Najnowsze wydanie oficjalnego magazynu Formuły 1 trafiło do sprzedaży tuż przed Świętami, więc jeśli ktoś jeszcze nie zaopatrzył się w majowy numer, to najwyższy czas nadrobić zaległości.

Okładkowy temat to kłopoty McLarena i niepewna przyszłość Fernando Alonso. Numer został oddany do druku jeszcze przed sensacyjną wieścią o starcie Hiszpana w Indianapolis 500, ale w niczym nie zmienia to trafności analizy niełatwej sytuacji, w której znalazła się ekipa z Woking. Co muszą zrobić, by myśleć o zatrzymaniu w swoich szeregach dwukrotnego mistrza świata, polującego teraz na potrójną koronę motorsportu? Piłeczka jest po stronie Hondy…

Polityczne trzęsienie ziemi w Formule 1 sprawiło, że w cień usunięto Berniego Ecclestone’a, a u władzy znaleźli się nowi ludzie. Kto tak naprawdę pociąga za sznurki, czyje wpływy są największe, kto kształtuje przyszłość naszego sportu? Dowiecie się tego z listy 25 najpotężniejszych postaci w świecie Grand Prix. Jest na niej kilka interesujących nazwisk…

Miłym odpoczynkiem od politycznych zmagań i twardej walki na torze jest wizyta z Carlosem Sainzem na stadionie Realu Madryt. Z odpowiedzi udzielonych przez Nico Hülkenberga na nadesłane przez kibiców pytania dowiecie się, jaki sport uprawiałby, gdyby nie zabrał się za wyścigi. Wreszcie nie mogło zabraknąć wspomnienia niedawno zmarłego Johna Surteesa: na łamach „F1 Racing” znajdziecie wywiad przeprowadzony niedługo przed śmiercią, w którym legendarny zawodnik opowiada o swojej fascynującej karierze. Z kolei polscy czytelnicy miesięcznika oceniają nową odsłonę Formuły 1.

To oczywiście tylko część zawartości majowego numeru, idealnego na umilenie sobie oczekiwania na Grand Prix Rosji.

11 KOMENTARZE

  1. ” Z odpowiedzi udzielonych przez Nico Hülkenberga na nadesłane przez kibiców pytania dowiecie się, jaki sport uprawiałby, gdyby nie zabrał się za wyścigi. ”
    Tenis? 😉

  2. Ciekawe, ile tym razem stron zostanie zmarnowanych na nic. Szkoda, że chociażby długie wywiady Maurice Hamiltona nie występują już na łamach F1 Racing. Na minus zaszło kilka zmian, na plus niewiele. Trochę newsów już dawno znanych wszystkim z internetu, kilka średnio ambitnych / potrzebnych felietonów, rubryki typu „Formuła Student” (naprawdę ktoś to czyta???). Zdecydowanie za mało wywiadów – naprawdę brakuje w świecie motorsportu osób do przepytania? Ale nic, kupować trzeba, mniej więcej na tej samej zasadzie co polskie tłumaczenia książek dotyczących F1 🙂

    • Nie trzeba, nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma 😉 Długie wywiady nadal są, krótsze materiały oparte na spotkaniach z kierowcami i innymi postaciami także. Studenci już od dawna się nie pojawiają, newsy też nie, bo w takim cyklu wydawniczym nie ma to po prostu sensu. Myślę, że w cenie jednego browara na miesiąc jest trochę ciekawych materiałów, wbrew pozorom nie pojawiających się w tak uwielbianym i czczonym necie 😉

