Po przerwie wracamy do starej tradycji: oto skrajnie subiektywny ranking kierowców, ułożony według mojego widzimisię. Stali bywalcy wiedzą, że nie mają tu znaczenia punkty, czasy okrążeń, zwycięstwa, wzrost, rozmiar buta czy wyniki testu na spirometrze. Liczy się tylko wrażenie, porównanie rzeczywistości z oczekiwaniami i potencjałem. Pewnie będziecie mieli mnóstwo uwag, czekam na nie w komentarzach. Zaczynamy!

10 Marcus Ericsson

Jest w tym pewna ironia losu: Szwed żegna się z Formułą 1 po najlepszym sezonie w trwającej od 2014 roku karierze. Dziewięć punktów to dokładnie połowa jego życiowego dorobku, ale od suchych liczb ważniejsze było wrażenie w jego pożegnalnym roku. Wystarczyło mu doświadczenia, by zaprezentować się jak porządny kierowca w zespole z dolnej strefy środka stawki, a ponadto w pierwszej fazie sezonu – zanim Charles Leclerc stanął pewnie na nogach – to on udanie przejął rolę lidera ekipy Sauber. Szanuję go też za to, co będzie robił w tym roku: jest na tyle odważny i ambitny, by poszukać szczęścia w IndyCar. Powodzenia.

Embed from Getty Images

9 Valtteri Bottas

Jako jedyny kierowca jednej z trzech czołowych ekip nie wygrał ani jednego wyścigu w sezonie 2018. Może zatem nie powinien w ogóle znaleźć się w tym zestawieniu, ale pod uwagę należy wziąć całokształt mistrzostw. Pomijając Australię, początek sezonu przebiegał pod znakiem niekorzystnych dla Valtteriego zdarzeń. Neutralizacja w Chinach pozbawiła go prawdopodobnego zwycięstwa, a pęknięta opona w Baku – niemal pewnego. Po czterech wyścigach mógł prowadzić w mistrzostwach, sezon skończył na piątej pozycji. Marnym i pozbawionym znaczenia pocieszeniem jest najwięcej najszybszych okrążeń (siedem). Skazany na rolę pomagiera w drugiej części sezonu, ale też niewiele zrobił na torze, by z taką narracją skutecznie powalczyć. Nie zasłużył na wyższą pozycję w tym rankingu właśnie ze względu na drugą już z rzędu bezbarwną końcówkę sezonu.

Embed from Getty Images

8 Pierre Gasly

Pod koniec sezonu 2017 powątpiewałem w przyszłość kolejnego juniora Red Bulla, widząc nieco zagubionego i speszonego młodzieńca w stroju Toro Rosso. To był jednak skutek dość niespodziewanego znalezienia się na głębokiej wodzie. W tym roku Gasly pierwszorzędnie udźwignął na swoich barkach ciężar liderowania ekipie. Najlepszy wynik w historii silników Hondy po powrocie japońskiej firmy do sportu i sześć wizyt w Q3 to jak na pierwszy pełny sezon więcej niż przyzwoity bilans. Słabsza druga część sezonu upłynęła pod znakiem kar na polach startowych, ale nic dziwnego, skoro Toro Rosso stało się królikiem doświadczalnym przed nawiązaniem współpracy pomiędzy Hondą i Red Bullem. Do „dorosłej” ekipy przenosi się także Gasly. Na niższym szczeblu pokazał obiecującą szybkość i umiejętności, ale prawdziwy sprawdzian dopiero przed nim. Jeden z najtrudniejszych – jeśli nie zda, to pewnie w tym zestawieniu już go nie zobaczymy.

Embed from Getty Images

7 Sebastian Vettel

Numer na liście odpowiada liczbie poważniejszych wpadek, które kosztowały Seba oraz Scuderię niemało punktów. Cztery kolizje, dwie niepotrzebne kary, przestrzelone hamowanie w Baku i pamiętne Niemcy to zestaw niegodny pretendenta do mistrzowskiego tytułu. Z drugiej strony mamy pięć zwycięstw i sytuacje, w których kolejne punkty uciekały przez wątpliwej jakości decyzje strategiczne Scuderii – bądź ich brak. Mercedes się nie wahał, stawiając na Lewisa Hamiltona, a Ferrari nie potrafiło tak ustawić hierarchii w zespole, by pomóc generalnie szybszemu i lepiej dysponowanemu kierowcy. Generalnie… bo w drugiej części sezonu, począwszy od GP Włoch, Seb zdobył zaledwie o jeden punkt więcej niż zespołowy kolega – mimo że w Abu Zabi dojechał na drugiej pozycji, a bliźniaczy samochód miał awarię. Nic zatem dziwnego, że…

