– Moim ostatecznym celem pozostaje powrót do ścigania w Formule 1 i to jest kolejny ważny krok w tym kierunku – mówi Robert Kubica po ogłoszeniu składu Williamsa na sezon 2018. Czeka go bardzo pracowity rok pod znakiem prac nad rozwojem tegorocznego modelu FW41. Szczególne znacznie będzie miała oczywiście możliwość nabicia kolejnych kilometrów podczas nie tylko testów zimowych i sezonowych, ale także w wybranych piątkowych treningach – tych na przestrzeni sezonu powinno kilka się uzbierać, raczej nie więcej niż siedem-osiem.

Sądzę, że zespół na podstawie porównania rozwoju w latach 2017 i 2018 przekona się, w czym tkwi prawdziwa siła zdolnego kierowcy. Oczywiście wszyscy – na czele z samym Robertem – czekaliśmy i cały czas czekamy na coś więcej, ale potraktujmy to po prostu jak kolejny etap. Bliżej się już nie da, następny krok może być tylko jeden.

– Bardzo się cieszę, że dołączam do zespołu Williams jako oficjalny kierowca rezerwowy i rozwojowy na ten sezon – mówi Robert. – Czuję, że jestem w najlepszej formie fizycznej w historii, ale dojście do tego wymagało ogromnej pracy i chciałbym podziękować Williamsowi za stworzone do tej pory okazje i za wiarę we mnie w związku z tą posadą. Cieszyłem się z powrotu do padoku w ostatnich miesiącach i teraz nie mogę doczekać się pracy z ekipą techniczną Williamsa, zarówno w fabryce, jak i na torze, by naprawdę pomóc w rozwoju modelu FW41 i mieć rzeczywisty wpływ na ich sezon 2018. Po jazdach modelami FW36 i FW40 nie mogę doczekać się sprawdzenia FW41 na torze i pracy z zespołem nad wydobyciem maksymalnego potencjału z samochodu. Moim ostatecznym celem pozostaje powrót do ścigania w Formule 1 i to jest kolejny ważny krok w tym kierunku: nie mogę doczekać się, by go rozpocząć.

– Wszyscy w Williamsie jesteśmy pod wielkim wrażeniem tego, co osiągnął, i jest to wspaniałe uznanie dla jego siły charakteru oraz poświęcenia w powrocie do Formuły 1 – dodaje Claire Williams.

– Po pierwsze i najważniejsze, chcielibyśmy pogratulować Robertowi tego, co do tej pory osiągnął – mówi Paddy Lowe. – Przezwyciężenie jego kontuzji, powrót do formy fizycznej i ponowne poprowadzenie samochodu Formuły 1 to niesamowite osiągnięcia, tylko przez nielicznych uznawane za możliwe. Spodziewamy się, że Robert mocno wspomoże zespół od strony technicznej, wykorzystując ogromne doświadczenie w testach na torze, pracy w symulatorze i wsparciu kierowców wyścigowych oraz inżynierów podczas każdego wyścigu. Jest kierowcą, którego podziwiam od wielu lat i osobiście bardzo się cieszę, że będę z nim pracował w sezonie 2018.

Obecność na wyścigach, jazda w niektórych treningach, testy, praca z zespołem – jeszcze nieco ponad pół roku temu autor takich teorii zostałby w trybie pilnym odesłany do poradni zdrowia psychicznego. Jasne – po tym, co działo się później, nie jest to scenariusz marzeń, ale walka nadal trwa. Ambicja i motywacja nie zgasły, a może wręcz przeciwnie – podrażnione, wejdą na zupełnie nowy poziom. Niezależnie od wszystkiego, cholernie miło widzieć Roberta z powrotem w świecie Formuły 1, w padoku. Tam, gdzie jego miejsce.

29 KOMENTARZE

  1. Wspaniale ten rok się zaczyna. Czekam na więcej a tobie Mikołaju życzę żebyś w trakcie relacji z GP wypowiadał jego nazwisko jak najczęściej.

  2. I bardzo dobrze, zawsze powtarzałem, że na wszystko w życiu jest odpowiedni czas. Być może nawet jest to lepsze rozwiązanie niż bycie od razu kierowcą wyścigowym w Williamsie, kto wie jaki będzie bolid w tym roku. Zwyczajnie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Forza RK, nasłuchuj tam Mikołaj dalej, nasłuchuj 😉 Pzdr.

    • Tak, oczywiście, a Robert ma 20 lat i szmat czasu na zrobienie kariery. Nie ma już czasu na podchody, testy itp. Swoje pokazał i powinien miec już miejsce w bolidzie, jednak to juz nie ten sam team co kilkanascie lat temu. Obecnie to zespół bez duszy, liczy się tylko moneta i nic wiecej.

