Nie wiem, czy mieliście już okazję zapoznać się z całością 20-minutowej rozmowy Roberta Kubicy z dziennikarzami prasowymi. Williams w ogóle nie zamierzał organizować żadnych spotkań z mediami, ale kierowca chciał podzielić się swoimi wrażeniami po pierwszym dniu jazd tegorocznym samochodem tej ekipy. Dlatego przekaz płynący z dość długiego jak na standardy Formuły 1 spotkania – poprzedzonego rozmowami z reporterami TV – możemy postrzegać jako to, co Robert rzeczywiście chciał przekazać i zakomunikować kibicom, w pośredni sposób celując także w osoby, które podejmują decyzję czy mają jakiekolwiek wątpliwości co do jego możliwości, planów czy ambicji.

Nawet biorąc pod uwagę poprawkę na to, co wydarzyło się w środę podczas jazd Siergieja Sirotkina i Roberta, wtorkowe wrażenia są piekielnie ważne. Potraktujmy to też jako wstęp do krótkiej analizy wtorkowych i środowych jazd, którą już wkrótce będziecie mogli przeczytać. Tymczasem zapraszam do długiej lektury zapisu całego spotkania – niemal słowo w słowo, bez cenzury, dopisków i skrótów. Jeśli dla kogoś to za dużo, najpierw znajdziecie kilka kluczowych cytatów.

Myślę, że jeśli dostanę szansę, to okazja do bycia szybkim będzie w Australii, a nie tutaj.

Rzeczywistość jest taka, że kiedy zasiadam w samochodzie, to nie ma już żadnej historii. Jestem ja, z samochodem i zespołem, i trzeba wykonać robotę. Dlatego najpierw muszę być pewny, że jestem w stanie to zrobić i na pewno każdy dzień, taki dzień jak ten, daje mi bardzo dużo pewności siebie, że rzeczy mogą zadziałać dość dobrze. Jak na moje standardy „dość dobrze” oznacza, że to musi być wysoki poziom. Jeśli mam wrócić, to nie po to, żeby tylko zapełniać tu stawkę.

Zachowaliśmy mniej więcej balans i ustawienia samochodu przygotowane przez zespół. Oczywiście trzeba się trochę dostosować, ale jako że każdy kierowca jeździ trochę inaczej, to na pewno gdyby było więcej czasu, to próbowalibyśmy innych rzeczy, ale ponieważ to jest przede wszystkim dzień na testy opon, to ostatecznie po pierwszej godzinie na zbieranie danych i sprawdzanie czujników zaczęliśmy pracę nad porównywaniem opon.

Priorytetem było dość szybkie osiągnięcie rozsądnego tempa, abyśmy mogli zacząć regularne przejazdy przy porównywaniu opon. Taki był plan i sądzę, że osiągnęliśmy nasze cele. Naprawdę jestem z tego zadowolony, bo ostatecznie pewność siebie była na miejscu. Nie spodziewałbym się większej po kimś, kto po raz pierwszy do nowego samochodu.

Dzisiaj moja pewność siebie dostała potężnego kopa odnośnie tego, co jest możliwe, co jest trudne, co się poprawia. Koniec końców to bardzo ważne, ostatecznie muszę wiedzieć też, do którego miejsca mam wydobywać czy też dociągnąć mój poziom formy fizycznej.

Pewność siebie jest ważnym czynnikiem, bo myślę że wszystko zaczęło się od tego, w jaki sposób chcę wrócić. To nie jest tak, że chciałem wrócić po prostu po to, żeby wrócić, bo nawet jeśli dostanę szansę, a nie będę czuł się pewny lub nie będę w stanie tego zrobić, to nie wrócę. Nie ma to sensu. Jestem bardzo wymagający od siebie, mimo że rozumiem swoją sytuację i staram się dostosować, ale koniec końców sam sobie wyznaczam wysokie standardy i to się nie zmieniło. Ostatnią rzeczą, najgorszą rzeczą jaką chciałbym zrobić, jest przekonać samego siebie, że jestem w stanie to zrobić, a potem napotkać trudności.