Embed from Getty Images

6 Kimi Räikkönen

… wyżej w moim zestawieniu znalazł się drugi kierowca Ferrari. Kimi pokazał zaskakującą skuteczność po tym, jak Ferrari postanowiło go poinformować, że – tak jak chciał Sergio Marchionne – w sezonie 2019 nie ma czego już szukać w Maranello. Jego postawa w kolejnych rundach wręcz sugerowała, że Scuderia pozbywa się niewłaściwego kierowcy. Ciekawe, że Räikkönen jest nie tylko ostatnim mistrzem świata w barwach Ferrari – i tu licznik wskazuje już ponad dekadę – ale poza tym za sprawą chaotycznej i wyraźnie słabszej końcówki sezonu 2018 w wykonaniu Vettela jest także najświeższym zwycięzcą i zdobywcą pole position w czerwonych barwach. Najstarszy kierowca w stawce dobitnie udowodnił, że jeśli tylko ma swój dzień, to nie ma na niego mocnych. A występy podczas uroczystej gali FIA – której zresztą każdy z trójki zawodników „walczących” o trzecią pozycję w mistrzostwach chciał uniknąć – tylko umacniają jego unikalny wizerunek.

Embed from Getty Images

5 Max Verstappen

Nie za nisko? Przypomnijcie sobie początek sezonu w wykonaniu młodego, ale już doświadczonego kierowcy. To był jego piąty sezon w F1, licznik startów przekroczył już osiemdziesiątkę, ale bezkompromisowy i generalnie godny podziwu styl jazdy zbyt często przynosił opłakane skutki. Pięć podiów z rzędu w ostatnich wyścigach sezonu i 11 w całej kampanii to imponujący wynik, ale – tak jak w przypadku Vettela – należy też popatrzeć na te dokonania przez pryzmat straconych szans. Sześć incydentów na początku sezonu było serią, która tak utalentowanemu zawodnikowi mimo wszystko nie powinna była się przytrafić. Jasne, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą – i nie byłoby takich sukcesów, gdyby nie podejście typowe dla „Mad Maksa”. Na zewnątrz Verstappen udawał, że nic się nie stało, ale świadomość, że uciekły mu zwycięstwa w Chinach i Monako, musiała boleć. Przebieg reszty sezonu pokazał, iż wnioski zostały wyciągnięte. Na jak długo? Wciąż jestem ciekaw, jakie podejście i skuteczność będzie prezentował Max, gdy przyjdzie mu walczyć o tytuł.

Embed from Getty Images

4 Fernando Alonso

Pożegnalny sezon dwukrotnego mistrza świata był o tyle godnym zamknięciem długiego rozdziału, że – dokładnie tak jak pierwszy – udowodnił, że Alonso zawsze potrafi wydobyć coś niesamowitego nawet z koszmarnego samochodu. Zauważcie, że w jego przypadku nigdy nie mówiono, że ta czy owa maszyna nie pasuje do jego stylu jazdy. Niezależnie od charakterystyki, każde auto potrafił złapać za kark i wdusić w asfalt – zmusić do posłuszeństwa. Jasne, że niektóre odpowiadały mu bardziej, w innych musiał bardziej obchodzić ich ograniczenia i szukać kompromisów, ale zawsze robił to skutecznie. W sezonie 2018 skutecznie zniszczył też karierę Stoffela Vandoorne’a, który z jednej strony sroce spod ogona nie wypadł i jest naprawdę szybkim, utalentowanym oraz mądrym kierowcą, ale z drugiej nie wytrzymał brutalnej rzeczywistości z Alonso po drugiej stronie garażu.

Dlaczego zatem i w tym zestawieniu podium pozostaje poza zasięgiem? Przy pożegnaniu zabrakło nieco stylu – mam tu na myśli deprecjonowanie Formuły 1 przez rozczarowanego dawnego mistrza. Ale ten typ tak ma: pamiętam, jak w 2006 roku na Monzy (niesłusznie skrzywdzony przez sędziów, to fakt) ogłosił, że F1 nie jest już sportem, a pod koniec tego samego sezonu oskarżał swoją ekipę Renault o przeszkadzanie mu w walce tytuł, by mistrzowskiej jedynki nie zabierał ze sobą do McLarena. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Embed from Getty Images

3 Charles Leclerc

Chwilę potrwało, zanim Charles nabrał rozpędu – pierwsze trzy weekendy w jego wykonaniu były naprawdę mało przekonujące. Przekonał się, że przeskok z Formuły 2 do F1 wcale nie jest taki prosty. Zrozumiał to jednak dość szybko i przystosował się ze skutkiem, który skłaniał przecież Ferrari do przyspieszenia przeprowadzki do Maranello. Po nieudanym występie Räikkönena w Kanadzie było już naprawdę blisko, ale może to i lepiej, że Leclerc dokończył sezon w większej odległości od środka wyścigowej sceny. Zaprezentował się wyśmienicie: siedem razy wszedł do Q3 i doskonale wykorzystał postępy Saubera, który na przestrzeni sezonu z czerwonej latarni stał się poważną siłą w środku stawki. Ze świecą szukać też błędów – oczywiście się zdarzały, ale jeśli przytrafiało się coś poważniejszego, to przeważnie wskutek awarii lub błędu rywala.

