Rywalizacja w sezonie 2026 będzie wyglądała zupełnie inaczej. Formuła 1 w bardziej zelektryfikowanej erze budzi mieszane odczucia wśród kierowców i fanów, a za kierownicą potrzebne będą szybkie reakcje i odpowiednie decyzje taktyczne. Wszystko za sprawą mechanizmu ścigania się, opartego na gromadzeniu energii i wykorzystywaniu dodatkowej mocy elektrycznej – to już nie prosty DRS i atakowanie „za darmo”.

Oczywiście w tym wszystkim jest mnóstwo niuansów, a najważniejszym problemem jest brak wydajności układu hybrydowego – zbieranie energii jest nie lada wyzwaniem i wymaga od kierowców stosowania różnych technik, niekoniecznie dających czystą frajdę z prowadzenia samochodu F1 po torze.

Od samych torów też wiele zależy – akurat Albert Park w Melbourne, obiekt malowniczy i na dobre zakorzeniony w roli gospodarza inauguracji sezonu – należy do tych, na których odzyskiwanie energii jest wyjątkowo trudnym zadaniem.

Przyglądamy się też najnowszym zmianom w przepisach – to nie tylko drażliwa kwestia pomiaru stopnia sprężania w silnikach spalinowych, ale także drobna korekta w systemie kwalifikacji oraz rezygnacja z obowiązkowych dwóch pit stopów w Grand Prix Monako.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here