PEŁNY ZAPIS SPOTKANIA:

Pokonałeś dziś sto okrążeń. Jak przebiegał dzień i czy osiągnąłeś to, co chciałeś osiągnąć?
Tak, myślę że to był produktywny i intensywny dzień, chociaż nie przejechałem pełnego dnia testów. Sto okrążeń nowym samochodem, z wieloma rzeczami, wieloma różnymi mieszankami opon. Sądzę, że osiągnęliśmy to, co chcieliśmy, to co było naszym celem podczas planowania tego dnia. Tak, to był produktywny dzień jeśli chodzi o informacje, które ja uzyskałem. Mam nadzieję, że był także produktywny jeśli chodzi o informacje zwrotne dla zespołu.

Jeśli porównasz ten test do tego z zespołem Renault na Węgrzech, to jakie były dla ciebie różnice?
Dość dużo różnic, ostatecznie to mój pierwszy raz z Williamsem. Chociaż chłopcy mają za sobą bardzo długi sezon, atmosfera w garażu jest właściwie bardzo miła. Myślę, że są bardzo zmęczeni po długim sezonie, ale jestem zaskoczony tym, jak miła atmosfera panuje w garażu. To jest bardzo pozytywne, ale z drugiej strony prawie wszystko było nowe. Samochód jest inny, tor jest inny, opony są trochę inne. Tak czy inaczej, byłem w stanie wykorzystać część doświadczeń z Budapesztu. Kiedy zaczynasz od zerowego poziomu doświadczenia, to nawet jeden dzień z innym zespołem, na innym torze, daje wyraźny zysk w postaci doświadczenia, które mogłem przenieść na ten test.

Miałeś tylko godzinę na pracę nad ustawieniami. Czy czułeś się komfortowo ze zmianami, jak przebiegała reszta dnia?
Nie, zachowaliśmy mniej więcej balans i ustawienia samochodu przygotowane przez zespół. Oczywiście trzeba się trochę dostosować, ale jako że każdy kierowca jeździ trochę inaczej, to na pewno gdyby było więcej czasu, to próbowalibyśmy innych rzeczy, ale ponieważ to jest przede wszystkim dzień na testy opon, to ostatecznie po pierwszej godzinie na zbieranie danych i sprawdzanie czujników zaczęliśmy pracę nad porównywaniem opon.

Po teście z Renault mówiłeś, że jest kilka rzeczy, nad którymi chciałbyś popracować następnym razem. Czy udało się to zrobić dzisiaj i co to było?
Raczej nie, bo ostatecznie to jest inny zespół, inny samochód i inne powiedzmy powody, dla których jesteśmy tutaj. To nie jest tak naprawdę dzień dla mnie, żebym próbował wydobyć maksimum z samochodu. Myślę, że priorytetem było dość szybkie osiągnięcie rozsądnego tempa, abyśmy mogli zacząć regularne przejazdy przy porównywaniu opon. Taki był plan na te przejazdy i sądzę, że osiągnęliśmy nasze główne cele na dzisiaj. To było bardzo produktywne i naprawdę jestem z tego zadowolony, bo ostatecznie pewność siebie była na miejscu. Gdybyście zapytali mnie, czy miałem więcej pewności siebie siedem lat temu, kiedy byłem tutaj na ostatnim wyścig sezonu, to powiedziałbym, że tak. Ale nie spodziewałbym się większej pewności siebie po kimś, kto zmienia samochód i wskakuje po raz pierwszy do nowego auta. To coś, czego trzeba się nauczyć i jest to tylko kwestią czasu.