Podobnie jak Gasly’ego, także Leclerca czeka piekielnie trudny sprawdzian w sezonie 2019. Mam jednak wrażenie, że powinien poradzić sobie lepiej. Wiele zależy od jego psychiki – a tu nie ma żadnych sygnałów, by powątpiewać w jej siłę. Przeczuwam wielką polityczną walkę między dwiema stronami garażu i wcale nie jest powiedziane, że Charles ją przegra.

Embed from Getty Images

2 Lewis Hamilton

Pięciokrotny mistrz świata jest znacznie mocniejszym kierowcą niż parę lat temu. Kluczową rolę odegrała jego porażka z rąk Nico Rosberga – w latach 2017 i 2018 przestały przytrafiać mu się zagadkowe weekendy, podczas których był cieniem samego siebie i popełniał kuriozalne błędy. Tym razem jego sezon dość długo nabierał rozpędu i w jego pierwszej fazie nawet hierarchia wewnątrz Mercedesa nie była zupełnie oczywista. Można się spierać, w jakim zakresie ostateczny triumf był efektem „prezentów” ze strony Seba i Scuderii, w jakim poprawek technicznych Mercedesa – i w jakim samej jazdy czy pracy Lewisa. Fakty są takie, że Ferrari zgubiło mnóstwo punktów, chłopcy z Brackley i Brixworth prześcignęli ich pod względem tempa i skuteczności rozwoju, a w pogotowiu zawsze czekał gotowy (jeśli nawet niechętny) do pomocy Bottas. Faktem jest jednak również bezsprzeczna przewaga szybkości Lewisa nad zespołowym partnerem oraz wyczucie w deszczu. Może wspomagane odrobiną szczęścia, ale warunki są jednakowe dla wszystkich, a wyścigi nie wygrywają się same. Wbrew ostatecznym statystykom, nie był to łatwy sezon dla Hamiltona – chociaż w końcówce nie musiał specjalnie się wysilać. I może dlatego…

Embed from Getty Images

1 Daniel Ricciardo

… na pierwszym miejscu umieszczam kierowcę, który zakończył sezon jako ostatni spośród zawodników trzech wielkich ekip. Kwalifikacyjną batalię sromotnie przegrał ze swoim zespołowym partnerem (sześć do piętnastu). Nie ukończył ośmiu wyścigów i tylko dwa razy stanął na podium…

Dobra, ale dwukrotnie zagrano mu „Naprzód, piękna Australio” – jako pierwszy od Jochena Rindta w sezonie 1970 więcej niż raz ukończył wyścig na pudle, ale nigdy na jego niższych stopniach. Jeśli już pokonywał Verstappena w czasówce, to z reguły miało to kolosalne znaczenie: Seb Vettel może być wdzięczny swojemu dawnemu zespołowemu koledze, bo Dan pomógł mu ocalić rekord najmłodszego zdobywcy pole position. W drodze po oba triumfy pokazał to, czym pochwalić nie może się Max: bezbłędną i skuteczną jazdę. Potrafi obnażyć słabości kierowcy, który jest kreowany na wielkiego mistrza i potencjalnego rekordzistę wszech czasów. Samo w sobie jest to niezłym wyczynem.

Spośród ośmiu nieukończonych wyścigów aż sześć to sprawka techniki. Dochodzi Baku, gdzie Ricciardo zrozumiał, jak wygląda hierarchia w Red Bullu. Max nigdy nie zostanie skarcony – trzeba zatem poszukać nowych wyzwań. Plus za odwagę i rozegranie sytuacji. Nieczęsto ktoś jest w stanie zagrać Red Bullowi i doktorowi Marko na nosie, a Danowi się udało.

