Na półmetku sezonu 2017 Lewis Hamilton ma na koncie cztery zwycięstwa i aż trzy z nich to wielkie szlemy: po starcie z pole position i przejechaniu całego dystansu na czele, a do tego okraszone najlepszym czasem okrążenia. Na Silverstone to ostatnie wisiało na włosku do ostatniego kółka, ale koniec końców Max Verstappen na świeżutkich, profilaktycznie zmienionych oponach pojechał swoje ostatnie okrążenie w czasie o 0,057 słabszym niż najlepszy rezultat Hamiltona. Piąty wielki szlem w karierze (po tyle samo zdobyli Michael Schumacher i Alberto Ascari, więcej tylko Jim Clark – aż osiem) i, co najważniejsze, tylko jeden punkt straty do Sebastiana Vettela w klasyfikacji mistrzostw świata – i to przed wyprawą na Węgry, gdzie Lewis w dziesięciu startach wygrywał pięć razy.

W tym roku kręty Hungaroring może sprzyjać bardziej zwinnym samochodom Ferrari, ale jeśli potwierdzą się słowa Toto Wolffa i okaże się, że Mercedes na dobre złapał wiatr w żagle, to obawiam się, że po wakacjach nie będzie już czego zbierać. Tifosi mają prawo do obaw, pamiętając doskonale znane problemy Scuderii z utrzymaniem tempa rozwoju w decydującej fazie mistrzostw. Tak Fernando Alonso przegrywał tytuły z Sebastianem Vettelem, teraz to czterokrotny czempion może posmakować goryczy porażki w drugiej połowie sezonu. Jeśli Mercedes na dobre zrozumie pracę ogumienia, to Ferrari musi liczyć na skuteczność swoich poprawek.

Cały czas warto też mieć w pamięci poziom zużycia jednostek napędowych: u obrońców tytułu wciąż wygląda to bezpiecznie, ale w Maranello od dawna stąpają po cienkiej linii. Mercedes też się potknął, na zbyt wyżyłowanych skrzyniach biegów, tyle że udało się nieźle zminimalizować straty. Nawet mimo słabszych kwalifikacji, Hamilton wywiózł z Austrii punkty za czwarte miejsce, a Valtteri Bottas skompletował dublet „Srebrnych Strzał” na Silverstone. Podium miał w kieszeni nawet bez problemów Kimiego Räikkönena, co oznacza, że w bezpośredniej walce zdołał pokonać Vettela, mimo że na starcie tracił do niego sześć pozycji.

Po raz kolejny Bottas wywiązał się ze swojego zadania i nic dziwnego, że zdaniem Wolffa przedłużenie z nim kontraktu powinno być oczywiste. Tyle, że warto najpierw wiedzieć, na jak długo – a do podjęcia takiej decyzji przydałyby się wieści na temat przyszłości innych gwiazd kierownicy. Z drugiej strony poczynania Valtteriego jasno potwierdzają, że stać go na jazdę na bardzo wysokim poziomie, więc jeśli Hamilton postanowi jeszcze trochę pojeździć, to nie warto polować na wielkie nazwisko kosztem potencjalnej utraty stabilności i harmonii w ekipie.

Tempo Mercedesa w ostatnich wyścigach faktycznie wygląda imponująco, ale urok tego sezonu polegał jak dotąd na dość jaskrawych zmianach w układzie sił. Widać to zwłaszcza na przykładzie ekip za plecami wielkiej dwójki. W Austrii, na krótkim torze, gdzie dość istotna jest trakcja, Red Bull z powodzeniem bił się o podium i Daniel Ricciardo stracił do zwycięzcy siedem sekund. Najlepszym kierowcą ze środka stawki i ostatnim, który nie został zdublowany, był szósty na mecie Romain Grosjean w Haasie. Na szybkich łukach Silverstone, gdzie króluje stabilność aerodynamiczna przy dużych prędkościach i zmianach kierunku jazdy, najlepszy Red Bull tracił do lidera 42 sekundy (stan z 48. okrążenia, przed dramatycznymi pit stopami w końcówce). Ponownie tylko jeden kierowca z tak zwanego środka stawki uniknął zdublowania i tym razem był to Nico Hülkenberg z Renault. Haas przegrał tym razem nawet ze Stoffelem Vandoorne’em, a jedyne, na co można chyba liczyć w tych rejonach stawki, to zawsze solidne i równe występy Force India (kwalifikacje i wyścigi) oraz Williamsa (głównie wyścigi), a także popisy Daniiła Kwiata.

