Czwartkowa konferencja prasowa FIA, na której drugą część nietypowo i w drodze wyjątku zaproszono Charliego Whitinga, zapowiadała się emocjonująco. Towarzystwo wszystkich bohaterów różnych kontrowersji z Grand Prix Meksyku (plus kończący karierę lokalny bohater Felipe Massa) miało zagwarantować burzliwą wymianę myśli i poglądów, podgrzewaną przez celne pytania dziennikarzy. Wysoką temperaturę zapewniła jednak tylko wyłączona klimatyzacja: 50 minut w dusznej salce konferencyjnej upłynęło pod znakiem wybaczania i wielkiej miłości między kierowcami. OK, Max Verstappen i Sebastian Vettel powiedzieli, że nie zgadzają się z nałożonymi na nich karami, ale były to jedyne zgrzyty w ogólnie pokojowej atmosferze.

Charlie Whiting pokazał nam materiały filmowe z trzech spornych sytuacji w Meksyku: ścięcia drugiego zakrętu po starcie przez Lewisa Hamiltona, obrony Verstappena przed Vettelem i Vettela przed Danielem Ricciardo. Przy tej ostatniej sytuacji obejrzeliśmy ujęcia z kamery przemysłowej, które wcześniej nie były upubliczniane. Widać na nich, że faktycznie Vettel dość późno zmienił tor jazdy w strefie hamowania i zmusił Ricciardo do uniku. Ale po kolei.

Hamilton i drugi zakręt
Whiting podkreślił, że Lewis po przestrzeleniu drugiego zakrętu nie zyskał trwałej przewagi. Powiedział, że mistrz świata odpuścił i pozwolił zbliżyć się rywalom. Gdy zwrócono mu uwagę na fakt, że na hamowaniu do pierwszego zakrętu miał mniej więcej jedną długość samochodu przewagi nad rywalami, a przed czwartym zakrętem „na oko” cztery-pięć razy więcej, Charlie przyznał, że gdyby nie doszło do neutralizacji, to Hamilton dostałby polecenie jeszcze większego odpuszczenia. Ponieważ wyjechał samochód bezpieczeństwa, takiej konieczności nie było.

Verstappen i Vettel
W przeciwieństwie do poprzedniej sytuacji, Verstappen zdaniem sędziów zyskał przewagę po przestrzeleniu zakrętu w obronie przed Vettelem. Whiting powiedział, że gdyby Max odpuścił tak samo jak wcześniej Hamilton, to straciłby pozycję na rzecz Vettela – stąd decyzja o karze. Holender z uśmiechem stwierdził, że nie zgadza się z tym werdyktem, ale musi się z nim pogodzić.

Whiting zapowiedział, że w przyszłości FIA postara się zniechęcić kierowców do ścinania zakrętów takimi metodami, jak na Monzy w drugiej szykanie, w Kanadzie w ostatniej szykanie czy w Soczi w drugim zakręcie: wyznaczając taką drogę powrotu na tor, by zniwelować nieuczciwie zyskaną przewagę. Przypomniał, że przed rokiem pobocze pierwszego i drugiego zakrętu w Meksyku było tak świeże, że wyjazd poza tor oznaczał stratę i nikt nie przewidział, że w tym roku twarda trawa umożliwia sprawne przejechanie na skróty.

Vettel i Ricciardo
W tym temacie Whiting przypomniał ciągnącą się od GP Węgier historię manewrów obronnych w strefie hamowania. Zdaniem sędziów Vettel spełnił wszystkie trzy warunki, po których należy się kara: potencjalnie niebezpieczna jazda, anormalna zmiana kierunku i zmuszenie rywala do wykonania uniku. Rzeczywiście, z kamery przemysłowej ustawionej na wprost zakrętu nie wygląda to tak niewinnie, jak pokazano podczas wyścigu, ale w dalszym ciągu zastanawiam się, czy nie wylewamy tu dziecka z kąpielą. Z jednej strony wszystkim zależy na twardej walce na torze, z drugiej faktycznie nie można przesadzać z agresywnymi i potencjalnie niebezpiecznymi manewrami – tutaj Vettel zostawił zresztą rywalowi miejsce na szerokość większą niż samochód (w przeciwieństwie do wcześniejszych akcji Verstappena z Węgier czy Japonii). Mimo to mało brakowało, a przednie koło Ricciardo zetknęłoby się z tylnym Vettela, a takie incydenty z reguły wyglądają bardzo groźnie. Podkreślił to zresztą Whiting.

