Sebastian Vettel i Kimi Räikkönen podwójnie wygrali czasówkę na Hungaroringu. Niemiec zdobył swoje 48. pole position w karierze i drugie pod Budapesztem. Lewis Hamilton – po trudnej czasówce – rozpocznie jutrzejszy wyścig z czwartej pozycji, za swoim fińskim kolegą z Mercedesa.

Pochwały dla di Resty
Vettel rozpoczął kwalifikacje od najlepszego rezultatu Q1 (1.17,244). Wypuszczony za Daniiłem Kwiatem Räikkönen wykręcił trzeci czas, a kierowców Ferrari przedzielił Verstappen, zbliżając się do Niemca na 0,022 sekundy. Czwarty wynik należała do Hamiltona (1.17,492), natomiast piąta do Daniela Ricciardo, który meldował, że „jego samochód spisuje się inaczej niż rano”.

Kwiat zaliczył piruet na w czwartym zakręcie, uniknął jednak spotkania z barierami i mógł dalej walczyć. Zastępujący chorego Felipe Massę Paul di Resta nie zdołał przebić się przez Q1. Trudno wszak temu się dziwić, skoro Szkot po raz ostatni pełnił obowiązki kierowcy F1 cztery lata temu. Mimo wszystko 0,7 sekundy straty do Strolla wstydu mu nie przyniosło i Paul w pełni zasłużył na pochwały ze strony ekipy Williamsa. Wraz z nim w gronie pechowców znaleźli się Kevin Magnussen, Lance Stroll, który zaliczył poślizg na czwartym zakręcie i został przyblokowany przez Kwiata (Rosjanina cofnięto o trzy pola, a jego konto punktów karnych rozrosło się do 10), Pascal Wehrlein i Marcus Ericsson.

Odpowiedź Lewisa
Początek Q2 nie poszedł o myśli Hamiltona. Anglik meldował o wibracjach, w czwartym zakręcie pojechał bardzo szeroko (prosząc później o „sprawdzenie podłogi”), ale i tak zatrzymał zegar na 1.17,194. Vettel natychmiast odpowiedział czasem 1.16,802, lecz pod koniec Lewis wyjechał raz jeszcze i podniósł poprzeczkę na 1.16,693.

Jolyon Palmer pożegnał się z dalszą walką, odpadając w towarzystwie kierowców Force India, Kwiata oraz Romaina Grosjeana.

Bez zaskoczeń
Przed decydującą częścią kwalifikacji mechanicy Mercedesa sprawdzali podłogę w Srebrnej Strzale z #44, co mogło sugerować, że w telemetrii znaleźli jakieś niepokojące sygnały po przygodzie z Q2. Lewis ruszył do walki i znowu zaliczył pobocze czwartego zakrętu. Później spróbował jeszcze raz, zameldował o „olbrzymich wibracjach” i sięgnął po czwarty wynik. Zapewne daleki o własnych oczekiwań, ale dzisiaj nie był w stanie zrobić więcej. – To nie jest najłatwiejszy weekend. Samochód spisywał się dobrze. W trakcie kwalifikacji wprowadziliśmy pewne poprawki i nie licząc Q3 moje okrążenia były niezłe – podkreślał trzykrotny mistrz świata. – Nie jestem zaskoczony szybkością Ferrari, aczkolwiek nie mam pojęcia, czy przywieźli tutaj jakieś ulepszenia. Wyprzedzanie nie jest na tym torze możliwe, więc spodziewamy się jazdy w pociągu, chyba, że wymyślimy jakąś nadzwyczajną strategię – zauważył.

Szczęśliwy Vettel
Żadnych kłopotów nie miał za to Vettel, który w pierwszym przejeździe wyprowadził zabójczy cios w postaci 1.16,276. Jak się okazało, czas ten zapewnił mu drugą wygraną czasówkę w 2017 roku. – Samochód przez cały dzień spisywał się niesamowicie. Ciężko pracowaliśmy, bo ostatnie wyścigi nie były dla nas najlepsze i odnotowaliśmy duże postępy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, choć jesteśmy świadomi, że najważniejsze zadanie czeka nas jutro – cieszył się czterokrotny mistrz świata z pierwszego od 2005 roku i sukcesu Michaela Schumachera pole position dla włoskiej stajni na Hungaroringu. Jutro Vettel stanie przed szansą na powtórkę swojego węgierskiego zwycięstwa sprzed dwóch lat i odrobienie strat z Silverstone.

Räikkönen zapewnił sobie miejsce w pierwszej linii w drugiej próbie. – Początek okrążenia był niezły, koniec też, ale w szykanie hamowałem na zewnętrznym krawężniku i straciłem czas. Do drugiego miejsca wystarczyło, lecz jestem odrobinę rozczarowany – zaznaczał.

Trzecie miejsce zdobył Valtteri Bottas (+0,254). – Wiedzieliśmy, że będzie ciasno i trudno będzie ich pokonać. Najwidoczniej wszystko mają tutaj poukładane, natomiast my musimy popracować na tego rodzaju torach – przyznał Fin.

Rozczarowany Dan
Red Bull ostatecznie nie włączył się do walki o pole position – Max Verstappen ograł Daniela Ricciardo o 0,021 sekundy i rozpocznie jutrzejszy wyścig z piątej pozycji. – Straciłem trochę dzisiejszego treningu, co pokrzyżowało nam plany. To frustrujące. Byłoby miło mieć wczorajsze tempo, ale cóż… – komentował autor najlepszych rezultatów w obu piątkowych sesjach.

Tylko spokojnie
Nico Hülkenberg sięgnął po siódmy rezultat, pokonując kierowców McLarena w kolejności Fernando Alonso-Stoffel Vandoorne. – Wiedzieliśmy, że możemy być tutaj konkurencyjni. Na razie spełniamy własne oczekiwania, choć warto pamiętać, że w sobotę punktów się nie zdobywa – zakończył przytomnie dwukrotny mistrz świata. Zyskał oczywiście pozycję, bo rywala z Renault cofnięto o pięć pól za wymianę skrzyni biegów.

Ustawienie na starcie po karach: 1. Vettel; 2. Räikkönen; 3. Bottas; 4. Hamilton; 5. Verstappen; 6. Ricciardo; 7. Alonso; 8. Vandoorne; 9. Sainz; 10. Palmer; 11. Ocon; 12. Hülkenberg; 13. Pérez; 14. Grosjean; 15. Magnussen; 16. Kwiat (+3); 17. Stroll; 18. Wehrlein; 19. di Resta; 20. Ericsson.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułFerrari na czele
Następny artykułKolejny chrzest

2 KOMENTARZE

  1. Kolejny rekord Hamiltona może odsunąć się w czasie, jednak jest pewne, że wyprzedzi Schumachera w klasyfikacji zwycięstw i długo przyjdzie czekać na ponownego tej klasy mistrza, cokolwiek by o nim nie myśleć.
    Hamilton nie ma charyzmy Prosta, Senny czy Hunta, ale jest skuteczny w tym, co robi. Mało to widowiskowe, ale czasy wciągania różnego rodzaju chmur w F1 minęły bezpowrotnie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here