Jeśli natomiast chodzi o bardziej konkretne przymioty, to Ricciardo imponuje przede wszystkim skutecznością – zarówno w punktowaniu, jak i wyprzedzaniu. Świetnie wyliczone manewry, niejednokrotnie zaskakujące przeciwników, można oglądać w nieskończoność. Jak sam twierdzi, kiedyś, w seriach juniorskich bardzo przeżywał niewykorzystane sytuacje i żałował zbyt zachowawczej jazdy, więc teraz woli się rozbić niż nie spróbować. I jakoś wychodzi mu to lepiej niż chociażby Verstappenowi. Do tego wie, że taki Max góruje nad nim pod względem czystej szybkości, ale potrafi z tym żyć i robi doskonały użytek z tego, czym dysponuje. Nie mam pojęcia, dokąd zaprowadzi go decyzja o odejściu do Renault, ale jestem pewny, że Dan pozostanie sobą – uśmiechniętym i piekielnie skutecznym wyścigowym rozbójnikiem.

Embed from Getty Images
Nie ma w moim zestawieniu oficjalnych władców środka stawki – Nico Hülkenberga, duetu Racing Point/Force India czy Kevina Magnussena. Każdy z nich miał lepsze momenty, ale i mniejsze lub większe grzeszki na koncie. Najmniej okazji zmarnował „Hulk”, ale jego uratować może tylko podium… Zastanawiałem się nad Siergiejem Sirotkinem, który mimo niełatwych okoliczności i absolutnego braku doświadczenia nieraz ośmieszał zespołowego partnera, bogatszego nie tylko o poprzedni sezon za kierownicą, ale też o liczne prywatne sesje testowe. Kilku nazwisk w ogóle nie brałem pod uwagę – ale może pojawią się w Waszych komentarzach? Zapraszam do kulturalnej dyskusji.

28 KOMENTARZE

  1. Sądzę że mamy bardzo podobne podejście do kierowców F1. Jak dla mnie prawie wszystko się zgadza, poza… Nr 1. Tak. Danny był też moim ulubionym kierowcą(obok Leclerca) w minionym sezonie – głównie za uśmiech i podejście do życia. Ale ja uważam że jest ciut przeceniany i sądzę że umieściłeś go tam żeby wywołać żywszą dyskusję. Jak dla mnie byłby gdzieś w okolicach kierowców Ferrari, bo z Maxem niestety przegrał, pomimo porażających błędów najszybszego idioty w stawce. Cóż. Przekonamy się w przyszłym sezonie jak sprawdzi się w porównaniu do Hulka – osobiście uważam że to ta sama kategoria i będzie bardzo równo, jeśli Danny wyraźnie wygra tę rywalizację, to chętnie przyznam się do błędu. Choć sądzę że Renault w przyszłym sezonie ma bardzo wielu konkurentów z którymi może przegrać walkę o 4 miejsce i stawiam ten zespół na głównego kandydata do największego rozczarowania sezonu, poza oczywiście McLarenem…
    Być może, któreś z ostatnich 3 pozycji, choć nie wiem dokładnie które, wymienił bym z kierowcami byłego Force India. Żal mi Bottasa, bo zasłużył na jedno zwycięstwo w 100%, a zespół wziął i jednym zdaniem uciął mu jajca. IMO już nie odrosną…

  2. Bardzo trafnie. Przed przeczytaniem artykuły, zastanawiałem się kto może być na podium, a kogo może całkowicie zabraknąć. Lewis jednak był bezkonkurencyjny i to jego postawiłbym na pierwszym miejscu. Zaskoczenie? Alonso. Koniec pierwszej dziesiątki za ten sezon. Wyżej przede wszystkim Kimi, Ericsson i Gasly, którego dałbym na 6 miejscu po Mad Maksie i Kimim.
    1. HAM
    2. RIC
    3. LEC
    4. VER
    5. RAI
    6. GAS
    7. ERI
    8. VET
    9. ALO
    10. KUB* (coś tam jeździł 😉 )

  3. Odwróciłbym chyba tylko kolejność Kimiego i Maxa. Fin naprawdę imponował w tym sezonie. Poza tym z grubsza się zgadzam. No może dałbym Hamiltonowi nr 1 – w końcu utrzymać koncentrację przy takiej przewadze, przez cały sezon – to ciężkie zadanie, choć nie tak spektakularne jak ataki przesympatycznego Australijczyka.

