Podobno mężczyźni nie dorastają, tylko wraz z upływem czasu zmieniają zabawki. Wygląda na to, że w przypadku fanatyków Formuły 1 nie trzeba nawet zmieniać zabawek… Coś o tym wiem, bo kiedy kilka lat temu na Hungaroringu jeden z partnerów Ferrari urządził konkurs w składaniu małej wyścigówki z klocków LEGO na czas, to w pomieszczeniach gościnnych włoskiej ekipy zaroiło się od dziennikarzy, chcących spróbować szczęścia. Nie zabrakło nawet padokowych weteranów, niewiele młodszych od założonej w 1932 roku duńskiej firmy. Nieskromnie nadmienię, że przewaga wieku oraz doświadczenia z dzieciństwa pomogły mi wedrzeć się na podium.

Od tamtej pory słynny producent poszedł o dobre kilka kroków naprzód i dziś seria Speed Champions, którą LEGO z powodzeniem próbuje drenować portfele zagorzałych fanów wyścigów, rozrosła się do pokaźnych rozmiarów, a coś dla siebie znajdzie w niej nie tylko kibic Formuły 1, ale też innych samochodowych serii. Od lat siedmiu do stu siedmiu (co najmniej) – nie trzeba już nadrabiać wyobraźnią, budując wyścigówki na podwoziu radiowozu czy karetki, strojąc kierowcę w kask astronauty z zestawu kosmicznego, specjalnie w tym celu wyszperanego w Peweksie. Miało to rzecz jasna swój urok, teraz jest za to łatwiej i bardziej profesjonalnie.

Na pole position w serii Speed Champions znajduje się wprowadzony w tym roku monstrualny zestaw sygnowany przez zespół Mercedesa. Z niemal 1000 klocków można zbudować dwie wyścigówki W07 Hybrid z sezonu 2016, garaż, fragment toru z linią startu, podium, stanowiskiem dowodzenia i miejscem dla operatora TV z kamerą na wysięgniku (w sam raz dla Fernando Alonso). W samochodach zadbano o takie szczegóły, jak kolor klocka udającego kamerę pokładową: żółty u Nico Rosberga, czarny u Lewisa Hamiltona. Obaj kierowcy występują rzecz jasna wśród ośmiu znajdujących się w zestawie figurek i szkoda tylko, że postać Lewisa nie została lepiej odwzorowana. Nie chcę być posądzany o rasizm, ale wiadomo, o co chodzi. Przydałby się jeszcze Roscoe… I może opony o wyższym profilu, bo te standardowe dla LEGO wyglądają jak niespełniony sen Michelina (i nie są slickami). Nie popadajmy jednak w przesadę, to są zestawy do zabawy, a nie produkty kolekcjonerskie o stuprocentowej wierności z oryginałem.

Jeśli chodzi o Formułę 1, w najnowszej kolekcji mamy jeszcze mały zestaw (184 elementy) Ferrari SF16-H z jedną figurką i fragmentem stanowiska dowodzenia, ze światłami startowymi. W samochodzie można zmieniać numer startowy z 5 (Sebastian Vettel) na 7 (Kimi Räikkönen), do tego kierowca ma do dyspozycji kask biały lub czarny.

Dla miłośników wyścigów długodystansowych i GT oferta jest nieco szersza: wśród pojedynczych samochodów można wybierać między Audi R18 Quattro, Audi R8 LMS Ultra, Mercedesem AMG GT3, Mustangiem GT czy Corvette Z06, w jednym zestawie pozyskać dwa Fordy GT40 (współczesny i klasyczny model) albo pójść na całość i sprawić sobie garaż Porsche: ponad 700 elementów, pięć figurek i dwa samochody, współczesny model 919 Hybrid oraz legendarny 917K.

W tegorocznej ofercie są jeszcze zestawy z zawodami na ćwierć mili (z Chevroletami Camaro albo Fordem A Hot Rod i półciężarówką Ford F-150), a także supersamochody: Bugatti Chiron jako pojedyncze autko oraz Ferrari FXX K z hamownią silnikową, tunelem aerodynamicznym czy drukarką 3D (prawie 500 elementów, cztery figurki). Po wyrzuceniu drogowego auta byłoby to świetne uzupełnienie zestawów stricte wyścigowych.