      • Kupuję tak czy owak, nawet jak kilka dobrych stron zajmuje po raz kolejny prezentacja wszystkich torów z kalendarza (tak jakby z roku na rok coś się zmieniło – OK, tak, wiem, że są nowi czytelnicy). Mamy w Polsce dosłownie jedyny magazyn dotyczący F1, 1 w porywach 2 książki w roku w rodzimym języku. Naprawdę grymasić za bardzo nie ma co. Rynek brytyjski oferuje zdecydowanie więcej literatury poświęconej motorsportowi. Gdyby RK nadal jeździł w F1 pewnie w Polsce byłoby to nieco bardziej opłacalne/doceniane, bez RK kibicuję (czytaj kupuję) każdemu wydawnictwu, które decyduje się wykładać kasę na przybliżenie tematyki F1 polskim fanom. Marzyłby mi się format, gdzie fotki nie byłyby na całą stronę (Giovinazzi, Surtees) a paprochy w rodzaju „Szał Liczb” nie zabierałyby miejsca na bardziej wartościowe materiały. Treść, treść i jeszcze raz treść. Postawcie szanowni redaktorzy brytyjscy(?) na treści. Obrazki można sobie pooglądać w bardzo wysokiej rozdzielczości na ekranie. I po raz kolejny uronię łezkę nad dogłębnymi, analitycznymi wywiadami M.Hamiltona 🙁

  3. Też uważam że gazety w dzisiejszych czasach to duży archaizm . W momencie gdy news jest rozpowszechniany natychmiast a portale informacyjne kiedyś spokojnie pisały newsy na następny dzień dziś na newsy (żeby być „na czasie” ) mają 20-30minu gazeta jest bardzo słabym rozwiązaniem dla odbiorcy bo ktoś kto się tym interesuje bardzo i tak te newsy już zna , a ten kto sie słabo interesuje nie będzie chciał wydawać pieniędzy na coś czym się słabo interesuje 🙂 Kółeczko się zamyka. (MM : „kupowac trzeba ” – nie nie trzeba bo kupując gazetę nic tym nie pokazujesz, co łechtasz swoje EGO tym że cokolwiek wspierasz? Zazwyczaj ludzi/firmy które i tak nie są biedne). Pozdrawiam .

    • Po pierwsze, to nie gazeta 🙂 Po drugie, newsów jako takich jest tam na lekarstwo, z oczywistych względów. Świat nie kończy się na internecie, niektórzy lubią poczytać coś dłuższego i zajrzeć za kulisy, a nie tylko wałkować te same, powielane na wielu stronach wiadomości. Carlos na stadionie Realu, odwiedziny na budowie fabryki Renault, wielki wywiad z nieodżałowanym Surteesem – to nie są informacyjne treści z netu. To magazyn tworzony przez ludzi z pasją dla ludzi z pasją, ale żeby to zrozumieć, trzeba lubić czytać i czuć tę pasję 😉

    • Wiesz, ekonomia to ekonomia. Jeżeli wydawca będzie dokładał do magazynu to ile czasu będzie trzeba żeby się puknął w głowę i dał sobie siana? Jakby nie było pasja, pasją, do pasji można dokładać – jakiś czas. Na jakimś etapie robi się rachunek sumienia (kasa/czas) i kiedy przedsięwzięcie jest nierentowne to się go nie ciągnie. Tym prawom rynkowym nie da się nijak zaprzeczyć. A kupuję nie dla wspierania (dobra, może trochę też), tylko dla artykułów, nawet jeżeli raz jest więcej a raz mniej tych interesujących. Browara można sobie odpuścić lekką ręką. Poza tym papier to papier 🙂

  4. A ja w przeciwieństwie do komentarzy powyżej uważam, że F1 Racing obok FourFourTwo to obecnie jedyne na polskim rynku magazyny, które warto kupować. Jak wspomniał Mikołaj Sokół, są one dla ludzi z pasją i czujących tą pasję. Ja czuję pasję, ja kupuje! Poza tym w necie tego nie znajdziesz, a materiały w F1Racing są naprawdę kozackie. Sporo ciekawych analiz, wywiadów, tekstów oceniających itp. No i zawsze miło jest sobie usiąść i poczytać coś z tak świetnie pachnącego magazynu, tak świetnej jakości papieru. Klasa, oby tak dalej, do grudnia mam prenumeratę i wychodzi jeszcze taniej niż owy „Browar na mieście”… Poza tym internet dla ludzi nie ambitnych, bo tam to sensacja goni sensacje, byle kliknąć eh ;/ świat zmierza na dno! Dobrze, że są pasjonaci jak Mikołaj 😉 Pozdrawiam i dzięki za wszystko co robisz!

Comments are closed.