  4. Bottas w top10 i Ricciardo na 1 miejscu, typowy artykuł oparty o marketing czy sztuczki pr, gdzie ma być jak najwiecej dymu w komentarzach, aby poprawić odsłony na stronie. W mysl, im wiecej hejtu tym lepiej, tylko wtedy są odslony. Blog umiera, artykuły pojawiają się raz w miesiącu 😉 U Bottasa przypomniane, ze przez neutralizacje przegral wyscig w chinach, ale to samo spotkało Lewisa w Australii przez co Seb od razu zyskał małą przewagę na początku i o tym się nie powie. Później podobno „łatwo” kontrolował sytuację punktową, bo ferrari dawało prezenty. Rewelacyjne kolko w Singapurze, czy we wspomnianej nawet Australii (gdzie wymyslono mityczny party mode dajacy 0.1), to się nie liczą. Nie wiem czy Dan miał takie kółka. To Dan miał prezenty od Maxa i Renault, kiedy w Monako max sam sie wyeliminował z walki o pp, a w Meksyku w Q3 przerywał mu silnik, wiec czemu Dan wyzej to nie wiadomo. Nie wiem co on takiego pokazal. Kazdy czeka ze złupie Hulka, na pewno tak się nie stanie, będzie po rowno.

    • W Meksyku Max przegrał P1 w jednym szybkim zakręcie, gdzie pojechał zbyt wąsko i wytracił więcej prędkości od Ricciardo. Z tym silnikiem to nie wiadomo na ile to prawda. W Bahrajnie RB wymyślił jakąś bajkę o dodatkowych 150 koniach mocy przez które to niby Max miał wylecieć z toru, ale później przyznali, że to błąd Maxa. Tutaj też mogli coś takiego mówić żeby zatrzeć złe wrażenie.

    • załóż własny blog f1, na którym będą się pojawiać artykuły codziennie. nawet niemerytoryczne. jak dasz radę to sam ze sobą piąteczkę trzaśniesz 🙂 Pozdrowionka i „buziaki” 🙂

      • to jest taka dyskusja bezsensu. jakbym pisal w twoim stylu to napisalbym do Mikolaja, ze jak Ci się Mikolaj nie podoba ten kierowca, to sam wskocz do bolidu i pokaz jak sie jeździ, to taka dyskusja z Toba. szkoda czasu

  5. 3. Leclerc? Uważam, że za wysoko. Marcus wcale bardzo od niego nie odstawał. Też w końcówce sezonu szwed pokazał mocniejszą stronę.
    9. Bottasowi trzeba przyznać że oddał Lewisowi też zwycięstwo, więc razem z Baku i Chinami to 3 zwycięstwa które mu uciekły na finiszu.
    2. Hamilton mógł być wyżej, zamieniłbym tu Dannego. Ekstremalna skuteczność Hamiltona w końcówce przebija Dannego. DNFy swoją drogą nie pomogły ale miał parę wyścigów gdzie był niewidzialny.

  6. ekwador15, Ty tak na serio? Przecież to subiektywny ranking, co jest jasno wyartykułowane już w pierwszym zdaniu. Rozumiem, że możesz mieć odmienne zdanie od autora (i bardzo dobrze!), ale czy nie lepiej byłoby o tym podyskutować zamiast rzucać kalumnie? Zauważ, że sam wyrażasz opinie znacznie bardziej zasadnicze i nie pozostawiające miejsca dla odmiennego zdania, niż te, które wywołują Twoje oburzenie. Warto pamiętać, że nikt nie ma patentu na nieomylność – ani Pan Mikołaj, ani Ty, ani (tym bardziej) ja. Zachęcam do odrobiny dystansu i otwartość na opinie innych (co wcale nie znaczy, że trzeba się od razu z nimi zgadzać).

  7. Ok, Leclerc bardzo dobry debiutancki sezon, ale ta wypadkowa ma wiele składowych: przede wszystkim, bardzo słaby kolega z zespołu. Ericsson robił dobre wrażenie, ponieważ Sauber uczynił fenomenalny postęp, a Ferrari znacząco poprawiło jednostkę napędową. Również umieściłbym Charlesa bardzo wysoko, ale przez wzgląd na to, że miał słabego rywala – trudno czuć się pewnym siebie, stawiając go na P3.

    Idąc dalej, w starciu z Hamiltonem, nawet Kovalainen sprawiał lepsze wrażenie od Bottasa. 12 miesięcy temu, byłem przekonany, że Fin zaliczył świetne wejście do zespołu i w 2018 będzie potrafił wykorzystywać każdą niedyspozycję Lewisa. Niestety, Bottas – w przeciwieństwie do Rosberga czy Buttona – nie wyciągnął żadnych wniosków, a w dodatku trafił na sezon, w którym Lewis był bez skazy. Jednak – w mojej ocenie – największym problemem Bottasa jest totalna bezpłciowość na torze. Oglądając go w tym roku, widziałem Massę gdy za karę przyspawano go do Alonso w Ferrari.