Warto też poszperać wśród starszych propozycji, gdzie na szczególną uwagę zasługuje gigantyczny zestaw z ciężarówką Scuderii Ferrari i wyścigówką F14T. Naczepa podzielona jest na pomieszczenie dla inżynierów i przestrzeń do transportu samochodu (z wiszącą na ścianie mapą Fiorano, toru testowego Ferrari), a oprócz sześciu figurek i mnóstwa wyścigowych narzędzi znajdziecie jeszcze charakterystyczne szafki na kółkach, wózek do transportu opon czy czerwony skuter (łącznie prawie 900 elementów). Jest też coś dla fanów McLarena: wyposażenie garażu i model MP4-29, z ostatniego sezonu współpracy z Mercedesem (2014). Można również pobawić się w Kubę Giermaziaka (zestaw z dwoma Porsche 911 i linią mety) albo zaparkować w pokoju La Ferrari, McLarena P1 czy Porsche 918 Spyder.

Cóż, od dziesięcioleci LEGO nie przestaje fascynować kolejnych pokoleń młodszych, starszych i całkiem starych dzieci. Zmienia się oczywiście klimat, bo w nowoczesnych zestawach pojawia się coraz więcej wyspecjalizowanych, dostosowanych do określonego celu elementów. Kiedyś trzeba było sobie radzić z jedną wersją drzwiczek do samochodu, dwoma rodzajami kół czy przedniej szyby, jednym wzorem czapeczki czy „włosów”. Przy budowie Benettona B186 czy McLarena MP4/2 ogromną rolę musiała odegrać wyobraźnia. Teraz jest znacznie łatwiej: bez problemu widać różnice między starannie zaprojektowanym La Ferrari i McLarenem P1. Felgi Mercedesa W07 Hybrid mają nawet charakterystyczny zielony pasek wokół obwodu. Możliwości do zabawy czy aranżowania różnych scenek przez pasjonatów i kolekcjonerów pozostają jednak praktycznie nieograniczone.

Oby duńska firma nie spoczęła na laurach i nadal rozwijała serię Speed Champions. Plany na rok 2018 nie są jeszcze znane, na razie (w czerwcu) debiutuje drogowy McLaren 720S. Może czas na historyczne maszyny firm, które udzieliły już licencji na swoje wyścigówki F1? Mercedes W196, Ferrari 312T albo 156 („Rekin”), McLaren M23 albo MP4/4? Zestawy „James Hunt kontra Niki Lauda” albo „Ayrton Senna kontra Alain Prost” – możliwości jest mnóstwo, a ciekawe i różnorodne klocki o tematyce wyścigowej to także świetny sposób na zainteresowanie kolejnego pokolenia Formułą 1.

Cztery lata temu na Hungaroringu jeden ze sponsorów Scuderii Ferrari zorganizował zawody w składaniu małej wyścigówki na czas. Doświadczenie z dzieciństwa bardzo się przydało…

7 KOMENTARZE

  1. Też od razu zwróciłem na to uwagę. Bez przesady, w dużym zestawie Lewis powinien być czarny, nie wiem co nimi kierowało przy składaniu tego zestawu, to nie Michael jackson.

    • Czy tylko ja widzę, że wszystkie „główki” są ŻÓŁTE ??
      Skoro dopominacie się czarnego (raczej brązowego) Lewisa, to ja żądam białego Nico.
      😉

  2. Warto napomknąć, że swego czasu nasze rodzime COBI próbowało swoich sił z F1 i stworzyli kilka zestawów sygnowanych przez McLarena 🙂 Z tego co pamiętam mieli modele Mp4-27, Mp4-25, Jakiś zestaw z fragmentem aleii serwisowej, Ciężarówkę wiozącą Mp4-26 oraz kilka innych zestawów 😉

  3. Nie zapominajmy o Lego Technic i F1 Ferrari, niektórzy mimo wieku mają to w centralnym punkcie nad telewizorem ;]

  4. Lego mogło by wykorzystać kolor głowy komisarza Gordona z Lego Batman do odwzorowania koloru głowy figurki Lewisa;)

  5. Ja mam dwie mini formułki też lego z promocji SHELL specjalnie tam tankowałem :))) Mikołaj szczęśliwy jak dziecko a Massa nieszczęśliwy jak dziecko jak trzeba oddać zabawkę :)))))

Comments are closed.