      • Nie ty decydujesz ile on ma czasu , tylko on i ludzie odpowiedzialni za wybór kierowców. Jak ktoś jest już jak to Paddy Lowe powiedział „legendą” to ma inne zasady niż zwykły kierowca jak Di resta 😉 Zgadzam sie z toba jesli chodzi o frustracje i masz racje . Ale gdyby Kubice olali i nie wzieli w tej formie co teraz mialbys 100% racji , ale jak sie nad tym zastanowisz i przeanalizujesz co za tym idzie i jak to moze sie rozwinąć to spokojnie otworzysz Martini i sie napijesz;) Ja od WQRWU przeszedłem do chill-outu bo wiem że KUBICA DA RADE !!

    • dla mnie lepsze to ,wiesz chociazby dlaczego? bo to sirotkin ma „all eyes on him” i to on ma i bedzie miał stres i oddech roberta na plecach … pomysl co by bylo gdyby KUB był kierowcą a Sir rezerwowym. JEDEN BŁĄD roberta i byłaby burza że sie nie nadaje , ze jest kaleką , ze powienien odejsc … a tak nawet jak rozwali bolid na tescie/treningu – to HEJ on testuje i ma prawo 😉

  3. Cóż zobaczymy co młodziaki pokażą, z jednej strony dobrze się stało, bo uważam że katastrofa nadchodzi i może szybko kierowca rezerwowy stanie się etatowym.

  4. Młodziaki jak młodziaki co najwyżej 2 dziesiątka jest ich o ile cało dojadą do mety. Nie liczyłbym na więcej. Po paru miesiącach Williams będzie zamykał stawkę a Claire będzie nerwowo liczyć punkty…których nie będzie. Robert wykona tytaniczną prace znając Go…ale będzie świetnie się orientował z tegorocznym bolidzie. Będzie wręcz takich jeżdżącym inżynierem czego do tej pory nie było

    • K@milo i Mario bez przesady. Stroll zdobył 40 punktów tylko dwa punkty mniej od starego Massy. $irotkin też będzie się starał zdobyć jak najwięcej. Oczywiście Kubica jest między młotem a kowadłem. Będzie się starał ustawić bolid jak najlepiej co będzie służyć obu kierowcom.

      Tutaj prośba do Mikołaja jakby coś napisał o roli kierowcy testowego. Czy obecnie naprawdę coś testuje czy siedzi na ławce i czeka itp. 🙂

  5. „cholernie miło widzieć Roberta z powrotem w świecie Formuły 1, w padoku. Tam, gdzie jego miejsce.”
    W sumie to miejsce Roberta jest na torze a nie w w padocku, ale czekaliśmy tak długo, więc jeszcze chwilę przecież wytrzymamy 😀

    • Nie w padoku tylko , także na torze , z mozliwością jazdy w wyścigu , ja sądzę że jazda w wyscigu jest nawet już w kontrakcie zapisana. nie wiemy czy nie zgodzili sie na kontrakt z sir ale np na wszystkei wyscigi. byly gdlosy ze Kub walczy *rosberg* o 7 wyscigów za 7 milionów . nie wiemy co tam mają zapisane bo sie nie przyznaja , przeciez to jasne . Kubica wie , i po jego mowie ciała wnioskuje ze jest ok;)

    • o to to… gdyby dostał miotłę i kazali mu zamiatać boksy to tez by można powiedzieć że wrócił do padoku :)))) Wkurzają mnie Ci wszyscy pismacy i menedżerowie co to najpierw już widzieli Kubice w fotelu kierowcy wyścigowego, a jak wyszło że dali ciał to teraz dla ratowania swojego wizerunku z posady kierowcy testowego robią wielki sukces.

      Dla zapewnienia sobie zdrowia psychicznego chyba naprawdę będę wyłączał głos podczas relacji z wyscigów…

  6. Decyzja trudna i wymagająca sporej pokory, zwłaszcza po „napompowaniu balonika” przez media i samych kibiców. Taki „dream comes true”, które każdy chciałby, aby się wydarzyło. Decyzja racjonalna, po doniesieniach o problemach Roberta z tempem kwalifikacyjnym i tego rozdmuchaniu, gdyby zniknął na rok 2018, powrót byłby prawie niemożliwy. Zostałby raczej skreślony.

    RK nadal pozostaje w grze, będzie żywił się swoim powietrzem i ciężko pracował. to, czy więcej korzyści z tego będzie miał Williams, czy etatowi kierowcy nie ma znaczenia. Ważne, czy ma to znaczenie i liczy się dla samego Roberta.

    Dla tych, co liczą, na :awaryjne wskoczenie” na miejsce niedysponowanego etatowego kierowcy małe przypomnienie. To kosztowna impreza dla Roberta. Traci sporo z ubezpieczenia. Plus konieczność wykazania się na poziomie znaczenie lepszym, od zastępowanego.

