Valtteri Bottas z wyraźną przewagą wygrał kwalifikacje do Grand Prix Hiszpanii – wyścigu, który w 28 edycjach na Circuit de Barcelona-Catalunya aż 21 razy padał łupem kierowcy startującego z pole position. Cały pierwszy rząd na starcie zajmie Mercedes: Lewis Hamilton przegrał z zespołowym kolegą o 0,634 sekundy, co oznacza największą różnicę między dwoma pierwszymi kierowcami od zeszłorocznej GP Belgii. Wówczas Hamilton pokonał Sebastiana Vettela o 0,726 sekundy.

Słabsze pierwsze okrążenie Hamiltona w Q3 było pokłosiem przerwanej z powodu żółtej flagi próby w Q2. Zjechał do boksów z niewystarczająco naładowaną baterią, a ponieważ w garażu baterii ładować nie wolno, musiał wcześniej wyjechać na pierwszą próbę w finale i dodatkowo pojechać dość szybkie okrążenie wyjazdowe. Przez to na pomiarowym kółku trafił na innych kierowców, szykujących się do swoich prób. Nie tłumaczy to jednak w pełni słabszej postawy mistrza świata i on sam świetnie zdaje sobie z tego sprawę.

– Valtteri wykonał fantastyczną pracę, a moje okrążenia nie były wystarczająco dobre – szczerze przyznał kierowca Mercedesa. – Valtteri był dziś szybszy i zasłużył na pole position.

Sebastian Vettel pokłada nadzieje w odważnych ustawieniach na wyścig. Pozycja w kwalifikacjach nie zdziwiła go za bardzo, ale strata do Mercedesa – już tak. Ferrari wciąż jest szybsze na prostych, ale nie na tyle, by wyrobić bezpieczną przewagę przed trzecim, krętym sektorem.

– To nie jest pierwszy raz, kiedy przegrywamy – trzeźwo zauważa Seb. – Ani drugi, ani trzeci. To jest regularny trend, w pewnych miejscach zdajemy się przegrywać niezależnie od warunków, słońca, chmur, opon, mieszanek i tak dalej. Musimy jeszcze trochę popracować nad zrozumieniem [tego], ale gdybyśmy mieli rozwiązanie, to na pewno znalazłoby się ono już w samochodzie.

Na domiar złego Charles Leclerc po błędzie w Q2 i jeździe uszkodzonym samochodem przegrał czasówkę z Maksem Verstappenem. Dzięki temu pierwsze cztery pola startowe wygląda dokładnie tak samo, jak dwa tygodnie temu w Azerbejdżanie. – Naprawdę nie rozumiem, jak można stracić tak dużo fragmentów samochodu na tarce – dziwił się kierowca z Monako po zaliczeniu krawężnika na wyjściu z łuku Campsa. Stracił kawałek jednego deflektora, drugiemu też się trochę dostało. Przez resztę czasówki zmagał się z podsterownością i przegrał z Verstappenem o 0,231 sekundy – pokonując Pierre’a Gasly’ego o zaledwie 0,120 sekundy. Max liczy na walkę o podium na torze, na którym trzy lata temu odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w Formule 1. Mercedes jest zbyt szybki, ale Ferrari może być w zasięgu.

Szybkością w kwalifikacjach błysnął Haas, ale dopiero wyścig będzie prawdziwym sprawdzianem dla ekipy. Romain Grosjean i Kevin Magnussen zmagają się w tym sezonie z tempem wyścigowym i zrozumieniem pracy opon przy dużym obciążeniu paliwem. Sygnały z przejazdów treningowych są optymistyczne, ale trzeba je jeszcze potwierdzić w akcji.

Od strony strategicznej teoretycznie najszybszą strategią są dwa pit stopy (miękkie/miękkie/pośrednie), ale każdy będzie próbował przejechać 66 okrążeń z tylko jednym zjazdem do alei serwisowej. Pozycja na torze jest tu kluczowa. Wszyscy, którzy dostali się do Q3, wystartują na miękkiej mieszance, znacznie utrudniającej zrealizowanie strategii jednego postoju. W dobrej sytuacji jeśli chodzi o walkę w drugiej połowie pierwszej dziesiątki są zatem Lando Norris czy Alexander Albon, którzy będą mogli założyć na start pośrednie ogumienie.

Ostatni rząd zajmą kierowcy Williamsa, w kolejności odwrotnej do czasów z kwalifikacji. George Russell po wymianie skrzyni biegów ruszy z ostatniego pola, a Robert Kubica przesunie się o jedno miejsce.

– W ten weekend nasze tempo jest nieco mocniejsze niż się spodziewaliśmy – mówił Russell. – Poprzednie tory są dość nietypowe. W Baku mieliśmy długie proste, a my mamy dość duży opór. W Chinach i Bahrajnie było chłodno, tam były problemy z utrzymaniem opon w oknie. Australia to także wyjątkowy tor. Myślę, że tutaj mamy bardziej reprezentatywny obraz, jeśli chodzi o nasze tempo.

