Lewis Hamilton odhacza kolejne punkty z listy spraw do załatwienia: po ubiegłorocznej klęsce w Baku zapisał na swoje konto pole position numer 66 w karierze, a uliczny tor w stolicy Azerbejdżanu to już 25. obiekt, na którym Brytyjczyk rozpocznie zmagania z pierwszego pola. Wyśrubował tym samym własny rekord, Alain Prost wygrywał kwalifikacje na 22 różnych torach, a Sebastian Vettel na 21. Z kolei biorąc pod uwagę nazwę wyścigu, to Azerbejdżan jest 23. różną Grand Prix z wygraną przez Hamiltona czasówką (to także rekord: osiągnięcie Vettela to 21, a Prosta – 20 różnych GP z pole position). Dla porównania osiągnięcia rekordzisty wszech czasów, Michaela Schumachera (Lewis może wyrównać jego rekord 68 pole position przed własną publicznością na Silverstone…), to po równo 19 różnych torów oraz Grand Prix.

Zostawmy statystykę. Hamilton jest na dobrej drodze do pomszczenia zeszłorocznego weekendu w Baku, kiedy po przygodzie w kwalifikacjach startował z 10. pola i w zdominowanym przez Nico Rosberga wyścigu był na mecie piąty, z niemal minutą straty do zespołowego partnera i późniejszego mistrza świata. Teraz, mimo kłopotów w piątkowych treningach i wiszącego nad zespołem widma powtórki z Rosji czy Monako, Lewis po prostu zdominował kwalifikacje, schodząc grubo poniżej bariery minuty i 41 sekund – żadnemu innemu kierowcy ta sztuka się nie udała.

Czerwone flagi po przygodzie zaliczającego słaby weekend Daniela Ricciardo przerwały szybkie kółko w wykonaniu Mercedesa #44, ale nie wytrąciła go z równowagi nawet konieczność przejechania jednego szybkiego kółka na torze, który wymagał starannego przygotowania opon do decydującej próby. W dniu, w którym jego największy rywal Sebastian Vettel musiał walczyć ze zmęczonym czterema weekendami wyścigowymi silnikiem, włożonym po trzecim treningu, Hamilton nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń. Jedynie Valtteri Bottas znalazł się bliżej niż sekundę za zdobywcą pole position, ale przekraczająca 0,4 sekundy różnica nie stawia Fina w najlepszym świetle. Vettel po problemach z hydrauliką w trzecim treningu uległ tym razem Kimiemu Räikkönenowi, ale pokonał Maksa Verstappena. Zdaniem Holendra Red Bull jest już na poziomie Ferrari lub nawet z przodu, ale o porażce ze Scuderią zadecydowały problemy z przerywającym silnikiem oraz synchronizacją skrzyni biegów.

Max zdominował walkę wewnątrz ekipy, a błąd Ricciardo w Q3 był prezentem dla duetów Force India i Williamsa. Ubiegłoroczny zdobywca podium w Baku, Sergio Pérez, jeszcze utrzymuje się przed Estebanem Oconem, ale Francuz nie omieszkał zauważyć, że gdyby nie drobny błąd w Q3, to znalazłby się jedną pozycję wyżej – właśnie przed zespołowym partnerem. Tymczasem w obozie Williamsa uskrzydlony punktami z poprzedniego wyścigu Lance Stroll po raz pierwszy w karierze pokonał Felipe Massę, zaliczając drugą wizytę w Q3. Młodzieńcowi pomógł jeden dzień testów Williamsem FW36 z sezonu 2014, zorganizowany dziesięć dni temu w Austin.

Z kolei brazylijski weteran popisywał się dzisiaj efektownymi uślizgami, unikając jednak poważniejszych kontaktów z barierami. Kanadyjczyk miał jeden zestaw świeżych supermiękkich opon i wyjechał na tor dopiero po czerwonej fladze, natomiast jego doświadczony partner nie zrobił użytku z dwóch świeżych kompletów. Zamierzał wykonać dwa przejazdy, po jednym okrążeniu pomiarowym, ale już przy pierwszej próbie okazało się, że to zła strategia. Zjechał z zamiarem wykorzystania drugiego kompletu na przejazd składający się z dwóch lotnych kółek, ale tę próbę przerwała czerwona flaga – i w rezultacie Massa walczył o czas na używanym komplecie.

Moc jednostek Mercedesa w samochodach Force India i Williamsa poważnie ograniczyła szanse duetu Toro Rosso na wejście do Q3. Daniił Kwiat błysnął piątym czasem w Q1, ale wykorzystał strugę aerodynamiczną za innym samochodem. Tej sztuki nie udało się powtórzyć w Q2 i Rosjanin ruszy z 11. pola, natomiast Carlos Sainz po uwzględnieniu kary z Kanady spadł na P15. W ogonie stawki kierowcy McLarena z gigantycznymi karami za wymianę różnych podzespołów wystartują przed Jolyonem Palmerem, który nie wziął udziału w kwalifikacjach.

Ustawienie na starcie: 1. Hamilton; 2. Bottas; 3. Räikkönen; 4. Vettel; 5. Verstappen; 6. Pérez; 7. Ocon; 8. Stroll; 9. Massa; 10. Ricciardo; 11. Kwiat; 12. Magnussen; 13. Hülkenberg; 14. Wehrlein; 15. Sainz (+3); 16. Grosjean; 17. Ericsson; 18. Vandoorne (+35); 19. Alonso (+40). Palmer nie wziął udziału w kwalifikacjach.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułChaotyczny piątek
Następny artykułCzerwona mgła

12 KOMENTARZE

  1. Czekalem na jakąś wzmiankę o ALnoso i o tym jak już niemal żartobliwie mówi, że gdy on zaczyna swoje okrązenie pomiarowe, to inni myślą, że to jest już spokojne zjazdowe 😀 Przykład to sytuacja Alonso i Ricciardo zaraz po prostej start meta 😀

  2. Po ubiegłorocznym GP Baku sądziłem, że to była decyzyjna pomyłka, by włączyć ten tor do kalendarza. Po tegorocznym wyścigu nie mogę się doczekać na niego bardziej niż na GP Monte Carlo, które, również uliczne, przy Baku jest nudne. Poza tym, otrąbione „wrogim przejęciem”, „niepewnością co do przyszłości F1 bez Erniego” kupno cyrku przez Liberty Media okazało się najlepszym krokiem marketingowym od czasów wprowadzenia na rynek iPhone’a. Na tor pościągano gwiazdy, otwarto weekendowe zamieszanie na świat widzów, a przede wszystkim wyjęto niedostępnych kierowców z padoków, dzięki czemu wiemy, jak wyglądają i co mają do powiedzenia. Nie na zamkniętych konferencjach prasowych tylko tuż przed startem i po wypiciu szampana. Następnym krokiem w celu urozmaicenia wyścigów będzie wprowadzenie kobiet do kokpitu, a następnie stworzenie kobiecego teamu, o czym już pisałem na swoim blogu. Czekam na to.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here