Monza to wyjątkowy tor, obecny w kalendarzu Formuły 1 od zawsze – tylko z jednym wyjątkiem, w sezonie 1980. Charakterystyczne wymagania sprawiają, że dla tegorocznych samochodów F1 może to być jeden z najtrudniejszych weekendów, z powrotem sztucznego ścigania i ładowania baterii.

To jednak nie zmienia wyjątkowej atmosfery, która zawsze towarzyszy wyścigowym weekendom w Parku Królewskim na obrzeżach Mediolanu. Tifosi – fanatyczni kibice Ferrari – zagrzewają do boju zawodników Scuderii i od czasu do czasu wpadają w ekstazę, gdy ich idole odnoszą efektowne triumfy. Trzydzieści lat temu zwycięstwo w barwach Ferrari odniósł tu Michael Schumacher, rozpoczynając w sezonie 1996 pełną historycznych sukcesów współpracę z ekipą z Maranello.

Monza na triumf włoskiego kierowcy czeka jeszcze dłużej – aż 60 lat minęło od wyścigu, w którym za kierownicą Ferrari wygrał Ludovico Scarfiotti. Czy Andrea Kimi Antonelli zadba o to, by hymn Italii wybrzmiał także po tegorocznym wyścigu?

A może jednak Ferrari? Przygotowali poprawiony silnik, ale czy to wystarczy, by skutecznie powalczyć z Mercedesem i McLarenem?

Rynek kierowców zrobił się mocno statyczny, ale za to możemy spodziewać się głośnych i kontrowersyjnych decyzji, jeśli chodzi o polecenia zespołowe. Wiele będzie zależało od płynnie zmieniającego się układu sił, czyli także od częstotliwości i przede wszystkim skuteczności poprawek w czołowych zespołach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here