Czy po dzisiejszych jazdach czujesz, że jesteś bliżej wyścigowego kokpitu na przyszły sezon?
Powiedzmy, że z mojej strony mam takie samo podejście od sześciu miesięcy. Wykorzystuję swoje okazje, swoje dni za kierownicą samochodu F1 krok po kroku, dzień po dniu. Staram się nauczyć jak najwięcej, wydobyć ile się da, zapewnić jak najlepsze usługi, na jakie mnie stać. Staram się uczyć samego siebie. Oczywiście nie jest dokładnie tak samo jak siedem lat temu, mam pewne ograniczenia, muszę się dostosować, muszę nauczyć się mojego ciała, ale jedną bardzo pozytywną rzeczą jest to, jak moje ciało reaguje, jak ja reaguję, jak o wiele bardziej naturalnie czuję się z każdym dniem jazdy samochodem F1. To daje mi bardzo dużo pewności siebie. Ostatecznie nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale jeśli popatrzycie na cały obraz, na to gdzie byłem dwanaście miesięcy temu i gdzie jestem teraz, to było to dobre dwanaście miesięcy. Dzisiaj był na pewno taki dzień, że jeśli nie wydarzy się nic więcej, to będzie trochę rozczarowania, bo czuję się bardzo pewnie i komfortowo. Ale też jeśli pomyślicie, gdzie byłem, to mogę być tylko zadowolony i trochę dumny z tego, co osiągnąłem przez ostatnie dziesięć miesięcy.

Mówiłeś, że masz pewne ograniczenia w samochodzie. Mógłbyś trochę opowiedzieć o nich? Jak je przezwyciężasz?
Cóż, ktoś powiedział, że prowadzę jedną ręką. Nie prowadzę jedną ręką. Myślę, że nie da się prowadzić samochodu F1 jedną ręką. Ale na pewno mam pewne ograniczenia. W pewien sposób moje ciało nauczyło się to kompensować, to jest naturalne. Jesteśmy ludźmi i nasz mózg służy też do tego, by pomagać ciału w przezwyciężaniu trudności. To jest normalne, codzienne życie. Myślę, że to coś, z czym sobie radzę i sądzę, że fizycznie wykonałem fantastyczną pracę, dobrą pracę przez ostatnie sześć miesięcy. Nie było łatwo, to nie było tak, że leżałem w moim łóżku. Właściwie od strony fizycznej jestem chyba w najlepszej formie, znacznie lepszej niż kiedy ścigałem się w sezonie 2010, więc motywacja jest na miejscu. Ciało reaguje w dobry sposób. Oczywiście zaczynam prawie od zera, bo Formuła 1 tak bardzo zmieniła się przez ostatnie siedem lat, że to prawie jak początek od zera. Moje doświadczenie, które zebrałem przez lata ścigania się w Formule 1, na pewno mi pomoże w uporaniu się z procesem nauki szybciej niż miało to miejsce wcześniej. Ale wciąż to prawie jak pierwszy dzień w szkole.

Mówisz o swoim ciele, a dzień zakończyłeś czterema długimi przejazdami po czternaście okrążeń, z regularnymi czasami i dobrym tempem pod koniec. Jesteś zadowolony z tych czterech długich przejazdów?
Tak, myślę że to był dobry dzień. Jestem dość zadowolony z moich długich przejazdów, chociaż podczas poprzedniego testu też były cały czas dobre. Jestem dość zadowolony i to pokazuje, że praca wykonana poza kokpitem, w domu, przynosi efekty. Ale tak jak mówię, zawsze jest coś. Myślę, że rozmawiacie z facetem, którego trudno było zadowolić nawet jeśli finiszował na podium. Tak jak mówię, muszę być zadowolony, bo zdałem sobie sprawę i wiem, skąd przyszedłem. Jeśli, tak jak mówię, nic nie wydarzy się w przyszłości, to warto było próbować i wkładać w to wysiłek. Jeśli to ma być początek, to myślę, że to rozsądny początek i może być tylko lepiej. Być może dlatego czuję się bardzo pewny siebie i będę dość pewny siebie, że sobie poradzę.

