Lewis Hamilton nie dał swoim rywalom szans i sięgnął po pole position przed wyścigiem w Belgii. Anglik wygrał swoją 68. czasówkę w Formule 1, zrównując się tym samym w tabeli wszech czasów z Michaelem Schumacherem.

Za pośrednictwem Rossa Brawna Lewis usłyszał po wszystkim gratulacje od rodziny siedmiokrotnego mistrza świata. – Chcą ci pogratulować wyrównania rekordu Michaela, który zawsze powtarzał, że rekordy są po to, żeby je bić – oświadczył jeden z architektów wspaniałych sukcesów Schumachera.

– Bardzo dziękuję za to, co usłyszałem od Rossa. Cały czas myślę i modlę się za Michaela. Cieszyłem się przywilejem ścigania się z nim w Formule 1, zawsze go podziwiałem i nadal tak będzie. Jestem zaszczycony, że zrównałem się z nim pod względem liczby pierwszych pozycji startowych, ale on nadal będzie jednym z największych kierowców w dziejach – oświadczył po czasówce Hamilton.

Kwalifikacje na Spa-Francorchamps stanowiły absolutny popis w wykonaniu Anglika. Pierwszy przejazd w Q3 przyniósł mu czas 1.42,907 i 0,3 sekundy przewagi nad Kimim Räikkönenem. W drugim zadał decydujący cios, przejeżdżając niesamowite, najszybsze w dziejach belgijskiego toru okrążenie – 1.42,553. Żaden z rywali nie zdołał znaleźć na to odpowiedzi, ale to nie oznacza, że jutro Hamilton czeka spacer po parku (w tej sytuacji po lesie). Przede wszystkim dlatego, że Ferrari zwykle lepiej prezentuje się w niedzielę, a przewaga Mercedesa jest trochę mniejsza niż powszechnie oczekiwano.

Czerwony pociąg
Ferrari wygląda na konkurencyjne, najwyraźniej również działa przywieziony w Ardeny pakiet aerodynamiczny. Sebastian Vettel, podciągnięty w ostatnim sektorze przez Räikkönena, który popsuł własne kółko, zbliżył się do Anglika na 0,252 sekundy i rozpocznie wyścig z drugiej pozycji. – W Q1 miałem dobre przeczucia, potem było jednak gorzej. Na ostatnim okrążeniu samochód był trochę żwawszy. Miałem trochę szczęścia, bo Kimi musiał odpuścić własne okrążenie i pociągnął mnie za sobą – przyznawał Niemiec.

Trzeci czas (1.43,094) wykręcił Valtteri Bottas, który przyznał, że jego weekend nie układa się zgodnie z życzeniami. – Celowałem w pole position, lecz Lewis od początku weekendu spisuje się perfekcyjnie. A jak? No cóż, mam pewne problemy i chciałbym je zrozumieć. Myślami jestem już przy wyścigu – oznajmił Valtteri, który był górą w fińskim pojedynku.

Räikkönen po czasówce daleki był od euforii. Trudno się jednak temu dziwić, ponieważ „Iceman” wyglądał na szybszego z kierowców Ferrari. Po pierwszym przejeździe był tylko za Hamiltonem, na drugim szybkim kółku popełnił jednak błąd i zrezygnował z niego, lądując ostatecznie na czwartej pozycji. Czy jutro „król Ardenów” zdobędzie się na coś wielkiego i pokusi się o swoje piąte belgijskie zwycięstwo? Zobaczymy, jego kibice z pewnością na to liczą, aczkolwiek ani Hamilton, ani Vettel tanio skóry nie sprzedadzą.

Przepaść
Red Bull wyraźnie – i zresztą zgodnie z oczekiwaniami – odstawał od rywali spod znaku Mercedesa i Ferrari. Morderczo długie podjazdy obnażyły niedostatki mocy hybrydy Renault. Piąta i szósta pozycja stanowiła maksimum dla chłopaków Christiana Hornera. Dziwi jednak półsekundowa przepaść dzieląca Daniela Ricciardo (1.43,863) od Maksa Verstappena (1.43,380). Co prawda wokół pętli toru przeważają pomarańczowi kibice, to jednak nie tłumaczy aż tak dużej różnicy.