Polskim hasłem nowego sponsora Toro Rosso jest „Co tydzień coś nowego”, a w przypadku Rosjanina co weekend to samo: błąd na pierwszym okrążeniu, wyeliminowanie rywali i/lub zespołowego partnera z wyścigu, punkty karne. Łącznie ma ich już dziewięć (w klasyfikacji mistrzostw za to cztery, mniej niż Pascal Wehrlein), a pierwsze dwa skasują się dopiero w październiku. Jeszcze dwa drobne incydenty albo jeden grubszy, i na uspokojenie emocji przyjdzie mu pauzować przez jeden weekend. Pierre Gasly już przebiera nogami…

Sytuacja w środku stawki zmienia się zatem jak w kalejdoskopie, a o tym, czy Mercedes znalazł sposób na okiełznanie kapryśnej diwy, przekonamy się na Hungaroringu. Ciekawe, kto będzie miał lepsze humory na zakończenie pierwszej części sezonu, przed zasłużonymi wakacjami?

6 KOMENTARZE

  1. @ostatnie zdanie
    mam nadzieję, że to będą kibice Roberta i sam Robert………..
    ……..reszta się nie liczy

    pozdrawiam

      • Nie. To Kimi ma tytuł dzięki Lewisowi i McLarenowi w 2007 😉 Nie odwrotnie 😉 A z kolei w 2009 dla przykładu Lewis nie był na P2 tuż za Buttonem, więc tutaj można to odrzucić. O 2016 i Nico nie ma sensu rozmawiać, każdy wie jak było 😉 Dla prawdziwych fanów Lewisa nie ma już znaczenia ile ma tytułow, to jest tak jak z Robertem. Robert ma zero tytułow i jedną wygraną, a każdy wie, że jest lepszy np od Marka Webbera, który na koncie ma 9 zwycięstw. Lepszy może nawet od 4-krotnego mistrza, obecnego lidera klasyfikacji generalnej 😉 TOP3 po erze Schumachera: KUB, HAM, ALO 🙂 Każdy rozsądny to wie 😉 W nowym pokoleniu tą rolę przejmie Max 😉

  2. @Konter – w poprzednich sezonie Lewis zdobył tylko 3 najszybsze okrążenia w całym sezonie, a do tego nie pomagało strategia Mercedesa, że jak jadą na pozycji 1-2, to zawsze lider ma pierwszeństwo z pitstopem. W tym roku jest z tym inaczej, często liderujący Lewis czy Bottas zjeżdżają jako drudzy, co pozwala utrzymać prowadzenie od startu do mety. Nie wiem, czy na przestrzeni lat, gromadzenie tych szlemów ma sens. Ktoś powie, za 10 lat, że skoro tyle szlemów było, to kierowca prowadził, wygrywał „bez problemów”. Nie musiał walczyć o zwycięstwa do ostatniego okrążenia, tylko sobie jechał spokojnie od startu 🙂

  3. Harmonia w Mercedesie bedzie tak dlugo az Bottas wlaczy sie do walki o tytul. A jest tego blisko. Na pewno jest bardziej opanowany i odporny niz myslalem. Jesli sie zblizy do Hamiltona te cechy moga mu dac przewage nad nerwowym kolega.

    A moze sie zdarzyc ze jak sie zacznie wojenka w Mercedesie to skorzysta trzeci.

    Szkoda by bylo gdyby obiecujaca walka w tym roku przeistoczyla sie w spacerek.

    Forza Kubica!

Comments are closed.