Sebastian Vettel nie traci optymizmu i zapewnia, że na Hungaroringu Scuderia Ferrari dysponuje mocnymi atutami.

Po raz ostatni czterokrotny mistrz świata wygrał w Monako, po którym jego przewaga nad Lewisem Hamiltonem wzrosła do 25 punktów. Później włoska stajnia straciła jednak impet z pierwszej części sezonu, oddając inicjatywę ekipie Mercedesa, która pozbierała się po kiepskim początku mistrzostw świata.

Vettel i tak miał szczęście, że w Azerbejdżanie i Austrii zyskał po kilka oczek nad Lewisem. Prawdziwą katastrofę przyniosła dopiero Wielka Brytania, gdzie w obu samochodach Ferrari niemal na finiszu zawiodła lewa przednia opony. W rezultacie z przewagi Vettela nad Hamiltonem został zaledwie jeden punkt.

Pomimo rozczarowań, czterokrotny mistrz świata nie traci optymizmu. – Silverstone nie poszło nam najlepiej, ale warto pamiętać o tym, że Mercedes też miał w tym sezonie kilka trudnych weekendów – zaznaczył as Ferrari. – Kilka ostatnich wyścigów nie ułożyło się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale jesteśmy już na Węgrzech i mamy pewność, że samochód będzie tutaj mocny. Poza tym lubię ten tor, wygrałem tutaj przed dwoma laty i liczę na udany weekend – dodał. Jak widać, Seb pokłada nadzieję w tym, że w walce z Mercedesem pomoże włoskiej stajni kręta pętla w Dolinie Trzech Źródeł, która powinna odpowiadać charakterystyce Giny.

Dziennikarze pytali również Niemca o jego przyszłość. – Nie podpisałem jeszcze nowego kontraktu. Najważniejsze są wyniki, a nie papiery – stwierdził Vettel. Można oczywiście doszukiwać się głębi w jego odpowiedzi, pytanie tylko, czy aktualnie istnieje dla Niemca lepszy scenariusz aniżeli przedłużenie współpracy z Ferrari?