Vettel powiedział z kolei, że wykonał jeden ruch w obronie i zjeżdżał jednostajnie do wewnętrznej. Przyblokowane koło u Ricciardo wytłumaczył z kolei niską przyczepnością poza optymalną linią jazdy i podkreślił, że to coś, o czym wie każdy kierowca. Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na głęboki tor jazdy Australijczyka po tym zablokowaniu koła: mało brakowało, a nie zmieściłby się w zakręcie.

W tym przypadku nie zabrakło też pytania o różnicę w karze dla Maksa i Sebastiana: pięć sekund w pierwszym i dziesięć w drugim przypadku. Whiting odpowiedział nieco wykrętnie, cytując pełny katalog kar i mówiąc, że sędziowie mają prawo do oceny sytuacji i nałożenia wyroku zgodnie z ich analizą.

Kwestia stałych sędziów
Poruszono też kwestię wspominanej od czasu do czasu przez kierowców niekonsekwencji w nakładaniu kar, której źródła upatruje się w zmieniającym skład panelu sędziowskim. Whiting powiedział, że różni sędziowie nie mają tu nic do rzeczy, bo każda sytuacja jest inna. Komisarze mają do dyspozycji, poza własnym doświadczeniem, wiele danych – obrazy z różnych kamer, telemetrię, pełną komunikację radiową, zeznania kierowców i członków zespołów – i ponieważ nie ma dwóch identycznych sytuacji, to nie ma też potrzeby utrzymywania stałego panelu sędziów.

Przypomnę jeszcze, że w latach 2006-2007 istniało stanowisko stałego członka komisji sędziowskiej, piastował je Tony Scott-Andrews. Przez następne dwa sezony skład sędziowski miał z kolei stałego przewodniczącego bez prawa głosu – był nim Alan Donnelly, bliski współpracownik Maksa Mosleya. Gdy prezesem FIA został Jean Todt, Donnelly został odsunięty od obowiązków i od 2010 roku trzyosobowy skład sędziowski jest uzupełniany doradcą, którym zawsze jest były kierowca wyścigowy – ale nie zawsze z doświadczeniem w F1, bo taką funkcję pełnił też np. Tom Kristensen.

Prawda jest taka, że żadne rozwiązanie nie gwarantuje konsekwencji w działaniu sędziów. Wystarczy porównać sezony 2007 i 2008 w wykonaniu Hamiltona: kiedy stałym sędzią był Scott-Andrews, Lewisowi wszystko uchodziło na sucho, za to na jego rywali nakładano kuriozalne kary (patrz GP Japonii 2007 i starcie z Robertem Kubicą). W 2008 roku karta się odwróciła i Hamilton znalazł się na celowniku sędziów i trudno było oprzeć się wrażeniu, że kary otrzymuje za wszystko, jakby na zasadzie wyrównania za pobłażliwość z debiutanckiego sezonu. Tak być nie może, niedopuszczalna jest przesada w którąkolwiek stronę.

Zwyzywał, przeprosił i po sprawie
Doprowadza nas to płynnie do ostatniego tematu z czwartkowej konferencji: przekleństw skierowanych przez Vettela w stronę Charliego Whitinga. Sfrustrowany kierowca Ferrari obraził człowieka, który nie tylko jest najważniejszą postacią dla kierowców – było nie było, dyrektor wyścigu – ale też mógłby być jego ojcem. Nerwy nerwami, ale granica braku szacunku została przekroczona. Whiting mówił podczas konferencji, że rozumie emocje w walce i przyjął przeprosiny, złożone od razu po wyścigu. Vettel jeszcze raz przeprosił go na oczach dziennikarzy i powiedział, że pobiegł do niego od razu po wyścigu i do tego później napisał list.

Wszystko ładnie i pięknie, ale jaki z tego płynie przykład? Można zwyzywać największy autorytet, przeprosić i jest po sprawie? Spytano Verstappena, co to za wzór dla młodzieży (wszak Max wciąż jest młody…). Otóż Holender też rozumie położenie Vettela i jego receptą jest po prostu niepuszczanie takich komunikatów w eter podczas transmisji TV. Hamilton, słysząc te słowa, odruchowo potakiwał. Czyżby to było rozwiązanie – możecie bluzgać do woli, a FOM nie puści tego na antenę? Chyba nie tędy droga.