    Ricciardo na P1? Wiem, że punkty rozdaje się w niedzielę, ale jak można postawić na pierwszym miejscu zawodnika, który regularnie tracił 0.3-0.5 sekundy do człowieka w tym samym kombinezonie? Jestem wielkim fanem Australijczyka, ale wyżej niż na najniższym stopniu podium osobiście go nie widzę.

    Sebastian Vettel w TOP10? Tylko pod warunkiem, że oceniamy rowniez połówki sezonów. Kolejny rok z rzedu, udowadniający, że Niemiec nie radzi sobie kiedy nie jest absolutnym faworytem. Zespół mu nie pomagał, ale wrażenie jest takie, że Seb także nie zrobił nic, aby pomoc Scuderii.

    Brak Hulkenberga w TOP10? Wiem, że łatwo wytykać mu brak podium, ale – realnie – w ilu wyścigach powinien, lub w ogole mógł je zdobyć? Mam tu na myśli całą karierę Hulka. Gdyby nie trafił do F1 w momencie kiedy zaczynała się dominacja Vettela, to jego kariera potoczyłaby się zupełnie inaczej. W kwalifikacjach jest demonem prędkości. W wyścigach miewa wpadki – tak jak i Sebastian – i nie notuje spektakularnych wyścigów, ale trudno jest jechać widowskowo gdy startujesz z P7 i nie masz z kim walczyć.

    Zamiast Ericssona, widziałbym Pereza na P10. Po niezłym, zeszłym sezonie dla Ocona, wszyscy spodziewali się, że w kolejnym Perez będzie jego tłem. Tymczasem, Meksykanin sprawiał znacznie lepsze wrażenie i był pewniejszym punktem swojej ekipy.

  8. Bardzo ciekawy ranking. Brawa za Ricciardo na czele. To typ kierowcy, ktory w walce o tytul zachowalby zimna krew. RB popelnia blad dajac Verstappenom wejsc sobie na glowe. To wyjatkowo nieprzyjemna rodzinka. W RB jest tylko jedna gwiazda (Adrian Newey) i jesli klan z Holandii kiedys go wkurzy to bedzie koniec RB w czolowce.

    Dla mnie Finowie poza top 10. Bottas kompletnie bez jaj i do tego zbyt czesto duzo wolniejszy od Lewisa. Kimi albo juz nie daje rady albo nie ma motywacji. Znow przespal poczatek sezonu i zepchnal sie do roli No 2.

    Dobrze ze nie ma Sirotkina. Co on niby pokazal? Byl szybszy w kwalifikacjach ale minimalnie, zazwyczaj to bylo mniej niz 0,1s. Dwa razy byl duzo szybszy ale na torach, ktore Stroll po prostu olal bo ich nie lubi. Massa byl regularnie od Strolla szybszy o ponad pol sekundy. A wyscigi w wykonaniu Sirotkina? Jedna wielka kompromitacja.

  9. Marcus dostał dodatkowe punkty za potrącenie Romaina w Baku? 😉
    Siergiej, niestety, bardzo rozczarowywał w niedziele, nie tyle przegrywanymi startami, co słabym tempem i niszczeniem opon. Nawet mając taki samochód jaki miał.
    Stoffel jest tak zniszczony, że nawet w wyścigu Formuły E był przez wszystkich objeżdżany, startował czwarty czy piąty, skończył ostatni (nie licząc wycofanych i ukaranych).

  10. Bottas to nawet do top 15 się nie łapie. Jak by w Ferrari trochę lepiej zarządzali kierowcami to Fin przegrał by mistrzostwo świata konstruktów dla Mercedsa. Dla przykładu Monza, gdzie zespól z Maranello powinien zgarnąć dublet. Owszem to świadczy o tym, że Arrivabene nie powinien dalej zasiadać na swoim stołku, ale nie zmienia faktu, że Valtteri jest w Mercedesie tylko „wingmanem”.

    Jedynka dla Ricciardo? Lekka przesada. Nie był tak kompletny kierowcą jak na przykład Hamilton, a choćby samo zdarzenie z Baku, nie było całkiem bez jego winy. Australijczyk odchodzi do słabszego zespołu w konsekwencji poprzedniego sezonu i to tez o czymś świadczy. Nie można mu odmówić świetnego rozeznania na torze i genialnych manewrów wyprzedzania, ale na jedynkę to mało. Jak już miało być kontrowersyjnie to ja wrzucił bym Alonso na najwyższy stopień podium bo był bardziej kompletnym kierowcą.