    Jazdy piątkowe nie pomogą Robertowi w zrozumieniu, jak pracują opony w trybie kwalifikacyjnym, ani tor nie będzie jeszcze nagumowany, ani bolid ustawiony, ani silnik podkręcony na tempo kwalifikacyjne, a harmonogram przygotowań napięty i nikt nie będzie tracił ani minuty na coś innego, niż praca podstawowa do przygotowań do wyścigu. Zarówno więc zespół, jak i sam Robert w sesjach treningowych tego nie poznają. Testy na rozpoczęcie sezonu też nie są miarodajne, po za tym, to okres niskich temperatur. Jedynie testy w środku sezonu mają szansę na potestowanie tempa kwalifikacyjnego.

    Trzeba patrzeć realistycznie. Więcej w tych warunkach ugrać się nie dało. Trzeba brać to, co jest i uparcie i wytrwale dążyć do cel. Tego u Roberta nie brakuje i mam nadzieję, że jego wytrwałość zostanie nagrodzona.

      • to się nazywa manipulowanie wypowiedzią przedmówcy… powiedz Redatkorze gdzie madlyR napisał o kłopotach Kubicy z tempem kwalifikacyjnym… ja tam widzę, że pisze jedynie o tym, że trudno Kubicy będzie to tempo potestować…

        • Trzecie zdanie. Podobno niektórzy nie są w stanie skupić się na tekstach powyżej pewnej długości, ale do trzeciego zdania chyba można dotrwać… Uważne czytanie/słuchanie wydatnie zmniejsza frustrację powodowaną niedostatecznym zrozumieniem przekazu. Ku rozwadze…

      • Mikołaju, bardzo się ucieszę, jeśli mój „wywód się wywróci” :D, bo to oznaczało by lepszy, niż ostrożny scenariusz.

        Napisałem o doniesieniach z tempem kwalifikacyjnym. Ci, którzy uważnie śledzili testy, wiedzieli, że za wiele czasu to on nie miał na testy tempa kwalifikacyjnego, a wstrzelenie się w optymalny zakres pracy Pirelek niekoniecznie następuje automatycznie dla kogoś, kto to dopiero próbuje. „Wieść gminna” niosła, że złożone, najlepsze czasy sektorów dawały znacznie lepszy wynik. Nie wiemy, jakie ilości paliwa i ustawienia w rzeczywistości mieli porównywani kierowcy.

        Wiemy, tyle, ile nam podano. Przekaz ze strony Williamsa oraz kilku uznanych brytyjskich komentatorów w pewnym momencie był mocno uzasadniający decyzję o zatrudnieniu Sirotkina kosztem dyskredytacji Kubicy. Wyszedł z tego taki trochę czarny PR dla Roberta. Na ile ma to pokrycie w rzeczywistości, nie wiemy, wiedzą to nieliczni.

        Cieszę się, że sugerujesz, że prawda jest zgoła odmienna. Coś więcej?

        Załóżmy więc, że tempo kwalifikacyjne Roberta jest OK, nie jest problemem. Jakie z tego wnioski? Wygrały względy finansowe i 2 paydriverów w bilansie dla Williamsa wychodzi lepiej, niż Robert i 8-12 mln euro mniej ze sponsoringu. Druga opcja, to teoria spiskowa o hakach i możliwości „wysadzenia” któregoś z paydriverów, jeśli wyniki nie będą odpowiednie i skorzystaniu finansowo, ale to grubymi nićmi szyta teoria. Jakaś inna interpretacja?

        Patrząc na sytuację optymistycznie, mamy układ, Paddy buduje pierwszą wersję nowego bolidu, Robert ostro pracuje z inżynierami oraz nad rozwojem platformy na następny rok i ugruntowaniem formy, ekstra kasa od Sirotkina idzie na wzmożony rozwój i w 2019 mamy wielki comeback, a Williams próbuje aspirować nieco wyżej. Przy czym łatwiej mu nie będzie, bo McL, jak i Renault będą starały się powrócić do ścisłej czołówki.

        W każdym razie przyszły sezon zapowiada się ciekawie i emocjonująco.

  7. …to jeszcze powiedz dobry czlowieku: czemu nie możesz nam powiedzieć wprost o tych „jakis tam podstawach”? 😉
    Bardzo chcialbym zrozumiec dlaczego plotki o „problemach KUB z tempem quali” nie zastaly jeszcze ( i nadal zdementowane, jak widac) zdementowane…. Pomozesz Mikołaju mi to zrozumieć? 🙂

  8. A ja widzę to trochę mniej optymistycznie. Z Roberta wycisną ile sie da by ulepszyć bolid ale nawet jak to przyniesie korzyści w postaci bardzo dobrych wyników to i tak śmietankę będą spijali podstawowi kierowcy a nie Kubuca.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here