); 21. Giovinazzi (0); 22. Gasly (0). Niesklasyfikowani: di Resta, Button.

Klasyfikacja konstruktorów: 1. Mercedes (503); 2. Ferrari (385); 3. Red Bull (270); 4. Force India (133); 5. Williams (65); 6. Toro Rosso 52); 7. Renault (42); 8. Haas (37); 9. McLaren (23); 10. Sauber (5).

43 KOMENTARZE

  1. Wniosek z tego taki, że Lewis jednak chłodniej podchodzi do walki o tytuł i uczy się na błędach (niekoniecznie swoich)…. ;P
    Wczorajszy występ w mojej subiektywnej ocenie stawia Lewisa wyżej od Seba

  2. Taka refleksja mnie naszła. Wszyscy narzekali jaki ten Rosberg słaby, wywalczył mistrzostwo tylko dzięki fartowi. Ale kierowca, jak wielu innych sportowców, to nie tylko umiejętności ale też, a może przede wszystkim, głowa, razem tworzą komplet. Jak więc teraz wygląda Vettel, który w tym momencie ma szybszy samochód, zero presji że strony kolegi, wręcz przeciwnie i cały zespół za sobą, i ma 34 pkt straty, zamiast prowadzić ? Wg mnie wygląda kiepsko a „cienki” Rosberg na jego tle to całkiem niezły gracz i strateg.

  3. Panie Robercie, to w końcu Gina ma uszkodzoną skrzynię, jak Pan pisze (dość niejasno; dwa zaprzeczenia w jednym zdaniu) czy też, jak mówił na antenie Eleven Sports Pana kolega Mikołaj nic jej się nie stało, bo „tam jej nie ma”?

        • jeśli nie zmienią to sie okaże czy „bedzie zyć” na ostatnim okrążeniu Suzuki – jak dojedzie:) OBY tak !! Słuchajcie , wreszcie mamy szanse obserwowac WALKĘ Ham vs VET na torze a nie bolid który odjeżdża .. więc kibicujmy żeby to było 5 najlepszych wyścigów z walką nawet niech RB sie w to mieszają , tym razem one mogą działac przeciw Ham lub Vet .. jesli któremuś z nich będą punkty zabierać . Jest scenariusz że Vet wygra dublety z RAI a za nimi 1 lub 2 RB to będzie ciekawie. Ciekawe czt lewis w USA bedzie tak silny jak zawsze czy ponownie to 95% bolidu bedzie …

  4. Fajny wyścig. Vettel robi wszystko by przegrać. Idzie mu to bardzo dobrze 🙂
    Hamilton za to wie co robi. Unika problemów. Tytuł coraz bliżej.
    Mówcie co chcecie, ale Verstappenowi należało się to zwycięstwo. Ricciardo spokojnie robi swoje i znowu jest na podium.

    • Zacytuj kogokolwiek kto mówił że wygrana nie należy się VES , nawet psycho-fani Hamiltona musza to przyznac że był szybszy od Verstappen od Hamiltona! Daniel i Vettel też byli szybsi ale jak to w tym sporcie bywa , dojechali za nim jednak . Strategia RB z DANIELEM była koszmarna , zamiast tracic 4-5s po piotstopie tracił 12 !! bo bo przetrzymali bez sensu! Odrobił do Ham własnie tyle ile tracił przed Pitem , ciekawe jakby wyprzedził Ham mając szybszy pitstop to czy HAM też łagodnie dał się wyprzedzić Vettelowi który by do niego dobił bo Ham walczać z Ric straciliby cenne sekundy … To by był świeto gdyby Vet był 3 a Ham 4ty a jeden był na Ostatnim miejscu a 2gi na PP , a brak SC , VSC i każdy po 1 pitstopie … najlepsze że nie byłoby to wykluczone;)

      • ps: „ciekawe jakby wyprzedził Ham mając szybszy pitstop” miałem na mysli oczywiscie NIE że przeskoczyłby go w boxie ale wyjechał też te 4-5s za nim, dogonił go i wyprzedził … (bo miał tempo szybsze bo te 6 sekund do lewisa dosc szybko zmniejszył, a lewsis nie mół pozwolić sobie na obniżanie tempa więc sie bedzie szy tlumaczył – ze odpuszczał na okrążeniach od 25 do 56 )

