Niesamowity zwrot akcji w tegorocznej walce o mistrzowski tytuł. Max Verstappen nie dość, że spokojnie wygrał Grand Prix Las Vegas, to jeszcze po wyścigu obaj kierowcy McLarena zostali zdyskwalifikowani za zbyt mocne starcie deski pod podłogą. W ten sposób Lando Norris stracił drugą, a Oscar Piastri czwartą lokatę.
Do końca sezonu pozostają jeszcze wyścigi w Katarze oraz Abu Zabi, przy czym w Lusajl kierowcy powalczą także w sobotnim sprincie – zatem do zdobycia pozostaje 58 punktów. Verstappen ma tyle samo punktów, ile Piastri, a obaj tracą 24 punkty do prowadzącego w klasyfikacji Norrisa.
Po wyścigu komisarze techniczni zmierzyli grubość deski we wszystkich dziesięciu samochodach, które ukończyły wyścig w Las Vegas na punktowanych pozycjach. Problem pojawił się jedynie w przypadku obu McLarenów. Dopuszczalna minimalna grubość deski to dziewięć milimetrów. U Norrisa stwierdzono przekroczenie limitu w dwóch punktach pomiarowych – po prawej stronie z przodu na poziomie 8,88 milimetra, a z tyłu 8,93 milimetra. U Piastriego nadmierne zużycie zmierzono w trzech punktach kontrolnych: 8,96 milimetra po lewej stronie z przodu, 8,74 milimetra po prawej z przodu i 8,90 milimetra po prawej z tyłu.
Sędziowie odnotowali, że podczas pomiaru w obecności przedstawicieli zespołu McLaren stwierdzono jeszcze większe przekroczenia niż przy rutynowej kontroli od razu po wyścigu. Do pomiaru użyto zakupionego w maju 2025 roku mikrometru firmy Mitutoyo, który według deklaracji producenta zapewnia dokładność na poziomie 0,001 milimetra.
McLaren próbował powoływać się na okoliczności łagodzące: większe niż zakładano i niespodziewane dobijanie podłogi do nawierzchni, ograniczone możliwości testowania ustawień z powodu warunków atmosferycznych w treningach oraz skrócone przez czerwone flagi sesje treningowe. Zespół podkreślił też, że przekroczenie limitu zużycia było mniejsze niż w innych przypadkach w sezonie 2025 (w przypadku Lewisa Hamiltona w Grand Prix Chin było to 0,4-0,5 milimetra).
W tego typu przypadkach – grubość deski, wymiary szczeliny DRS, masa samochodu, ilość paliwa do pobrania próbki – nie ma jednak okoliczności łagodzących, nie ma tolerancji. Werdykt mógł być tylko jeden: dyskwalifikacja.
Błąd w ustawieniach obu samochodów niesie oczywiście poważne konsekwencje. Zamiast 30 punktów przewagi nad Piastrim i aż 49 nad Verstappenem, Norris ma w zapasie mniej niż wartość jednego zwycięstwa. Co prawda przed nami dwa tory, na których McLaren powinien znów dyktować tempo, ale czterokrotny mistrz świata już pokazywał, że nie wolno ignorować zagrożenia z jego strony.
Najbliższy weekend to zresztą nie tylko dodatkowe punkty za sprint, ale też obowiązkowa strategia co najmniej dwóch pit stopów w niedzielnym wyścigu – Pirelli w porozumieniu z zespołami narzuca limit 25 okrążeń na jednym komplecie opon. Zmiennych jest sporo i wcale nie jest pewne, że akurat McLaren najlepiej poradzi sobie z różnymi wyzwaniami. Oczywistym rozwiązaniem powinno być postawienie na jednego kierowcę, aby uniknąć powtórki z sezonu 2007, ale Andrea Stella deklarował już kilkakrotnie, że dla nich ważniejsze jest równe traktowanie zawodników, nawet kosztem porażki z Verstappenem. Cóż, czas pokaże.
A Wy na kogo stawiacie w tej walce?






















