Robert Kubica nie będzie czekał do zimy pod bramą fabryki w Grove na decyzję szefostwa Williamsa. Nie będzie kartą przetargową w negocjacjach ekipy z rywalami w walce o fotel – wnioski z 2017 roku zostały wyciągnięte. Nie ma zresztą o co się bić: chyba żadnego komentarza nie wymagają wymowne słowa o poszukiwaniu frajdy ze ścigania oraz pozostawaniu w Formule 1 nie za wszelką cenę.

Ta decyzja wiele mówi o charakterze Kubicy. Tak naprawdę nikt – poza nim – nie jest w stanie wyobrazić sobie, przez co musiał przejść i ile kosztował go udany powrót do wyścigowej stawki. Tymczasem on, zamiast kurczowo trzymać się szansy na kontynuację kariery, sam rezygnuje z dalszej współpracy z Williamsem. Do tego nie zdołał pokazać szerokiemu światu, na co go wciąż stać za kierownicą. Nieudolność zespołu z jednej strony skutecznie to uniemożliwiła, a z drugiej pomogła mu podjąć przełomową decyzję.

Wiem, że może przeważać przekonanie, iż Kubica po prostu uprzedził nieuniknione i rozstał się z Williamsem, bo wiedział, że szans na dalszą współpracę w aktualnej roli i tak nie ma. Owszem, Nicholas Latifi podobno ma w podpisanej w zeszłym roku umowie klauzulę, która miała zapewnić mu posadę kierowcy wyścigowego w sezonie 2020. Jednak po pierwsze jednym z warunków ma być zajęcie miejsca w pierwszej dwójce mistrzostw Formuły 2 (co nie jest wcale takie pewne), a po drugie rodzina kanadyjskich miliarderów najprawdopodobniej postara się tak poprowadzić dalej sprawy, by nie przepłacać za fotel w zespole, który w sezonie 2019 od strony sportowej i organizacyjnej wyznaczył nowy wzorzec katastrofy.

Krótko mówiąc, Kubica mógł być wciąż Williamsowi potrzebny – może do obsadzenia wyścigowego kokpitu na sezon 2020, może jako mimowolny „pomocnik” w negocjacjach z rodziną Latifich. Można zakładać, że skoro umowa polskiego kierowcy z zespołem zakładała jej przedłużenie, to wszystkie stosowne warunki dalszej współpracy były w niej uzgodnione. Innymi słowy, Williams wiedział, co otrzyma – a w przypadku Latifiego wciąż mogą być niewiadome, pole do negocjacji i ustaleń. Tak czy inaczej, zespół właśnie stracił ważny argument.

Spokojnie można zakładać, że ekipa była kompletnie zaskoczona takim obrotem spraw. Stracili inicjatywę i nic dziwnego, że Claire Williams na gorąco komentowała, że „mamy różne opcje”, „mamy listę kandydatów” i „nie będziemy się spieszyć”. Cóż, to brzmi jak gwałtowne poszukiwania nowych atutów, żeby poupychać je po rękawach przed rozgrywką z rodziną Latifich. Zdaje się jednak, że kolejka chętnych nie jest szczególnie długa…

Nie da się ukryć, że Robert zrobił to z klasą. Okazuje się, że nawet z tak beznadziejnej sytuacji można wyjść z godnością. Łatwe to być nie mogło, bo walka o marzenia wcale nie została zakończona. Osiem lat ciężkiej pracy i sezon przeżyć graniczących z upokorzeniami trzeba w tej chwili odłożyć na półkę, wcisnąć pauzę – ale nie reset. Cel w postaci Formuły 1 nie zostaje skreślony, a tak wszechstronny kierowca zawsze znajdzie sobie coś ciekawego do roboty: z radością i emocjami na poziomie chociażby zbliżonym do jego talentu, determinacji i profesjonalizmu. Tymczasem wygląda na to, że nawet u tych ludzi, którzy nie potrafili bądź nie chcieli przebić się przez pozory suchych wyników w sezonie 2019, ta decyzja wzbudza szacunek do kierowcy.

6 KOMENTARZE

  1. Zgadzam się z decyzją Roberta . Jest wiele innych serii , w których Kubica bedzie sie scigac z usmiechem na twarzy . Czekam juz na ogloszenie co to bedzie ?#SuppoetKubica . Pozdrawiam Tomasz Tylczyński

  2. Kto się zgodzi z twierdzeniem że wielki powrót Roberta Kubicy do F1 jeszcze przed nim i przed nami , to co było jest do tej pory to po prostu „zły sen” … nie mam wątpliwości, jeszcze nadejdzie dzień chwały.
    Dlatego niezmiennie #SupportKubica!!!

  3. Jeśli taki ma być scenariusz (bo zawsze może jeszcze wydarzyć się coś ‚bombowego’) to niech trafi na profesjonalną ekipę, o co w niższych seriach nie jest tak łatwo – Robert ma wyśrubowane standardy i widzieliśmy już w WRC, że wymagał od innych tyle co od siebie, co często okazywało się za dużo…

  4. Bardzo trafne podsumowanie poczynań Roberta. Ja się bardzo cieszę że podziękował Łyljamsowi 🙂 Kibicować będę mu w każdej innej serii.

  5. Mikołaj w samo sedno, mi się marzy w 2020 trzeci w Hass z piątkami + DTM + wybrane rajdy WRC. Natomiast w 2021 powrót z Ferrari (ewentualnie może być Hass). Forza Robert Kubica #88 🏎️💪👍

  6. Ekipa taka jak Williams ma szczęście, że sport w którym aktualnie uczestniczy (bo tylko tak można nazwać ich wyniki przynajmniej z ostatnich 2 sezonów) jest taki a nie inny. Na myśli mam oczywiście charakterystyczne wypowiedzi kierowców i że generalnie prawdy to prędzej dowiemy się z następnego sezonu serialu Netflixa niż z wywiadów. W innym wypadku podejrzewam, że Robert i George inaczej by mówili co tam dzieje się naprawdę.

Pozostaw odpowiedź Dziurakrzysiek Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here