Nie po raz pierwszy w tym sezonie Valtteri Bottas skutecznie wziął na swoje barki ciężar walki z rywalami Mercedesa. Tym lepiej dla Fina, że trzecie w karierze pole position wywalczył w trudnej dla niego końcówce sezonu. W Meksyku wrócił na podium po trzech wyścigach przerwy, natomiast w Brazylii stoi przed szansą na coś więcej – a jeśli zwycięży, to stratę do drugiego w mistrzostwach Sebastiana Vettela zredukuje do najwyżej ośmiu punktów. Zadanie nie będzie jednak łatwe, bo czerwone samochody mają tradycyjnie niezłe tempo wyścigowe, a do tego dochodzi przewaga dwóch na jednego: jeśli tylko pozycje startowe zostaną utrzymane, to Scuderia może przejąć inicjatywę strategiczną. Pocieszeniem dla Bottasa może być wizja zaledwie jednego pit stopu, podyktowana rzecz jasna znikomą degradacją opon.

Świeżo upieczony mistrz świata nie pokazał nam, na co byłoby go stać w kwalifikacjach. Przygodę z czasówką w ojczyźnie swojego wielkiego idola Ayrtona Senny zakończył już w drugim sektorze pierwszego okrążenia pomiarowego w Q1, lądując w barierach zakrętu Ferradura. – Zaskoczyło mnie to – komentował Lewis Hamilton, biorąc na siebie winę za incydent. – Jeśli obejrzycie powtórki, to widać, jak podłoga dobija do nawierzchni. W takiej sytuacji często blokuje się podłoga [docisk z dyfuzora], zdarza się to na zimnych oponach. Nie jechałem szybciej niż poprzednio, nic z tych rzeczy. To moja wina i biorę pełną odpowiedzialność na siebie.

Zespół postanowił skorzystać z okazji i niektóre części zastąpiono elementami o innej specyfikacji, zatem Hamilton wystartuje z alei serwisowej. Zainstalowano także nowy, piąty silnik spalinowy oraz turbosprężarkę i MGU-H. Lewis jest gotowy do walki i do przebijania się przez stawkę – podobnie jak relegowany na czternaste pole startowe Daniel Ricciardo, który awansował do Q3 na miękkiej mieszance i na niej rozpocznie wyścig. Australijczyk był zresztą zaskoczony słabymi osiągami na supermiękkich oponach, na których brakowało mu przyczepności przodu. Na balans narzekał też czwarty w czasówce Max Verstappen: Holender podkreślał, że lwia część straty (pół sekundy z nieco ponad sześciu dziesiątych, straconych przez niego do Bottasa) pojawia się na prostych odcinkach Interlagos.

Z drugiej strony słynąca z niedostatków po stronie silnika Hondy ekipa McLaren może być dumna z wyczyny Fernando Alonso: siódmy czas i szósta pozycja startowa po cofnięciu Ricciardo to nie lada wyczyn. Niestety, nie błysnął tym razem Stoffel Vandoorne, który nie wykorzystał pierwszej okazji do skorzystania z aktualnych poprawek aerodynamicznych i nie przebrnął przez Q2. Belg zmagał się zresztą ze skutkami zatrucia pokarmowego.

Zatrute stały się także relacje Renault (obaj kierowcy fabrycznej ekipy ponownie weszli do Q3, gdzie wygrali tylko z Felipe Massą) i Toro Rosso. Najpierw Cyril Abiteboul próbował zrzucić winę za serię awarii w STR na pracę zespołu z Faenzy, ale juniorzy Red Bulla odgryźli się mocnym komunikatem prasowym, kończącym się jasną aluzją do sytuacji w klasyfikacji konstruktorów – gdzie Toro Rosso wciąż wyprzedza Renault, ale tylko o pięć punktów. Sytuację łagodził sam Helmut Marko i co prawda nie zanosi się na to, by Francuzi spełnili rzuconą na gorąco groźbę pozbawienia Toro Rosso jednostek napędowych w końcówce sezonu 2017, ale z pewnością rozwód nie przebiega w miłej atmosferze.

Także Massa, rozczarowany dopiero dziesiątą lokatą w ostatnim występie przed własną publicznością, wziął na cel Renault – a konkretnie Carlosa Sainza, którego oskarżył o celowe zrujnowanie jego okrążenia na początku Q3. Sędziowie nawet nie zajęli się tym incydentem, a kierowca Williamsa być może przeoczył, że jedno kółko wcześniej zrobił to samo Hiszpanowi.

Niezależnie od tego, na którą część stawki spojrzymy, wszędzie widać różne punkty zapalne przed startem niedzielnej rywalizacji. Losy obu mistrzowskich tytułów są już rozstrzygnięte, ale to nie znaczy, że walka w końcówce sezonu nie może być ciekawa. I o to właśnie chodzi.

Ustawienie na starcie po karach: 1. Bottas; 2. Vettel; 3. Räikkönen; 4. Verstappen; 5. Pérez; 6. Alonso; 7. Hülkenberg; 8. Sainz; 9. Massa; 10. Ocon; 11. Grosjean; 12. Vandoorne; 13. Magnussen; 14. Ricciardo (+10); 15. Wehrlein; 16. Stroll (+5); 17. Ericsson (+5); 18. Hartley (+10); 19. Gasly (+25). Start z alei serwisowej: Hamilton.

3 KOMENTARZE

  1. Forza Ferrari w niedzielę! 😉

    No i do zobaczenia w Eleven w studio, bo oglądać Was to czysta przyjemność!
    PS. Może być i bez misia Pani Aldony 😉
    Adios!

Comments are closed.