Co Siergiej może jutro zrobić? Myślisz, że będzie dobrym punktem odniesienia dla ciebie? Testowaliście razem w Renault.
Tak, myślę że Siergiej jest bardzo dobrym kierowcą i spisywał się bardzo dobrze. Ostatnio nie startował w wyścigach. Trudno oceniać go na tle innych, ale na pewno znam go z tych wszystkich dni, spędziliśmy jeden dzień testów razem. Jest bardzo utalentowany i prawdopodobnie jest jednym z tych kierowców, którzy zasługują na szansę. Ale ja w mojej sytuacji, patrzę bardziej na moje odczucia i w jakiś sposób moje doświadczenie daje mi powiedzmy własną strefę komfortu. Jeśli wszystko idzie dobrze, to nie powinno być złych niespodzianek. Oczywiście tak jak mówię, mam trochę inne priorytety i zajmie to trochę czasu, ale bardziej patrzę na siebie niż na punkty odniesienia. Myślę, że jeśli dostanę szansę, to okazja do bycia szybkim będzie w Australii, a nie tutaj, więc ostatecznie trzeba maksymalnie wykorzystać nadarzające się szanse, nauczyć się jak najwięcej i potem poukładać wszystko na odpowiednich miejscach.

Co to dla ciebie znaczy, że wielu ludzi w mediach społecznościowych już pisze, że możesz zostać Nikim Laudą współczesnych czasów?
Tak jak mówię, podchodzę do tego dzień po dniu. Wiele rzeczy ostatnio napisano, powiedziano. Myślę, że to trochę normalne, bo jest wiele znaków zapytania, każdy ma swoją opinię. Sądzę, że jest wielu ludzi, którzy tego życzą i którzy chcieliby widzieć mnie z powrotem ze względu na historię, ale ostatecznie historia jest miła, ale nie ma z jej powodu taryfy ulgowej. Muszę zadbać o to, żeby być gotowym, kiedy dostanę szansę. Jeśli coś nadejdzie, to muszę być jak najlepiej przygotowany, tak dobrze jak tylko mogę. Doceniam to, bo myślę, że jest wiele nadziei, wiele osób tego chce, ale ostatecznie ja wiem, jak wygląda rzeczywistość. Rzeczywistość jest taka, że kiedy zasiadam w samochodzie, to nie ma już żadnej historii. Jestem ja, z samochodem i zespołem, i trzeba wykonać robotę. Dlatego najpierw muszę być pewny, że jestem w stanie to zrobić i na pewno każdy dzień, taki dzień jak ten, daje mi bardzo dużo pewności siebie, że rzeczy mogą zadziałać dość dobrze. Jak na moje standardy „dość dobrze” oznacza, że to musi być wysoki poziom. Jeśli mam wrócić, to nie po to, żeby tylko zapełniać tu stawkę. Chociaż nie było mnie siedem lat i mam swoje ograniczenia, to chcę zapewnić to, co mam najlepsze. Najlepszego Roberta Kubicę, jakiego znam.

Czy możemy powiedzieć, że historia Nikiego jest dla ciebie inspiracją?
Tak i nie. Każdy ma swoje życie, swoją sytuację. Myślę, że z jednej strony można tak mówić i porównywać, ale z drugiej nie mówię, że to porównanie jest złe, tylko to po prostu inna historia. Sądzę, że chociaż historia Nikiego jest inna niż moja, to obie są dość wyjątkowe. Tak jak mówię, F1 to wyjątkowy świat, ale kiedy masz już kask na głowie, to wszystko inne znika. Musisz być w stanie wykonywać dobrą pracę.