  11. Mnie pod pewnym względem nie dziwi pozycja Dana. Pamiętam sezon 2014 – zdeklasował Seba – mistrza wielokrotnego. Teraz też pokazał to co jest kluczem chyba do sukcesu w tej dyscyplinie – prędkość+rozum+pokora+rozsądek. Będę trzymał kciuki za niego w następnym sezonie. Nie zgadzam się z pozycją Alonso. Myślę, że zasłużył na 3, a Leclerc 4. W tym sezonie Fernando zachowywał się jak na mistrza przystało. A to co potrafił z tej pomarańczy wycisnąć to już zasługuje na jakiś chyba oddzielny elaborat 🙂

  12. 1. Hamilton – najlepszy sezon w jego karierze, niesamowite kółka kwalifikacyjne w Australii, Wielkiej Brytanii czy Singapurze, wyrachowanie na torze i jazda bez błędów które kosztowałyby go utratę punktów. I to wszystko w walce o tytuł pod olbrzymią presją.
    2. Alonso – zmiażdżenie w kwalifikacjach Stoffela i świetna jazda w wyścigach. Mimo tak słabego auta i tylu DNF’ów ukończył sezon przed Oconem.
    3. Ricciardo – podobnie jak Hamilton popełnił bardzo mało błędów, ale miał dużo DNF’ów przez co trudno ocenić jakie miałby tempo w wyścigach na tle Maxa. No i regularnie dostawał lanie w kwalifikacjach. Nie dziwne, że się ewakuował do Renault. Jak tylko Max nie popełnia błędów to Ricciardo nie ma za bardzo jak podjąć walki. Mimo tego potrafił wykorzystać wszystkie okazje jakie miał.
    4. Verstappen – świetne tempo w kwalifikacjach jak i w wyścigach. Potrafi bardzo dobrze zarządzać oponami, ale przez błędy z początku sezonu ogólnie gorzej od Ricciardo.
    5. Leclerc – od GP Baku zaczął jeździć bardzo dobrze. Regularnie pokonywał Ericssona. Nie popełniał wielu błędów i potrafił wyciągać coś ekstra jak kółko w Brazylii na wilgotnym torze.
    6. Vettel – bardzo dobry sezon pod względem tempa w kwalifikacjach i w wyścigach, ale zbyt dużo błędów.
    7. Hulkenberg – the best of the rest mimo aż 7 DNF’ów. Sainz mający tylko 2 DNF’y stracił do niego aż 16 punktów. Gdyby nie amatorskie błędy jak w Baku czy na starcie w Spa byłby wyżej w tym rankingu.
    8. Raikkonen – miejsce w TOP 10 tylko ze względu na regularność i niepopełnianie błędów. Zdecydowanie odstawał na przestrzeni całego sezonu od Vettela pod względem tempa.
    9. Gasly – mocny start z sezonu z 4 miejscem w Bahrajnie, ale druga połowa niezbyt dobra. Już tak nie błyszczał na tle Hartley’a.
    10. Perez – mimo słabych kwalifikacji dawał radę w wyścigach. Jako jedyny spoza TOP 3 zdobył podium bo bardzo dobrym wyścigu.

    Z kierowców spoza TOP 10 można wyróżnić Magnussena który miał świetną pierwszą połowę sezonu, ale w drugiej zaczął słabiej jeździć, popełniać więcej błędów i odstawał od Grosjeana tempem(a może w tym większa zasługa wzrostu formy Romaina niż spadku Kevina). Ericsson który pokazał, że aż tak złym kierowcą nie jest i miał dobre ale pechowe weekendy jak ten w Brazylii. Ocon który w kwalifikacjach zlał Pereza, ale nie miało to przełożenia na wyścigi.

    • Dobre zestawienie i uzasadnienie. Mógłbym się zgodzić prawie w 100% ale to przecież bez sensu 😉
      Zamieniłbym więc Verstappena pozycją z Leclerkiem bo jednak Leclerc jako debiutant pokazał się nie tylko od szybkiej strony ale też okazał się o wiele dojrzalszy niż Max.
      Natomiast na szóstej pozycji dałbym razem Raikkonena i Vettela. Rai mimo odstawania tempem miał zaskakująco dobry sezon na tle Vettela a Vettel mimo tempa jest największym przegranym sezonu i nie wiadomo jak by wyglądała jego sytuacja gdyby od początku Ferrari nie stawiało zdecydowanie na niego.
      I jeszcze może wrzuciłbym do 10ki Bottasa. Wprawdzie druga połowa sezonu bezjajeczna ale w paru wyścigach był bardzo mocny a w kilku pomógł też zespołowi i Hamiltonowi bardzo skutecznie.

  13. Ja będę bronił Valtteriego. Pierwsza część sezonu pogrzebana przez zupełnie niezależne od niego zdarzenia a w drugiej prezent w postaci noża w plecy od własnego zespołu. Uważam że gdyby Lewis zamienił się z nim miejscami w tym sezonie, poradziłby sobie dużo gorzej. A Bot wspierany przez team byłby niesamowicie mocnym kierowcą. Ten sezon pokazał wielką siłę Bottasa.