Verstappen powiedział jeszcze, że gdyby np. piłkarze byli wyposażeni w mikrofony podczas meczów, to kibice też by się nasłuchali „rzucania mięsem”. OK, ale wyobraźcie sobie, że – nawet na osobności albo w kółeczku kilku zawodników obu drużyn – jeden z piłkarzy, niechby nawet jakiś Messi czy inny Ronaldo, rzucił do arbitra „Pie…l się”. Sądzę, że czerwień wyskoczyłaby z kieszeni arbitra szybciej niż pyskaty gwiazdor strzela gole. A tutaj: przepraszamy, wybaczamy, idziemy dalej. Zastanawiam się, czy radiowy wybuch Vettela nie miał przypadkiem wpływu na ocenę jego obrony przed Ricciardo (patrz ustęp o konsekwentnym sędziowaniu i niedopuszczalnych praktykach „wyrównywania” za różne przewinienia).

To co, czas na dyskusję w komentarzach? 🙂

22 KOMENTARZE

  1. Tak na marginesie, to panele sędziowskie są PRAWIE stałe. Spośród sędziów, którzy pracują w ten weekend, Amerykanin Tim Mayer będzie sędziował po raz piąty w tym sezonie, a Singapurczyk Nish Shetty po raz trzeci. Największa rotacja jest wśród byłych kierowców – Mika Salo będzie jedenastym w tym sezonie.

  2. Bardzo ciekawy byłby artykuł przybliżający pracę sędziów podczas wyscigów, jest to owiane nieco aurą tajemniczości. Mam nadzieję, że kiedyś pojawi się tekst na ten temat 🙂

  3. Mikołaj, wcześniej (15-20lat temu) chyba nie cenzurowano wypowiedzi? Mylę się? Fakt, obraził Charliego, a co mieli w zamian zrobić? jaką dać mu karę? zawiesić go na jeden wyścig? Prawda jest taka, że kilka lat temu mało co trafiało w eter i my kibice bardzo na to narzekaliśmy. Teraz jak już jest całkiem całkiem to chcemy cenzury 🙂 To właśnie przez radio padają fajne „cytaty” (np. Kimi ), to one dodają pikanterii rywalizacji oraz sprawiają, że z większą uwagą oglądamy i słuchamy komentarzy podczas wyścigu (Tak! po kilku latach znowu słucham komentarza z przyjemnością! Dziękuję Wam za to! Wykonujecie świetną pracę! Doczekaliśmy się relacji(komentarzy) prosto z torów! Mam nadzieję, że spotkamy się w tym samym składzie oraz w tej samej formie w przyszłym roku! )

    • Wystarczyłaby reprymenda. Nie chodzi mi o cenzurowanie, rozwiązanie Verstappena tak naprawdę niczego nie zmienia. Chodzi o szacunek do autorytetu, osoby starszej wiekiem i doświadczeniem.

      Dziękuję za miłe słowa w imieniu całej ekipy i podzielam Twoją nadzieję 🙂 Powiem więcej: postaramy się, żeby było jeszcze lepiej 🙂

      • Myślę, że Charlie swoim zachowaniem wniósł więcej, niż reprymenda 🙂 Pokazał klasę i autorytet 🙂

        Na prawdę! Jest super:) Zdarzyło mi się nawet nagrywać Wasz materiał jak nie mogłęm go oglądać z różnych powodów(praca). Mogę mięć małą prośbę ? Zawsze chciałem odwiedzić grób AS, nie wiem czy kiedyś będzie mi dane tam pojechać, a Wy tam już jesteście 🙂 (zazdroszczę) Zapalilibyście w moim imieniu małą świeczkę jak już byście byli gdzieś w pobliżu ?:)

  4. Nie chciałbym, żeby moim ojcem był Whiting.
    Musiałbym zrezygnować z interesowania się F1. Nie jest to miłe, gdy syn musi się wstydzić za ojca. W drugą stronę z resztą tak samo.
    Z oficjalnej aplikacji wiem, że nie wszystkie wypowiedzi idą w TV. A więc jest cenzura.Dodatkowo bardzo dziwna, bo to że nie słychać słowa a piknięcie wcale nie jest pedagogiczne, bo mój synuż wie po co są pikniecia.
    Co do sędziów, to dzięki nim kierowcy zdobywali i tracili tytuły, więc szczerze to niech się piiiiiiiiiiiiiiii.