  5. Tak mnie ten tekst pchnął do wylania swoich spostrzeżeń z nadzieją że przeczyta je drugi autor publikujący tutaj. Wirus Pereza… Wstępnie – nie kibicuję nikomu z ForceIndia i nie zależy mi na tym jak wysoko i w jakiej kolejności są różowe samochody ale, przyglądam się baczniej temu teamowi od momentu kiedy bardzo ekspresyjnie wysoki Pan z tatuażem zaczął się wypowiadać na antenie Eleven odnośnie sytuacji pomiędzy Oconem a Perezem i w sumie to o nim moje myśli. Wiec gdy słucham Pana z tatuażem, to mam wrażenie że albo drugim okiem ogląda jakiś mecz i mu się myli, albo ma włączony jakiś inny wyścig – np. chwaląc idealną fryzurę kierowcy po treningu w którym to wychwalany nie brał udziału. Mam jednak wrażenie, że wyrażanie emocji w takiej formie i w takim słownictwie zwyczajnie nie przystoi redaktorowi, bo można faktycznie kogoś urazić. Mowa tu szczególnie o tym jak się pomyliło Panu z tatuażem i oskarżył kogoś komu wjechano w tył o …. w sumie to poza wyzywaniem to nie wiem o co – chyba o to że nie zjechał jak Kimi w Monaco poza tor, żeby przepuścić… ale nie zjechał, bo nie musiał i nie był czerwony a różowy.. Panie Mikołaju, szanuję Pana za Pańską wiedzę i oraz za to że potrafi Pan mówić więc twierdzę, że ma Pan mocną pozycję w swojej pracy i prosiłbym Pana, żeby w miarę możliwości zwrócił Pan uwagę komuś władnemu w Eleven, żeby zrobić programowy pogrzeb (w) kaplicy i dokoptować do programu kogoś innego. Gdy słucham kogoś, kto ciągle powtarza, że wie że „Kimi wie że oni mu powiedzą że…. i myśli że” – w momencie, gdy nic takiego nie zaistniało, albo że „Alonso myśli że jak może ktoś to kiedyś” – do czegoś co się tylko autorowi przyśniło i że „Wirus Pereza nazywa się Ocon” – i tym podobne za przeproszeniem pierdolenie, zajmując znaczną część czasu antenowego nic nie wnosząc to wiem, że Kochański u Soloża w sumie nie był aż taki zły – choć wtedy myślałem że jest. Wiec Panie Mikołaju prośba – wysyłajcie go na wyścigi, jak się go wywalić nie da, bo wejść z toru jest mniej, większość wywiadów i tak prowadzi Redaktor Mirosławski a i w wejściu dwójkowym trzyma mikrofon więc w sumie zawsze może go ręka rozboleć… I nie piszę, w imieniu wszystkich kibiców, tylko w swoim – Pan z tatuażem, stronniczością i brakiem merytoryki oraz faktów w swoich wypowiedziach zwyczajnie mi przeszkadza – a i często odnoszę wrażenie, że nie tylko mi. Szczególnie oglądając Eleven.

  6. Cytaty weekendu …. MG- Kimi zawsze zgłasza jak startuje w kwalifikacjach że coś nie tak ….? czerwona kontrolka się pali…Po to jest żeby zgłaszać a oni mu odpowiadać Panie Michale z „trójki”.
    Pani Aldonka jeszcze lepsza …. Kimi przegrał kwalifikacje , ale gdyby to był Seb to by wygrał 2-3 dych przed Lewisem. Lepiej się uśmiać się już nie da…. Po pierwsze już w tym sezonie Kimi wygrał z Sebem 4 razy w kwalifikacjach po drugie turbo które na starcie odmówiło posłuszeństwa już mogło dawać objawy w kwalifikacjach.Po trzecie nie wiemy czy faktycznie można było to zrobić lepiej.
    Starszawa kobietka a taka naiwna i momentami żenująca… Kimi gdyby to słyszał to by jej posłał kosz Magnum-)))

    • Poza Mikołajem tam nikt inny nie ma nic do powiedzenia. Ja nigdy w niedziele nie oglądam studia przed wyścigiem, bo nie ma sensu, mówią to co każdy prawdziwy fan F1 wie, nie wchodzą w szczególy tylko ogólnikami rzucają.

