Nawet specjalny tryb kwalifikacyjny i lżejsze skrzynie biegów mogą nie pomóc Mercedesowi w walce z Ferrari. Znak czasów, chciałoby się rzec: na długich prostych w Montrealu zawsze przydawała się moc silnika, a pod tym względem karty od początku hybrydowej ery rozdaje właśnie Mercedes. Okazuje się jednak, że w ten weekend ich kapryśnej diwie znów może przeszkodzić obuwie, czyli najmiększa z możliwych nominacji w gamie Pirelli.

Dobranie precyzyjnych ustawień, tak kluczowe w przypadku tegorocznego modelu W08, jest o tyle trudniejsze, że w Kanadzie ewolucja nawierzchni jest bardzo duża. Łatwo wpaść w pułapkę i przecenić wzrost przyczepności – lub wręcz przeciwnie, nie docenić poprawy warunków. Zadanie tym trudniejsze, że trzeba myśleć nie tylko o wykrzesaniu z opon maksymalnych możliwości na jedno kółko kwalifikacyjne, ale też należy zadbać o odpowiednie zużycie w czasie wyścigu. Strategicznie niedziela zapowiada się dość ciekawie, bo po raz pierwszy od dawna nawet najtwardsze opony w weekendowym przydziale mogą być brane pod uwagę jako alternatywa dla zawodników z końca stawki. Różnice między fioletową, czerwoną i żółtą mieszanką oscylują w granicach jednej sekundy pomiędzy sąsiadującymi rodzajami, a w miarę wzrostu nagumowania powinny się zacierać.

Mercedes niejednokrotnie ukrywał potencjał podczas treningów, by potem zaskoczyć w czasówce, ale teraz wydaje się, że kłopoty ze zmuszeniem ogumienia do pracy będą na tym etapie sezonu trapiły ich na każdym torze, na którym w użyciu są miększe mieszanki. Co z tego, że tempo wyścigowe jest zbliżone – w piątek średnie z długich przejazdów przyniosły różnicę trzech setnych sekundy między Lewisem Hamiltonem i Kimim Räikkönenem (obaj na mieszance ultramiękkiej), a Sebastian Vettel był wolniejszy od lidera Mercedesa o jedną dziesiątą sekundy, jadąc na oponach supermiękkich. Ważne będą zatem kwalifikacje, pierwszy zakręt i strategiczne szachy w dalszej części wyścigu. Dwa razy przekonaliśmy się już, że warto mieć dwóch żołnierzy w tej walce, więc walczącym o tytuł konkurentom bardzo przyda się pomoc ze strony Finów. Czy to bezpośrednia (jak Valtteriego Bottasa w Hiszpanii czy Bahrajnie), czy przez odbieranie punktów rywalowi zespołowego partnera.

Ferrari musi budować przewagę, korzystając z problemów Mercedesa z ultramiękkimi oponami, a także mając z tyłu głowy potencjalne kary za przekroczenie limitu jednostek napędowych. Ich rywale wciąż mogą służyć za wzór niezawodności, mimo drobnych problemów plan zużycia idzie zgodnie z planem. Potwierdzają to także zespoły klienckie: dopiero w Kanadzie Williams i Force India dostały drugi komplet podzespołów, przygotowany w takiej samej specyfikacji, jaką ekipa fabryczna ma od GP Hiszpanii. Szykuje się zatem ciekawa walka o pozycje za plecami wielkiej dwójki i Red Bulla, a różnice czasowe z treningów wyglądają naprawdę ciekawie.

Do tego jesteśmy w Kanadzie: kraju nie tylko świszczy i hokeistów, ale też jednego z najbardziej efektownych i podstępnych torów w kalendarzu Formuły 1. Wciąż śliska nawierzchnia, twarde i blisko stojące bariery, duży ruch na torze w pierwszych fazach kwalifikacji i konieczność optymalnego przygotowania opon do szybkiego kółka – to piorunująca mieszanka.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKUBICA: Jestem dumny
Następny artykułJak Senna

3 KOMENTARZE

  1. Tak a propos; co stoi na przeszkodzie, żeby Ferrari nie używało: „specjalnego trybu kwalifikacyjnego”… ?
    Z kilkudziesięciu, a może i więcej rodzajów mieszanek, testowanych przed sezonem, Pirelli wybrało na ten sezon właśnie te, które najbardziej odpowiadały Ferrari…
    No popatrz Pan, taki ślepy los i przypadek całkowity…
    Rozumiem, że tak zupełnie „losowo” wybrali, bo nawet RBR stwierdzili, że, cyt.: „zupełnie czegoś innego spodziewali się po tegorocznych oponach”, a testowali je również przed sezonem, jak i inne zespoły.
    To jak było w końcu z tym „obiektywnym” wyborem rodzajów opon na ten sezon przez Pirelli ???
    Chciałbym zauważyć, że wciąż, i bez zmian, Pirelli samozwańczo wybiera mieszanki na kolejne wyścigi.
    To nie jest normalne, tak samo i to, że oni decydują, jakie ciśnienia są legalne, a jakie nie.
    Nie podoba mi się ta swoista decyzyjność Pirelli, akceptowana przez FIA.
    Zespoły winny wybierać te opony, które im na wyścig odpowiadają.

  2. o ile wiem a na pewno bylo tak w zeszlym sezonie to opony zostały wybrane już dawno tyle,ze przedstawia sie jakie przed weekendem. Opony na nastepne wyscigi juz sa wybrane rowniez tylko nie mowi sie o tym wczesniej. Dziwilo mnie,ze tak jest ale tak wlasnie jest.

Comments are closed.