  5. Jakie to oczywiste 😉 Ktoś jest zaskoczony? Degrengolada postępuje. Nic się przecież nie stało. Show must go on.
    Temat Tony’ego Scott-Andrewsa pominę milczeniem.
    Co do Sebastiana, widzę że żartów nie ma końca. Przeprosił, fajnie. Zapytam tak: miał jakieś inne wyjście?
    Dla uatrakcyjnienia F1 proponuję puszczać w eter tylko soczyste mięso. Najlepiej, żeby każdy mógł rozmawiać z każdym.
    Taka przykładowa wymiana zdań: Max, spier…. z drogi, bo jadę – cedzi przez zęby Seb. – Pie… się – odpowiada Max. – Sebastian, ty się, k…., nie przejmuj, tylko ciśnij, bo mój fotel zaczyna mnie parzyć – wtrąca Maurizio. – Mam to w d…. Niech ten szczeniak zjeżdża mi z drogi – naciska Seb. – Tylko nie szczeniak, poza tym mówiłem Ci już, żebyś się pie…. – wkręca się Max, dorzucając: – Powiedźcie chłopakom z Renault, że ten silnik to kupa gó… Gdyby było inaczej, to nie musiałbym się szarpać z tym idiotą z tyłu. W sumie i tak może mi nasko…ć.
    I tak dalej.
    Naprawdę ktoś chciałbym słuchać czegoś takiego? Ja nie.

  6. A ja mam wrażenie, że tu właśnie dodatkowo i FOM narozrabiał selekcjonując rozmowy do transmisji. Od ostatnich kilku rund co raz to więcej tych wypikanych leci. No nie wierzę, że szoferzy nagle tak schamieli w ciągu tego sezonu i bluzgają więcej niż zazwyczaj. Na mój gust to ktoś tu chyba stwierdził, że trzeba zwiększyć zainteresowanie serią/oglądalność metodami brukowymi. No, nie tędy droga raczej. Aczkolwiek wrzuta do CW to faktycznie przegięcie i należało to puścić właśnie po to, żeby publicznie napiętnować SV za taki wyskok. Tyle, że konsekwencji w dalszym piętnowaniu zbrakło.

  7. Moim zdaniem, jeżeli ktoś dostał się do F1, to ma pełne prawo gwiazdorzyć i mówić przez radio co mu się podoba. Właśnie za to lubię Maxa, że wg mnie, ma prawo być arogancki i butny i z tego korzysta.
    To szczyt sportów motorowych, ma się wiele dziać, a kierowcy mają być sobą.
    Nie lubię gdy F1 nazywa się cyrkiem, czyli przedstawieniem, spektaklem. Nie chcę widzieć aktorów, chcę widzieć ludzi i ludzkie emocje.
    Mamy przynajmniej dzięki tym tekstom wyemitowany w radiu o czym gadać, a Mikołaj o czym pisać.
    Wspomnę jeszcze o przykrej tendencji, w której sportowców próbuje się pchnąć w kierunku celebrytów showbiznesu. Nie zapominajmy, że gdy ktoś osiąga szczyt w sporcie, to często robi to kosztem wykształcenia. Nie oczekujmy, że idol sportu, któremu kibicujemy jest omnibusem i potrafi pięknie wypowiedzieć się na dowolny temat. Jeśli potrafi, brawo dla niego, jeśli nie, niewielka szkoda, bo nie o to chodzi w sporcie (swoją drogą w f1 wielu kierowców potrafi pięknie mówić i są mega inteligentni, ale nie z tego powodu oglądamy F1).
    Wszyscy kochamy teksty Juana Pablo Montoyi, Kimmiego Raikkonena, ten tekst Vettela do Charliego również pokocham. Pokocham też wszystkie buńczuczne wypowiedzi Maxa Verstappena.
    I na koniec zadam pytanie, w taki sposób, jakbym był nim: Am I right or am I right?