      • Potwierdzam właśnie skańczyłem oglądać magazyn … Nic dodać nic ująć zero jakiegokolwiek poszanowania dla kierowców a szczególnie „podstarzałego „ Kimiego RAI jak on śmiał zająć drugie miejsce i jeszcze może chciał wygrać ? Starzec bez kondycji ! Dziwne ze świat i kibice widza to inaczej….Przekaz E11 jest taki jak w TVP podczas wiadomości kogo kocham kogo lubię tyle w temacie. Wyobraźmy sobie jak Robert Kubica będzie startował to ktoś ze znanych dzienikarzy ze świata powie „ stary i niepełnosprawny kierowca z Polski zrujnował wyścig np. Maxa lub kogokolwiek .. Jak byśmy się czuli , szacunek dla ikon , mistrzów tego sportu to podstawa w działaniu.Jeszce dowalili szefostwu SF – normalnie do HR-u.
        Panowie jesteście gorzej jak zero , Miroslawski ( w sumie obleśny karakan lekko siwiejącymi włosami) i wysoki jak brzoza a g…… jak koza super Expert Kapica ! Tak trzymać 😎 Wy nie macie żadnych zasad, przykre ale jakże prawdziwe.

        • Wiecie jaki jest problem, niektórzy chyba za dużo „łykają” z pokolenia YT’a , bo wprowadzają nam atmosferę jaką chcieliby żeby była a nie jakiej inni oczekują (realną). Jesli ktoś nie łapie o czym mówię … to coś w stylu DJ’a na imprezie który gra „POD SIEBIE” a nie dla ludzi którzy przyszli się bawić. Jestem z poczatku lat 80’ych (82), oglądałem jako dzieciak F1 , nawet udało mi się załapać na czasy Senny i je pamiętać . Powiem wam tak . Dzisiejsze osoby KREUJĄ EPICKOŚĆ i chcą tą EPICKOŚĆ wprowadzać nam na talerzu i wmawiać nam kiedy i gdzie ona ma miejsce , zamiast dać się tej EPICKOŚCI samej rozwijać i samej budować legendę . Rozumiem podniecenie niesamowitym osiągnięciem jakim mogłoby być wygranie w Q przy aktualnej stawce kierowcy Force India , jasne , ale takie na siłe (tak to odbieram) podniecanie się wygraną Hamiltona którego bolid bez dwóch zdań 3 ostatnie lata był dominatorem bez totalnie konkurencji (bolid RB z 2010-2013 jest daleko w tyle jesli chodzi o „DOMINACJE” – mimo że nawet Hamilton mówił ze to bolid wybrywał a nie Vettel – a przypomnę że z jednego z lat w którcyh Vettel zdobył tytuł pierwsze 6 wyścigów wygrało 6 różnych kierowców – to na tyle czy Hamilton ma dobrą i trzeźwą ocenę sytuacji;> zapewne ten rok jesli wygra będzie myslał że wygrałby nawet gdyby Vet nie miał „przygód” … on tez potrafi świetnie siebie i innych przekonywać do tego co mu „wygodne”) i teraz tez jest bolid Ham jednym z 2 najlepszych w stawce , więc co to za niesamowitość. Jak Ham dojezdza 1 do mety to jest glory glory , a jak go Ves wyprzedza to Glory ves a o Ham cicho , no sorry skoro taka epickość z niego tzn że jego przegrana to coś „niesamowitego” , czy nie?:P (ironia ofc) . Budowanie legendy Ham na podstawie statystyk jest słabę , niech historia i fani go ocenią czy to że ma największa liczbę PP bedzie tak epickie jak chociażby to (o czym nie słysze od tych panów jak Kapica) jaką liczbe wygranych wyścigów miał Senna w porównaniu do ilosci wygranych PP w porównaniu do HAM , może kilka drobnych wniosków się nasunie ciekawszych niż banalne czytanie z cyferek . Kto umie wygrywać wyścigi , dowozić wygraną a nie przegrywać , nie mając bolidu nr1 lub mając bolid nr1 . To, dlaczego niektórych kierowców prawie zawsze się usprawiedliwia za WSZYSTKO a niektórych opierdziela za nawet pierdoły … Wydaje mi się że budowanie takiej atmosfery niesamowitości jest po to żeby samego siebie przekonać że kierowcy i czasy F1 w których żyją są niesamowite , a może i ciekawsze niż te których nie pamiętają. Poza tym studio potwierdzam to jakiś żart ? Kilometr za SKY jeśli chodzi wstępy i podsumowania . Panowie (i pani) trochę wiecej analiz a nie gdybania i zaklinania rzeczywistości.

          • bartoszcze zabłysnął. „bolid RB z 2010-2013 – Podpowiadam, że nie istnieje coś takiego. To były cztery różne bolidy”. Autor tego wpisu zdaje sobie z tego sprawę, a też tak czepiając się, to Newey przeprowadzał tylko ewolucje, więc nie były to pełnoprawne, nowe konstrukcje jak np McLaren bodaj w 2013 gdzie zaprojektował wszystko od nowa i zaczęła się tendencja spadkowa, bo w 2014 już w erze v6 mieli jednostkę merca i wyniki były żadne.