Zgodnie z tym, co widywaliśmy w tym sezonie już wielokrotnie, w wyścigu Red Bulle powinny wypaść zdecydowanie korzystniej niż w kwalifikacjach. Na taki scenariusz liczy również Horner, który przed weekendem zapowiadał, że w drugiej części sezonu celem jego ekipy jest pokonanie na punkty Ferrari. – Miejmy nadzieję, że jutro okażemy się bardziej konkurencyjni. Pierwszy zakręt i pierwsze okrążenie zapowiadają się interesująco – stwierdził szef Maksa i Daniela.

Szybki Palmer
Znajdujący się przez cały czas pod presją Jolyon Palmer zaprezentował się dzisiaj z naprawdę dobrej strony. Co więcej, wypadł bardziej przekonująco aniżeli Nico Hülkenberg, jeżdżący jakoś bez energii. Trochę żartowaliśmy przed weekendem z Mikołajem, że podczas wakacyjnej wspinaczki na Kilimandżaro Brytyjczyk osiągnął szczyty, a tutaj proszę – Jolyon sprawił sporą sensację, bez trudu awansując do Q3. Wielka szkoda, że w jego R.S.17 zastrajkowała skrzynia biegów.

– To kłopoty z przekładnią, więc istnieje ryzyko kary. Wielka szkoda, bo świetnie nam szło. Obydwa okrążenia z Q2 dałyby mi siódmą pozycję na starcie – pomstował Palmer, który w przypadku kary za wymianę skrzyni musi się liczyć z utratą pięciu pozycji.

Pozycja, o której wspominał Jolyon, przypadła w udziale jego niemieckiemu koledze. Za sobą Hülkenberg będzie miał jutro Sergio Péreza i Estebana Ocona, który przed rokiem zaliczył w Belgii swój debiut w F1. Oba samochody Force India są ustawione wyraźnie pod wyścig: są bardzo szybkie w pierwszym sektorze i kierowcy podkreślają, że jeśli tylko uda im się znaleźć przed żółto-czarnym rywalem, to pozycji już nie oddadzą.

Brutalna prawda
Weekend w Belgii stanowi ciężką przeprawę dla ekipy Williamsa. Wczorajsza kraksa Felipe Massy i utrata całego dnia, do tego dzisiejsza kara za zignorowanie podwójnej żółtej flagi, wreszcie koszmarne kwalifikacje dopełniają obraz dramatu. – Wszyscy idą naprzód, podczas gdy my się cofamy – stwierdził Massa, brutalnie recenzując efekty prac rozwojowych Williamsa.

Ustawienie na starcie po karach: 1. Hamilton; 2. Vettel; 3. Bottas; 4. Räikkönen; 5. Verstappen; 6. Ricciardo; 7. Hülkenberg; 8. Pérez; 9. Ocon; 10. Alonso; 11. Grosjean; 12. Magnussen; 13. Sainz; 14. Palmer (+5); 15. Stroll; 16. Massa (+5); 17. Ericsson (+5); 18. Wehrlein (+5); 19. Kwiat (+20); 20. Vandoorne (+65).

3 KOMENTARZE

  1. Nie jest to żaden bolid Roberta Kubicy. Sainz dla Renault jest pewniejszą opcją, bo i tak nie planują walki o zwycięstwa w 2018. Ich plan zakłada wygrywanie od 2019 czy nawet 2020. Każdy chce zobaczyć Roberta w F1, ale przyhamujmy już z tym wymyślaniem i poczekajmy na rozwój sytuacji.

    Williams by się rozwijać potrzebuje właśnie kogoś takiego jak Alonso. Massa tego zespoły już nie pociągnie w kierunku czołówki, a Stroll ciągnie ten zespół w dół. Jak można rozwijać bolid i ustawienia, jak kierowca jeździ po 1 sek wolniej niż bolid jest wstanie. Zespół z Grove nie jest takim głupim rozwiązaniem dla Fernando, tylko Hiszpan musi się upewnić, że jest tam odpowiednie finansowanie i plany na przyszłość.

Comments are closed.