  8. No dobra, jak na to wszystko patrzę to mam wrazenie, ze nie wiem do konca co ogladam. Spektakl czy sport. Wydaje mi się bardziej ze to pierwsze. Kierowcy jak malpy ze swoimi straznikami zespolowymi tlumaczacymi co mogą powiedziec a czego nie. Werdykty sedziowskie nie majace nic wspolnego ze sportem tylko z podsycaniem atmosfery i zwiekszaniem slupkow ogladalnosci. Gwiazdorstwo i bezczelnosc głównych aktorów pierwszoplanownych (kierowcy). No coraz mniej mi sie to zaczyna podobac. F1 z lat 60-70 to byla kwintesencja tego sportu dla mnie. Na torze wszyscy walczyli twardo ginąc przy tym nie raz. Poza torem byl wzajemny szacunek i wysoka kultura. Teraz mamy teatrzyk, w ktorym zapomina się o najważniejszym aspekcie tego co ogladamy. O uczciwej sportowej walce między inżynierami poszczegolnych zespolów i kierowców ktorzy tą inżynierię próbują wykorzystac. Bardzo mi tego brakuje …..

  9. 1. To jest jakis koszmar z tymi karami za scinanie zakretow, wyjazd za linie toru, itp. Jednego ukaraja, drugiego nie. Albo powinni zrobic tak zakrety ze sie nie oplaci opuszczac tor, albo niech sobie scinaja.
    2. Nigdy nie mialem szacunku do Vettela ale w Meksyku juz przeszedl samego siebie. Wedlug niego, wszyscy maja sie usuwac z drogi zeby on mogl sobie zwyciezyc. Gdyby nie to ze jezdzi w Ferrari, napewno dostalby niejedna kare za swoje zachowanie.
    3. Wielkie brawa dla Riccardo i Verstappena za profesjonalizm i jazde.

  10. W tym roku także ja mam wrażenie pobłażania przez sędziów Lewisowi .
    Tłumaczenie tego pierwszego zakrętu jest samo w sobie już poddaniem się do winy , wystarczy że byłby to zakręt ze żwirem to nie to że Hamilton straciłby pozycje tylko zakończył wyścig i przegrał od razu już wtedy tytuł , więc chyba jednak coś to znaczy jechanie „po torze” a nie poza.

    To że maxowi pobłażają to już każdy widzi , gdyby zamiast niego był Alonso a zamiast Rosberga Hamilton to za to co było w 1 zakecie Meksyku na 100% „Alonso ” dostałby karę , ale Max nie , Max za każdym razem nie zostawia miejsca na wyjściu z zakrętu mimo że poźnił hamowanie – NIE był na wysokości tylnego spoilera Rosberga (on mimo to zostawił maxowi miejsce choć mógłby ściąć zakręt legalnie i wjechałby wtedy w Maxa) gdy ten zaczoł hamować (będąc na optymalnej linii) – MAX OPÓŹNIŁ HAMOWANIE NIE BĘDĄC NA OPTYMALNEJ LINII – PRZEZ CO NA WYJŚCIU Z ZAKRĘTU NIE MÓGŁ ZOSTAWIĆ MIEJSCA NA TORZE DLA NICO (DOJECHAŁ DO TARKI)- KTÓRY BYŁ PRZED NIM NA WEJŚCIU W ZAKRĘT WIĘC MU SIĘ TO NALEŻAŁO , A MAX GO NIE ZOSTAWIŁ MIEJSCA ZMUSZAJĄC KIEROWCY KTÓRY BYŁ PRZED NIM DO OPUSZCZENIA TORU I ZA TO NIE MA KARY , NO RĘCE OPADAJĄ!!

    Poza tym to jest karygodne źeby sędziowie decyzje na 3-4 okrążenia do końca tak oczywistą zostawiali na „po wyścigu” , sami sędziowie są winni temu zamieszaniu po tej ich decyzji , i zachęciło to do walki dalej .
    Co jest ?! Nie można video obejrzeć w ciągu jednego nawet krążenia – ile czasu potrzeba ?! na obejrzenie 5-10s powtórki z różnych kamer po 3-4 razy i „fachowcy” już widzą i od razu decyzja . Nie wierze żeby nie mogli nagrań mieć w ciagu kilku sekund u siebie na monitorach .

  11. Oceny sędziowskie są zawsze subiektywne. Każdy sport ma z nimi problemy a F1 nie jest tu żadnym wyjątkiem. Sebastian Vettel, okazał w Meksyku swoją narastająca frustracje spowodowaną faktem, że siedząc w kokpicie Ferrari ciężko wyprzedzać. Nie po raz pierwszy zresztą SV zaprezentował postawę – ,,prawdziwego mistrza”

Comments are closed.