      • i własnie dlatego uważam,że jak to piszesz prawdziwy fan nie powinien narzekać na komentarz i na to co mówią komentujący bo wie, ma livetimming, zna się i widzi co się dzieje, nie potrzebuje nikogo aby mu opowiadał o wyscigu.

  7. @bond
    Nawet Mikołaj dał mu to do zrozumienia 🙂
    @ Rafał
    .Całkowicie się z tobą zgadzam. Gość jest tam zupełnie niepotrzebny ,żeby nie napisać żenujący.
    Najlepiej by było ,gdyby tylko Mikołaj komentował,ale pewnie nie jest to możliwe

    • @josef

      Czyli wychodzi na to, że powtarzam po Mikołaju na blogu Mikołaja 😀 możliwe, ale być „dublerem” M.S. to w żadnym razie nie powód do ujmy więc uznam ten fakt za komplement 😉

    • Może i zostanę zjechany ale mi się podobał Borowczyk – Podobał mi się fakt, że jak się robiła proceja i faktycznie nic się nie działo Borowczyk zaczynał redagować swojego „pudelka f1” i sypał co komu i o kim Flavio Briatore.. albo o innych niezwykle barwnych postaciach tamtych czasów. Fajnie wtedy kontrastowali Panowie Sokół i Borowczyk i przyznam szczerze to ten duet mi chyba pasował najbardziej – i już pomijam wszysko w zakresie profesjonalizmu – do którego w sumie zawsze można się czepiać, bo każdemu wydaje się ze wie lepiej czy różnych pomyłek, które każdemu się zdarzają – fajnie się Panów słuchało i dobrze w ich towarzystwie oglądło wyścigi. Co do redaktorów Eleven, to przypadkowo rozdmuchałem temat – przyznam szczerze że wątpiłem że mój wpis przejdzie moderację, miałem tylko nadzieję że Pan Mikołaj go przeczyta, ale zrobiło się co się zrobiło, więc jeszcze tylko dodam, że jak mi się redakcja Eleven nie podoba z jakiegoś powodu to zmieniam kanał i się nie przejmuję. Ale generalnie to nie mam jakiś problemów z pozostałą częscią załogi. Wiadomo, można się zawsze czepiać, że Pani z przeglądu mogła wyzsza, a redaktor Jermakow czesać na drugą stronę – idąc tendencją włosową, a mi zupełnie nie o to chodziło. Widać że pracują, uśmiechają się i starają wypełnić czas antenowy najlepiej jak potrafią i to jest ok. A nie tak jak wcześniej wspomniany lansują swoje poglądy i politykę w sposób dość …dziwny.

  8. Chciałbym tak się zestarzeć jak Kimi, być w takiej formie i kondycji.Pić fińską wódkę i robić swoje,do tego poszanowanie i uwielbienie wsród kibiców z całego świata,także wśród ekspertów i byłych kierowców.Nikt nigdy na jego nie powiedział złego słowa człowiek legenda który cieszy się życiem i jazdą.
    A to co pierd….. bękarty z E11 to poziom rynsztoka.
    Generalnie płacę za oglądanie wyścigu i chciałbym przed nim oglądać przekaz: parada kierowców, wywiady ,padock ustawienia bolidów na starcie słowem to co przekazuję F1.Słowem pół godziny przed samym wyścigiem!Oglądanie blondi,Jermaka i innych i ich historii wypowiadanych na wizji mało mnie interesują.Szczególnie ich typy,izapowiedż blondi zapraszającej na wyścig.E11 TO TOTALNA PORAŻKA.

    • /Generalnie płacę za oglądanie wyścigu i chciałbym przed nim /

      Generalnie jak płacisz za oglądanie wyścigu, to dostajesz wyścig, który zaczyna się z chwilą startu – więc nie marudź bez sensu.
      Zawsze oczywiście możesz legalnie kupić sobie Sky i oglądać cokolwiek tam pokazują.

  9. Ważne ogłoszenie. Stali bywalcy wiedzą, że na tej stronie (i w powiązanych z nią mediach społecznościowych) panuje bardzo duża, właściwie nieograniczona swoboda wypowiedzi. Wydaje mi się, że liczbę usuniętych komentarzy w całej historii jej istnienia dałoby się policzyć na palcach jednej ręki.

    Są jednak pewne granice.

