Tytuły mistrzowskie już dawno rozdane i można się tylko ekscytować fińską walką o czwartą lokatę w klasyfikacji kierowców, w której Valtteri Bottas ma jeden punkt przewagi nad Kimim Räikkönenem. Niemniej jednak finałowa odsłona sezonu może przynieść niezłe emocje, nie tylko za sprawą (którego to już w ostatnich latach?) taktycznego błędu Ferrari, który zaowocował odpadnięciem Sebastiana Vettela już w Q1. Niemiec ma już wprawę w przebijaniu się z końca stawki na Yas Marina: trzy lata temu po starcie z alei serwisowej dojechał na trzeciej pozycji. Tym razem jego szarża powinna być ozdobą wyścigu, ale osobiście liczę na więcej atrakcji z przodu.
Nico Rosberg po raz szósty z rzędu ustawi swojego Mercedesa na pierwszym polu startowym i jest już o dwa kroki od wyrównania rekordu ośmiu pole position z rzędu Ayrtona Senny (od GP Hiszpanii 1988 do GP USA 1989). Po siedem z rzędu mają na koncie także Senna (GP Hiszpanii 1990-GP Monako 1991), Alain Prost (GP Południowej Afryki-GP Kanady 1993), Michael Schumacher (GP Włoch 2000-GP Brazylii 2001) oraz Lewis Hamilton (od tegorocznej GP Monako do GP Włoch). To by jednak wymagało mocnego startu sezonu 2016 w wykonaniu Nico…
Tymczasem Lewis Hamilton przyznał, że kierunek zmian obrany przez Mercedesa przed GP Singapuru niekoniecznie mu odpowiada jeśli chodzi o ustawienia i ich wpływ na zachowanie samochodu. – Wiem, że wprowadziliśmy zmiany [przed Singapurem], ale nie sądziłem, że różnica będzie duża – mówił mistrz świata po kwalifikacjach na Yas Marina. – Od Suzuki samochód trudniej się prowadzi. [Inżynierowie] mówią, że ich zdaniem auto nie jest znacznie wolniejsze. Na pewno nie jest szybsze. Nie mogę wrócić do poprzedniej sytuacji, bo oni tego nie chcą. Wiemy, co zmieniło się w samochodzie i staram się ustalić, dlaczego nie jestem w stanie dostroić balansu. Przed Singapurem różnica w kwalifikacjach między mną i Nico wahała się od trzech do sześciu dziesiątych sekundy, poza Barceloną. Później ja zacząłem tracić dużo czasu i o ile wygląda na to, że jednej stronie idzie o wiele lepiej, o tyle z mojego punktu widzenia jest odwrotnie, bo nam idzie gorzej.
Spiskowe teorie dziejów wypada zgasić w zarodku, bo przed Singapurem kwestia tytułu była jeszcze otwarta i nie może tu chodzić o pomoc Rosbergowi w pokonaniu Vettela (jak niektórym wydawało się po ostatnim wyścigu). Pewnie nie dowiemy się, na ile zmiany w zachowaniu samochodu są zasługą rozpoczęcia programu przygotowań do sezonu 2016. Wygląda na to, że nowe elementy nie są sprawdzane tylko podczas treningów, bo Hamilton ujawnił, że w Abu Zabi zrezygnował z jednego z elementów zawieszenia. – Jest warty jedną, półtorej dziesiątej sekundy. U mnie to nie działało, więc postanowiłem się tego pozbyć – mówił. – Sprawdziłem coś innego, ale to też nie działało. Dzisiaj moja strata była wyraźna, więc pewnie przez to mój samochód ma słabsze osiągi. Próbowaliśmy to odzyskać poszukiwaniem lepszych ustawień.
Jak widać, nie udało się. Być może dzięki temu czeka nas interesująca walka o zwycięstwo w ostatnim wyścigu sezonu, chociaż trochę szkoda, że dzieje się tak najwyraźniej za sprawą charakterystyki samochodu, która bardziej sprzyja kierowcy wolniejszemu w przekroju całego sezonu. Z drugiej strony niewykluczone, że wspomniane przez Hamiltona różnice na jego korzyść z pierwszej części mistrzostw były spowodowane dokładnie odwrotnym zjawiskiem: czyli charakterystyką auta, która mniej odpowiadała Rosbergowi.
Interesująco zapowiada się walka o kolejne pozycje, bo cztery pola startowe za plecami Mercedesów zajmują kierowcy czterech różnych zespołów: Ferrari, Force India, Red Bulla i Williamsa. Ogromną niespodzianką jest z pewnością postawa Sergio Péreza, który wyrównał swoje najlepsze tegoroczne osiągnięcie w kwalifikacjach (czwarty był także w Belgii). Przyćmił Nico Hülkenberga, który w Q3 był wolniejszy od Meksykanina aż o pół sekundy. Tempo wyścigowe Force India wydaje się jednak słabsze od Williamsa, ale z kolei Pérez potrafi obchodzić się z oponami na dłuższym dystansie.
O ile od strategicznej strony wyścig zapowiada się monotonnie (Pirelli sugeruje dwa pit stopy, z dwoma przejazdami na miękkiej mieszance), o tyle pojedynek Mercedesów, szarża Vettela i wymieszana stawka w pierwszej dziesiątce powinny zapewnić nam ciekawy finał sezonu.






