  14. Ja bym Seba wyrzucił poza ten ranking za te babole na przestrzeni sezonu (a zwłaszcza blamaż w domowym występie). Gasly’ego może bym dał w górę na to konto. Co do VB77 też mam wątpliwości, bo jednak nie pokazał ducha walki wcale w mojej ocenie.
    Groszka bym za to na 10-te dał za pozbieranie się z popiołów, a na ósme Hulka (chociaż miał dziwną przygodę z hamowaniem na ogonie Ferdzia).

  15. Daniel na pierwszym miejscu – zgadzam się w 100% i dodam tylko od siebie, że jego decyzja przejście do renault wywołała niesamowite zamieszanie na rynku transferowym kierowców w połowie sezonu. Mam wrażenie, że gdyby nie ta decyzja to skład kierowców na sezon 2019 na pewno w tzw. środkowej części stawki wyglądałby zupełnie inaczej. Może też pomogło to Robertowi? Może nie ale szacun dla Daniela i życzę mu powodzenia w nowym teamie.

  16. ranking niezły. Moje wrzutki to poole positition dla Lewisa i to z dużą przewagą – komentarz w zasadzie zbędny-wyrósł na mistrza prawie 0 błędów. Poza tym:
    1. Perez powinien się w 10 załapać.
    2. Vettel i Max małolat powinni być niżej.
    A co do Riccardo – jak już wcześniej pisałem – bardzo dobrze , że poszedł od p. Marko – nie jest jego pupilem – Chyba korepetycje M. Webbera pomogły w decyzji i życzę Mu wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim utarcia nocha przemądrzałym – Helmutowi i Małolatowi.

  17. 1. Ham – Singapur, Niemcy, Anglia, Węgry
    2. Kimi – Scuderia naprawdę pozbyła się złego kierowcy (szczególnie w świetle promocji Charlesa)
    3. Max – za drugą połowę sezonu, w której przegrał na punkty tylko z Lewisem
    4. Leclerc – Q2 w Brazylii
    5. Ericsson – chłopak jednak umie jeździć

  18. Moim zdaniem kariere powinien zakonczyc:
    1. Vettel (bledy niegodne kierowcy F1 a co dopiero czterokrotnego mistrza),
    2. Raikonnen (brak motywacji, wyglada ze jezdzi byle jezdzic),
    3. Hulkenberg (tyle sezonow i ani raz na pudle),
    4. Grosjean (zbyt malo przeblyskow swietnosci w porownaniu z bledami i doswiadczeniem)

    • Co do Vettela – Pełna zgoda!
      Co do Kimiego, to mam wrażenie, że odzyskał motywację jakoś tak jesienią…
      Co do Hulka – może nie jest wybitny, ale solidny, może nawet bardziej niż Kimi z o ostatnich 4 lat.
      Co do Groszka – Odnoszę wrażenie, że On chyba sam już wie, że przyszły sezon jest dla niego ostatnią szansą na pokazanie powodów dla pozostania w stawce. Steiner też coś takiego po ogłoszeniu składu mówił, że dają mu kredyt zaufania, ale kolejnego nie będzie.

  19. 1. Hamilton
    2. Alonso
    3. Ricciardo
    4. Verstappen
    5. Hulkenberg
    6. Perez
    7. Ocon
    8. Magnussen
    9. Vettel
    10. Leclerc

    Na „Sokolim” tradycyjnie drugi kierowca Ferrari „byle jak najwyżej”, Hulkenberg „byle dalej a najlepiej w ogóle”.
    Gasly zaliczył także sporo średnich GP i wtop, sezon pozytywny, ale bez przesady. ERI był słabiutki, LEC zaliczał jednak kilka słabych wyścigów, co on tam robi? :] Chyba ktoś tu nie docenił formy Saubera i to BARDZO. Chyba obaj (GAS i LEC) wysoko bo awansowali do czołowych stajni i tylko dlatego, bo nie za sezon. Cóż, zwykle w pamięci zostaje to co pod koniec…

    RAI przed VET? To już kpina z czytelników… Tam gdzie VET zasypia tam RAI potrzebuje 0,1 sek będąc w najlepszej formie i ten sezon to bardzo dokładnie pokazał. Ranking na Sokolim Okiem jak zawsze według mnie mega słabiutki i nieprzemyślany, analiza innych aspektów F1 stoi zwykle na nieporównywalnie wyższym poziomie i tych innych artykułów życzę jak najwięcej!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here