    Każdy ma prawo wyrażać swoje opinie, ale dobrze by było, gdyby znajdowały one oparcie jedynie w kwestiach merytorycznych, a nie dotykały np. wyglądu, przekonań, stylu itp. – nie mówiąc o personalnych atakach i obrażaniu kogokolwiek. W przeciwnym razie statystyki związane z usuwaniem komentarzy mogą się zmienić.

    Taka mała rada na koniec, dla przeważnie anonimowych użytkowników: nie piszcie tego, czego nie powiedzielibyście obiektowi Waszej krytyki prosto w oczy. Ja też obrywałem w tzw. necie za różne rzeczy, ale w prawdziwym świecie nikt nigdy nie zdobył się na to, żeby mieć jakiekolwiek uwagi – a co najmniej raz spotkałem człowieka, który wyzywał mnie i obrażał w necie. Gdy spytałem go o to, odpowiedział: „Eee, to takie tam, w internecie, to przecież nic takiego”. I poprosił o wspólne zdjęcie. Nie idźcie tą drogą 🙂

  10. A to z kolei ciekawe: negatywne komentarze pod adresem Eleven autorstwa użytkowników PO, STS1975 i Greg pisane są z tego samego IP. Wcześniej grane były też inne nicki z tego IP: Jack D, Holder, GD.

    Znakomita większość komentarzy to bluzgi na Eleven lub wychwalanie Raikkonena. Kimi niczym sobie nie zasłużył na takich fanów… Miłej dyskusji życzę 🙂

    • Innymi słowy mamy do czynienia z cudowną multiplikacją 😉
      Panie i Panowie, przyłączam się do tego, co napisał Mikołaj. Szanujmy się, rozmawiajmy merytorycznie, nie obrażając. Bez względu na to, czy kogoś cenimy czy wręcz przeciwnie, bo „naszym zdaniem bredzi”.

    • …może wsłaśnie dlatego jest tu coraz mniej komentarzy na poziomie i „o czymś”. Wiele razy zwracałem uwagę urzytkownikom że odmienność poglądów nie jest podstawą do obrażania i bluzgów ale ten „trend” nagonki na 11sport jest już totalną przesadą.
      Panie Mikołaju, pytałem w jednym z postów jak można znaleźć komentarrze pod artykułami z czasów tóż po wypadku Roberta?
      pozdrawiam

      • Nie do mnie jest adresowane pytanie, ale wydaje mi się, że portal sokolim okiem powstał później, niż feralny wypadek. Jeśli się mylę, proszę o sprostowanie.
        A teraz odnosząc się do słów Mikołaja i Roberta. Pełna zgoda, wylewane pomyj na osoby ze studia jest zupełnie niepotrzebne i nic nie wnoszace w dyskusję. Samemu mi się zdarzyło skrytykowanie komentarza po wcześniejszym wyścigu, ale mam nadzieję, że zrobiłem to na tyle merytorycznie i kulturalnie, że nikogo tym nie urazilem. Wszyscy współtworzymy ten portal i postarajmy się, żeby nie tylko teksty, ale też komentarze były na jak najwyższym poziomie. Pozdrawiam

        • Strona powstała kilka miesięcy po wypadku. Jeśli chodzi o komentarze do starszych artykułów, niestety przy zmianie platformy zaginęły w mroku dziejów. Pewnie udałoby się je odzyskać, ale niestety czas nie jest z gumy…

  11. @Rafał tym razem nie mogę się z Tobą zgodzić. Borowczyk mnie osobiście irytował ( szczególnie powtarzanie tych samych zwrotów),choć wiedzy mu nie odmawiam. Dobrze ,że Mikołaj odniosłeś się do poziomu dyskusji. Niedobrze by było gdyby poziom komentarzy na tym portalu dorównał temu z dwóch innych o F1. Niemniej jednak dodam ,że mnie osobiście pan Kapica przeszkadza po prostu w oglądaniu. Brakuje mi też informacji technicznych. A na panią Aldonę chętnie z przyjemnością zawsze popatrzę 🙂
    Co do multiplikowania kont proponuję takich delikwentów od razu banować i po sprawie. Nikt ,kto ma coś ciekawego i wartościowego do napisania nie potrzebuje tego rodzaju zagrywek.
    Pozdrawiam

  12. bartoszcze Ja myślę ,że takich użytkowników jak ze wspomnianego przeze mnie portalu Mikołaj to by nie chciał mieć,he,he. Tam moderacja nie istnieje. totalny chlew.
    Milo To chyba najlepsze wyjście.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here