Mówiłeś o wysokim poziomie. Czy teraz jesteś na takim poziomie?
Szczerze mówiąc to jest trudna sytuacja. Myślę, że nie spodziewałbym się większej pewności siebie po kimś, kto jeździ po raz pierwszy nowym samochodem. Na pewno jeśli dalibyście mi samochód z sezonu 2010 czy nawet 2012, którym jeździłem z Renault, to miałbym o wiele łatwiej. Myślę jednak, że to tylko kwestia czasu i otrzymanej przeze mnie szansy, abym dzisiaj mógł przejechać okrążenia, miał czas na analizę, ułożył wszystkie rzeczy na miejscu i zobaczył, czy mogę wydobyć trochę więcej. Ale to nadejdzie. Mimo że mam za sobą sześć testów, to każdy z nich był inny. Każdy z nich miał inne założenie i inny cel. Ostatecznie może poza pierwszymi dwoma testami z Renault – kiedy to była ewaluacja czy po prostu mogę jeździć, bo nie ma innej możliwości testów – na Węgrzech wykonywałem pracę dla zespołu, tutaj realizuję program dla Pirelli, więc nie ma tak naprawdę czasu, który mógłbym wykorzystać dla siebie. Muszę wykorzystywać to do maksimum, zbierać informacje i potem, kiedy będę miał już czas na regularne jeżdżenie, to będzie łatwiej. Teraz, kiedy zjeżdżam co pięć-dziesięć okrążeń na zmianę opon, to za każdym razem jakbym zaczynał od zera. Mój mózg musi się nauczyć, muszę wychwycić różnice między mieszankami, określić zachowanie samochodu, próbować ułożyć na miejscu to, co sprawdzało się przy poprzedniej mieszance, ale może przy tej już nie działa. Jest wiele znaków zapytania. Na pewno łatwiej byłoby mieć 80% doświadczenia i 20% nowości. Dla mnie jest to na odwrót. Ale myślę, tak jak mówię, że doświadczenie – ile sezonów przejechałem? Pięć pełnych sezonów w F1 w przeszłości? Mimo że nie ścigałem się dużo ostatnio, ale jeździłem różnymi samochodami, to też trochę otwiera umysł. Myślę, że doświadczenie odgrywa dużą i pozytywną rolę w moim przypadku.

Masz nowego menedżera, Nico Rosberga. Jak ważną rolę odegrał przy organizowaniu testów z Williamsem, jak wygląda wasza współpraca?
Bardzo miło jest pracować z Nico, który teraz do nas dołączył. Alessandro Alunni Bravi był blisko od powiedzmy czasów z Renault, od początku. To jest bardzo mocny dodatek, tak bym to ujął. Jest trochę dziwnie, bo znam Nico od prawie dwudziestu lat, ścigaliśmy się ze sobą. Poznaliśmy się w kartingu, potem nasze drogi w podróży do Formuły 1 były trochę różne, ale ostatecznie obaj tu się dostaliśmy. Cieszę się, że w zeszłym roku zdobył tytuł. Zasłużył na to za wysiłek przez niego włożony. Do poprzedniego roku był kierowcą wyścigowym, więc doskonale wszystko wie i często mówimy tym samym językiem, chociaż mamy różne charaktery. To też dobrze, bo moim zdaniem uzupełniamy się i to zawsze dobre. Doradza mi i to jest bardzo dobre.

Co jest jeszcze do zrobienia jutro? Co musisz osiągnąć?
Nie wiem, co muszę osiągnąć. Myślę, że jeśli będę jutro miał dobry dzień – tak jak dzisiaj albo nawet lepszy – to będzie miło. Tak jak mówiłem, ja szukam… może nie pewności siebie, bo pewność siebie często jest – ktoś może mówić, że pewność siebie jest złą rzeczą, ale tak naprawdę potrzebujesz jej, żeby odpowiedzieć na swoje pytania, żeby być pewnym, że jesteś w stanie to zrobić. Dzisiaj moja pewność siebie dostała potężnego kopa odnośnie tego, co jest możliwe, co jest trudne, co się poprawia. Koniec końców to bardzo ważne, ostatecznie muszę wiedzieć też, do którego miejsca mam wydobywać czy też dociągnąć mój poziom formy fizycznej. Do jakiego poziomu muszę dojść, żeby móc regularnie jeździć tymi samochodami, bo ostatecznie ważna jest też masa. Wykorzystałem ten okres właśnie po to, bo koniec końców jest to ostatni test i jeśli sprawy pójdą naprzód, to sprawdzimy wszystko dopiero na koniec lutego. Teraz nie ma już jeżdżenia przez trzy miesiące i lepiej jest wiedzieć takie rzeczy zawczasu. Straciłem całkiem sporo kilogramów i dobrze było zobaczyć, że jestem na dobrej drodze z tym, co robię w domu. Tak, jest dużo pracy która dzieje za kulisami, nie tylko sama jazda. Częściowo ze względu na moje ograniczenia, częściowo bo byłem przez bardzo długi czas poza sportem. Ale tak, myślę że na większość pytań padły odpowiedzi, pozytywne odpowiedzi. Na pewno ostateczna odpowiedź, jeśli będę mógł jeździć dalej, prawdopodobnie nie padnie nawet w Australii, ale jeśli dostanę szansę, to podczas sezonu będę coraz lepszy. Ale co musi nadejść i co staram się zrobić, to zmaksymalizować mój czas za kierownicą i pomiędzy testami wydobyć maksimum z siebie i przygotować się jak najlepiej.