Robert jeździ w ten weekend samochodem, który został przywieziony do Baku jako zapasowe nadwozie i tam skorzystał z niego Russell. Z kolei George korzysta z nadwozia, którym zespół zaliczył całe zimowe testy, a Robert pierwsze cztery wyścigi. Samochód uszkodzony po kolizji ze studzienką w Baku zostanie naprawiony i Russell dostanie go z powrotem, ale – jak sam mówi – nastąpi to pewnie dopiero w Kanadzie, może nawet później. Ciekawe, że później starszy inżynier wyścigowy Dave Robson zapowiedział, że z nadwozia numer 2 (wyścigowe George’a z pierwszych wyścigów, uszkodzone w Baku) skorzysta Nicholas Latifi podczas testów po GP Hiszpanii. Robson potwierdził też, że dwie z pierwszych sześciu piątkowych sesji treningowych Kanadyjczyk dostanie w Montrealu (samochodem Roberta) i we Francji (samochodem George’a).

Wrażenia z pierwszej piątkowej sesji były dość pozytywne, ale później zrobiło się gorzej. Zmiany w ustawieniach wywołały podsterowność w drugim treningu, a po powrocie do pierwotnych ustawień sobota upłynęła pod znakiem nadsterowności, której nie zdołano wyeliminować modyfikacją kąta przedniego skrzydła.

– Dziś odczucia z pierwszego treningu kompletnie zniknęły – mówił Kubica. – Kiedy składasz się w zakręt i coś mówi ci, że nie ma wystarczającej przyczepności, a tył próbuje cię wyprzedzić, to nie przejedziesz tego zakrętu. Jeśli nałożymy korektę na czas z FP1, w znacznie gorszych warunkach i tak dalej, to po pięciu okrążeniach jechałem znacznie szybciej niż w kwalifikacjach.

– Kiedy tracisz wyczucie, to nie możesz obciążać samochodu, czujesz ograniczoną przyczepność i jedziesz wolniej. To trochę dziwne, bo w pierwszym treningu wyczucie było dobre i tempo było zdecydowanie dobre jak na warunki, które mieliśmy na torze.

Ustawienie na starcie: 1. Bottas; 2. Hamilton; 3. Vettel; 4. Verstappen; 5. Leclerc; 6. Gasly; 7. Grosjean; 8. Magnussen; 9. Kwiat; 10. Norris; 11. Albon; 12. Sainz; 13. Ricciardo (+3); 14. Räikkönen; 15. Pérez; 16. Hülkenberg; 17. Stroll; 18. Giovinazzi; 19. Kubica; 20. Russell (+5).

11 KOMENTARZE

    • Raczej brak pewności i zaufania do auta. Woli stracić niż zatrzymać się na ścianie. Ciekawe ile poprawki dały RUS przewagi ale ogólnie nie wygląda to dobrze

  1. Wrocil gawedziarz Endriu, wiec obecnie w jedenastce slysze polszmat.
    Osobiscie wolalbym aby komentowaniem zajeli sie Sokol ze Smoczynskim
    Zabraklo wam jaj aby powiedziec na koniec kwalifikacji ze roznica miedzy Russellem a Kubica to 1.2

    • Nie myślałem, że będę się cieszył z powodu powrotu do komentowania F1 A. Borowczyka. Nie mogę wręcz znieść Filipa K. i Patryka M., przykro słuchać tej barowej gadki, lepiej jak są na torze. Tego z barankiem na głowie też z trudnością, podnieca się byle czym w wrzeszczy, choć ostatnio trzeba przyznać, nieco mniej… Przy nich Borowczyk jest królem, choć „wśród ślepych jednooki, ale jest królem”.

  2. Mikołaj czy znajdziesz czas, aby publikować więcej artykułów? Jestem regularnym czytelnikiem Twojego bloga, niestety ostatnio (zapewne przez liczne obowiązki) ukazuje się ich coraz mniej.

  3. Dziękuje za wspaniały komentarz na wyścigu (weekend). Wasz duet z Andrzejem Borowczykiem jest poezją aż się chce oglądam F1 ze zdwojoną mocą. Po prostu profesjonalny :).

  4. Powrót ignoranta Borowczyka, komentujacego tyłem do monitora, to tragedia!
    Ciekawe, kiedy ponownie popisze się tekstem – „okno w samochodzie bezpieczeństwa jest otwarte”?
    Nie myślałem, że będę tęsknił za Gąsiorowskim…

  5. Podpisuje sie pod petycja do Pana Mikolaja ws. potrzeby zwiekszonej aktywnosci zimnokrwistego fachowca w dosc trudnych czasach POWROTU, w ktorym absolutnie kazdy najmniejszy aspekt okazuje sie dzialac na niekorzysc Roberta…!
    Jak dlugo mozna znosic komentarze wylacznie ziejacych bezinteresowna nienawiscia pseudoprofesionalistow, korzy czuja sie dobrze wylacznie przelewajac pomyje… – przydaloby sie jakies sensowne pokrzepienie serc zanim (o zgrozo!) zaloza wreszcie te poprawki to obu samochodow.

Pozostaw odpowiedź F1Tifoso Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here