Powiedziałeś na początku, że będziesz rozczarowany, jeśli to nie pójdzie dalej. Czy po dotychczasowych rozmowach z Williamsem spodziewasz się, że przed sezonem będziesz jeździł samochodem na rok 2018 i dostaniesz kolejną szansę?
Nie ująłbym tego jako rozczarowanie. Powiedziałem tak, bo ostatecznie dostrzegam wielkie postępy i tak jak mówię, pewność siebie jest ważnym czynnikiem, bo myślę że wszystko zaczęło się od tego, w jaki sposób chcę wrócić. To nie jest tak, że chciałem wrócić po prostu po to, żeby wrócić, bo nawet jeśli dostanę szansę, a nie będę czuł się pewny lub nie będę w stanie tego zrobić, to nie wrócę. Nie ma to sensu. Jestem bardzo wymagający od siebie, mimo że rozumiem swoją sytuację i staram się dostosować, ale koniec końców sam sobie wyznaczam wysokie standardy i to się nie zmieniło. Ostatnią rzeczą, najgorszą rzeczą jaką chciałbym zrobić, jest przekonać samego siebie, że jestem w stanie to zrobić, a potem napotkać trudności. Są znaki zapytania, na które odpowiedzi musi znaleźć zespół, ale też ja. Ale tak jak mówię, po tym dniu ogólnie widzę duże postępy z dnia na dzień. Mogę spodziewać się, że będzie już tylko lepiej i dlatego mówię, że byłbym rozczarowany, bo ostatecznie włożyłem w to dużo wysiłku i widzę, że jest dobra szansa, że będę w stanie to zrobić.

Czy jest plan B?
Zawsze jest plan B.

12 KOMENTARZE

  1. Co myślisz o wypowiedzi Vettela? Godna mistrza świata? Myślę, że jeśli już ktoś ma odchodzić to on. Zdobył 4 mistrzostwa, wygrał wiele wyścigów i pole position, wystarczy mu. Jak to powiedział „młodzi czekają”
    P.S
    Powiedział człowiek, który wjechał w Lewisa 😀

  2. ……..”Do jakiego poziomu muszę dojść, żeby móc regularnie jeździć tymi samochodami, bo ostatecznie ważna jest też masa.”….. i znów ten Masa! 🙂

    ..a tak na serio to dobrze się czyta takie wypowiedzi lecz chciałbym zobaczy Roberta jak udziela tego wywiadu, odbiór niewerbalny też jest istotny i suchy tekst może nie oddawać tego co „autor chciał przekazać”.
    Pozostało tylko czekać na decyzję i mieć nadzieję że nastąpi ona przed Bożym Narodzeniem.
    pozdrawiam

  3. A pan Vettel rozbijaka zaczyna hejtować powrót Roberta.
    Czyżby strach obleciał pana V…
    Może Ferrari spogląda na to, co dzieje się z Robertem.
    Pozdrawiam

  4. Dobry tekst – dziękuje.
    Pozostaje czekać. @SupportKubica
    Ps. Co do Vetela. Wypowiedz mnie nie cieszy ale nie ma co negować i wieszać psów. To jego zdanie wypowiedziane z rożnych powodów – przynajmniej szczere.

  5. Netflix świetnie się wstrzelił w okres z filmem Williams;) Jeśli wszystko dojdzie do skutku to będzie piękna historia.

Comments are closed.